Google+ Followers

niedziela, 20 lipca 2014

Męskim okiem – Ciemna strona Wenus

Po dwunastu godzinach pracy powinienem już dawno spać, jest 2:40 rano, a jednak umysł ma nadal coś do powiedzenia i jak tu z nim wygrać? I coś jeszcze, może to już jakaś szczególna fobia, ale źle się czuję bez ulubionego pióra w ręku, byle długopis nie daje się tak dobrze prowadzić.
Subtelne metafory kreślące dobitnie ważne prawdy życia. Pewna Dama poruszyła w tym miejscu myśl, nie pierwszą, która porusza tłumy i zapewne nie ostatnią, tą samą, która wędrując przez meandry mojego umysłu odczuwa pewien lęk, czy pierwotny, tego nie wiem, ale chyba boi się rozwinąć w życiową mantrę przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Nie, tak daleko nie sięgam, bo tak naprawdę nie wiem nawet czy przekazana zostanie od jednej osoby do drugiej, czy czytelnik w swej wspaniałomyślności szepnie znajomemu słówko, o tym, co nagle u mnie odkrył, więc pisanie o pokoleniach to wręcz bluźnierstwo, co nie zmienia faktu, że wielcy doceniani byli na ogół po śmierci, to też nie ten kierunek, więc tym bardziej zawracam.
Na polu damsko-męskim nie mam wielu doświadczeń, rzekłbym, że mam ich tak niewiele, że tak naprawdę trudno uwierzyć, że ten wiek i tak skromnie. A jednak pozytywne aspekty mojego życia uczuciowego policzyć mogę na palcach jednej dłoni, co zostanie, trudno powiedzieć. Jestem, jak ostatni Mohikanin wśród wymarłych romantyków epoki Internetu i skracanych do nieprzyzwoitości smsów. Szukam tej jednej, wyjątkowej Istoty, która zawładnie mną bez reszty nie pozostawiając miejsca na nic innego. Jeśli pojawi się Ona, nikt inny już się nie liczy i kilka lat wstecz mogłoby być naprawdę pięknie, gdybym jak to ja… nie namieszał. To jednak opowieść na zupełnie inną okazję.
A ona jakby wciąż mnie omija. Czekam rok, drugi, trzeci, bo potrzebuje czasu, bo musi się określić, bo musi coś zakończyć, bo wreszcie jest w żałobie. Jestem uczciwy, aż do przesady, szczerość i zaufanie, to cenię, ale w rewanżu bywa już różnie.
Ten dłuższy wstęp ma na celu naświetlenie pewnego aspektu naszego życia, w którym określone wartości, na jakich powinien być budowany związek zupełnie idą na bok, gdyż poruszona w domyśle ważka myśl – „Gdy suka nie da, pies nie weźmie” – określa dobitnie wyjątkowe zapatrywania nowoczesnego społeczeństwa XXI wieku.
Kilka lat temu w pewnym tekście, który napisałem pojawiły się takie słowa – (…) dziwna w sumie moda na suczki, sunie nastała jakiś czas temu łaszące się do stóp Pana lub Pani, ale konkretną inspiracją tego właśnie tekstu jest film „Ciemna strona Wenus”, który po raz kolejny obejrzałem z dużym zainteresowaniem.. – i jeszcze fragment dalej – (…) jestem twoją suką, możesz zrobić ze mną wszystko, wystarczy wejść na dowolny czat i spojrzeć na nicki, znów one, ale to właśnie nick i tu wiele mówi.. uległość i dominacja, coraz rzadziej związek partnerski, chęć poszukiwania większych wrażeń, chęć szukania dodatkowych bodźców, wreszcie możliwość odkrycia wszystkich swoich, ukrywanych przed całym światem fobii, perwersji, sięgania i ekscytowania się tym lub innym fetyszem.. 
Tyle fragment tekstu z 2006 roku. Jeśli wtedy mogło być to jakieś novum, to teraz, siedem lat później nic już nie dziwi. Kobiety są złaknione tak perwersyjnych i lubieżnych wrażeń i doznań, że bycie romantykiem, czy może dżentelmenem przestaje mieć zastosowanie, choć ja jako wymierający gatunek od zawsze jestem zdania, że o ile pierwsze nie przeszkadza, to drugie jest zawsze nieodzowne, jest w cenie. A panowie chcąc być w zgodzie z samym sobą ewoluują, aby sprostać oczekiwaniom partnerki i czasem zrobić z niej swoją własność, zdaną w określonym momencie na kaprys i wolę swego Pana, wtedy suka nie ma już nic do powiedzenia.
Choć oczywiście nie stanowi to reguły, a jednak jest już bardzo szerokim zjawiskiem, równie popularnym, jak odkrywanie w sobie pierwiastka Bi, czy nawet zaskakującej skłonności do tej samej płci. Świat ewoluuje, zmienia się, jestem tolerancyjny, ale nie wiem, czy wszystkie te zmiany są mi na rękę i dobitnie określają mój światopogląd. Choć to już zupełnie inny temat, być może na kolejne rozdanie „Męskim okiem”.