Google+ Followers

sobota, 21 czerwca 2014

Matrix - Reaktywacja (2003)

C-4 to za mało..., aby spowodować większy efekt wybuchowy, niż dzieje się to za sprawą Matrixa. A przyznać trzeba, że dzieje się tak niewyobrażalnie wiele, iż ogarnięcie tego, graniczy z cudem. Rewolucja, jaką wnosi ze sobą ten film, choć nie są to jeszcze Rewolucje jest nie do opisania. Można jedynie spróbować lekko przybliżyć ten temat, można spróbować literami oddać kształt magicznych kodów, setek, tysięcy, milionów słupków liter, w zielono-oliwkowym kolorze będących wyznacznikiem życia. Można się postarać, ale czy sztuka ta mi się uda?
Tylko jeden człowiek ma moc uratowania ludzi, tylko on może przeciwstawić się zagładzie, w jakże boski sposób tak wiele od niego zależy w walce z maszynami. Jednak to nie wszystko, to tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż pod spodem ukrywa się wiele zawiłości w programach, a szczególnie w jednym, wielkim skrypcie, bez którego istnienie Neo, Trinity, Morfeusza i wielu innych zupełnie nie miałoby sensu. To również agent Smith i jego niezliczona ilość kopii sklonowanych z perfekcją i prędkością światła.
Jaki jest naprawdę ten jedyny w swoim rodzaju Matrix? Jak wielką moc ma to, co ze sobą niesie? O ile część pierwsza była swoistym preludium, rozwinięciem i wprowadzeniem, do świata wyśnionego, wyimaginowanego, to część druga jest już niewyobrażalnie doskonałym rozwinięciem symfonii skomponowanej przez braci Wachowski. Symfonii, w której pierwsze skrzypce gra właśnie Neo, gdyż od niego tak wiele zależy, to jemu Architekt powierzył dar decydowania o losach świata i jego własnych, to jemu dał możliwość wyboru – dobro świata lub ratunek dla kobiety, która jest treścią jego życia.
Miłość i uczucia stanowią o sensie istnienia i życia. I nawet w świecie, w którym jedyną i niezaprzeczalną wyrocznią jest właśnie Wyrocznia, do której można zwrócić się tylko w szczególnych przypadkach, uczucia pozostają wciąż na pierwszym miejscu, w świecie zdominowanym przez komputery, roboty i programy, to, co jest niezmienne pozostaje w nas. Siła przetrwania, jaką daje miłość, dla wielu być może jest tylko pustym słowem, ale to właśnie ona nakręca do działania, daje siłę do przetrwania, daje sens istnienia człowieka.
Obok wspomnianego już powyżej Architekta odpowiedzialnego za stworzenie i istnienie Matrixa, Wyroczni, która udziela mądrych i tajemniczych porad, których zrozumienie możliwe jest tylko dla wybranych pojawia się również Klucznik i Persefona.
To właśnie on ma dar i możliwość otworzenia jedynych drzwi dla Neo, drzwi prowadzących do miejsca, w którym pozna sens swego istnienia i roli, jaka została powierzona mu przez Architekta, natomiast Persefona, piękna w swym posągowym pięknie, dumna i powabna, choć pojawia się krótko, jest zmysłowym zapalnikiem, jest bodźcem, który przyciąga nasz wzrok i umysł. To dzięki niej Klucznik ogląda światło dzienne, za jeden gorący pocałunek podarowany przez Neo.
Taki jest ten świat, trzykrotnie większa liczba efektów specjalnych i cyfrowych, ujęć, pomysłów i kadrów, które same w sobie są dziełem sztuki. Również scena, którą chciałem zobaczyć, karkołomny, niesamowity pościg na autostradzie. Wcześniejsze informacje na temat tych kilku minut były jedynie namiastką, w rzeczywistości efekt jest piorunujący. Jest tak niewyobrażalny, iż wychodząc z kina wsiadasz do samochodu i sam chciałbyś tak mknąć, uważaj! To już nie jest film.
Magia, Moc, Matrix... Co dalej? Jaką obrać drogę, aby poznać sens tych słów, aby odebrać je w sposób właściwy? Jedyną i niezaprzeczalną jest ta, w stronę najbliższego kina, gdzie będziecie mogli w pełni poznać znaczenie tych trzech prostych słów.


Zajrzyj do Grupy Cinema Malena... :)
Zaproś przed Kominek swoich Przyjaciół :)