Google+ Followers

środa, 9 lipca 2014

Męskim okiem – Miłość, prosta prawda przez życie

Zainspirowany pewną myślą, pewnymi słowami zatrzymałem się przy nich na dłużej:

Kochaj mężczyznę, który nazywa cię „śliczną”, a nie uważa za „sexy”. Tego, który oddzwania, gdy odłożysz słuchawkę. Tego, co nie śpi, aby zobaczyć cię śpiącą. Który chce pokazać ci cały świat nawet, gdy nie jesteś przyszykowana? Dla którego nie jest ważne czy stałaś się z biegiem lat grubsza czy chudsza. Który mówi,: ''Co chciałabyś zjeść? Ja gotuję". Czekaj na tego, który stale powtarza, ile dla niego znaczysz i jakim jest szczęściarzem mając ciebie... "

Nie bez znaczenia jest fakt, że sięgnęła po nią osoba, która potrafi wyłowić najlepsze, najciekawsze, najbardziej inspirujące myśli, by później zasiać w umyśle człowieka ziarenko niepewności, rozważań, ziarenko, z którego później rośnie nowa, cenna życiowa prawda.
Prawda, która kiełkuje w umyśle i sprawia, że każdy z nas jest listkiem, gałązką na drzewie życia, które rośnie w siłę za jej przyczyną. Rzadko spotyka się ludzi, od których emanuje tak wyjątkowa duchowa siła, tak szczególna inteligencja, tak niezwykła lekkość, chęć życia i zabawy, jednak bez bagatelizowania rzeczy ważnych. Ludzi, którzy zarażają innych pozytywnym spojrzeniem na otaczający nas świat.
Jednak kończąc już tą krótką dygresję warto zwrócić uwagę, iż życie składa się z chwil, tylko od nas zależy, które będą przełomowe, dobre, niezwykłe w swej życiowej czasem zwykłości... Nie trzeba przedzierać się przez Himalaje i spędzić siedmiu lat w Tybecie, aby dać swoim życiem świadectwo kobiecie, że się ją ceni, kocha, szanuje, jest dla mnie ważna, niezwykła, nawet jak niewyspana, zmęczona, zła, zestresowana.
Życie w związku to sztuka wzajemnego wsparcia, sztuka eliminowania właśnie tych sytuacji, w której ta druga strona może być zła, zestresowana, niewyspana, wychodzenie naprzeciw własnym potrzebom, tym cielesnym, ale również, a może przede wszystkim tym duchowym pozwala z nici, która dawno temu nas połączyła upleść mocną, trwałą linę życia w miłości i radości.
Tylko wtedy poczujemy, że stanowimy jedność, gdy dwa umysły będą rozpatrywały wspólnie jedną, życiową prawdę nie zdając sobie sprawy, że myślą nad tym samym. Nie na wszystko mamy wpływ, gdzieś tam pewne wydarzenia są już od dawna zapisane, ale mimo wszystko można i warto się starać, aby szukać swoich osobistych rozwiązań, aby chcieć zamieniać wodę w wino życia. Warto, gdyż może dzięki temu będzie to życie przeżyte, a nieodfajkowane, jak to się niestety coraz częściej zdarza.
Gdzieś umknęło w siną dal to szczególne, liryczne, a może wręcz romantyczne zapatrzenie w drugiego człowieka. Zapominamy o wartości, jaką dają nam uczucia, o tym na ile mocno mogą mieć wpływ na radosny kształt naszego życia. Tłumaczymy się w głupi, często beznadziejny sposób, że nie mamy czasu na miłość, na uczucia, że to takie płytkie, trywialne, że jesteśmy zapracowani, bardzo zajęci, zawieszeni w wirtualnych światach zapominając o tym, który nas otacza.
Pojawiają się na naszej życiowej drodze różni ludzie, a każdy z nich ma wpływ na kształt tej drogi. Czasem jest to miłość od pierwszego wejrzenia, miłość, a nie zauroczenie, cielesna ekstaza, coś, co nam się wydaje, że jest uczuciem, że jest nim samym, a tak naprawdę jakże daleko nam do niego. Z drugiej strony często jesteśmy w różnych związkach szukając swojego miejsca na ziemi bez świadomości, czy to właśnie ta konkretna osoba.
Czasem trzeba przeżyć pół życia, aby plując sobie w brodę, bo żałujemy, że kiedyś coś nam nie wyszło z tą lub tamtą osobą uzmysłowić sobie, że to jeszcze nie była ona, a może on. Miłość nie jest reliktem przeszłości, nie jestem historycznym wspomnieniem z lektur szkolnych, miłość jest w nas, obok nas, miłość jest i otacza nas, tylko, jakże często nie potrafimy jej przyjąć, dostrzec, odwzajemnić, zapatrzeni, zaślepieni, wręcz często zajęci pierdołami.
Warto jednak również pamiętać o tym, że mężczyzna nie jest cyborgiem, ma w sobie serce, ma uczucia, ma swoją wrażliwość, mniejszą lub większą, ale jakąś zapewne ma. O ile ją odczuwa i się jej nie wstydzi, bo jeśli ją w sobie tłumi, to już nie jest dobrze. Piszę o tym, dlatego, że mężczyzna czasem też oczekuje od kobiety pozytywnego odebrania jego starań, jego czułych gestów, jego gorących słów, tego, co robi dla kobiety i kim dla niej jest. Tak, aby istniała uczuciowa i emocjonalna równowaga w związku.
Czasem wystarczy uśmiech, czasem wystarczy dobre słowo, czasem wystarczy jedno, bijące serce… czasem to jedno serce to za mało, aby żyć dalej, wtedy przydałoby się drugie bijące serce… a jeśli i tego będzie mało, wtedy wspólne serca bicie poda nowe, cenne życie...
Jakże miło jest móc sięgnąć w przepastną czeluść własnego archiwum i tu dodać zdanie, a tam myśl krótką i już na zakończenie, w formie puenty, bo gdy padły wszystkie dobre słowa reszta jest już tylko refleksją wędrowca przez życia, zagubionego w swych myślach czytelnika, który być może zrozumie, może odbierze to proste przesłanie mężczyzny piszącego o kobietach, o sobie samym ze świadomością, że ci dobrze ułożeni faceci wciąż jeszcze nie wyginęli Drogie Panie! Jest tak, a nie inaczej.