Google+ Followers

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Alexandra Richie - Warszawa 1944. Tragiczne powstanie

Warszawskie dzieci pójdziemy w bój...

”Powstanie warszawskie rozpoczęło zimną wojnę między Wschodem a Zachodem” – napisał pułkownik Teske, jeden z oficerów sztabu Modela. Miał rację. Wstrząsająca bitwa o polską stolicę była nie tylko walką o wolność całego kraju, ale też jednym ze starć między Wschodem a Zachodem, które wpłynęły na kształt powojennego świata. Powstanie obnażyło różnicę między Polską, mającą nadzieję na czerpanie wzorców z zachodniej demokracji, a Związkiem Radzieckim i brutalnymi ambicjami Stalina na sowietyzację powojennej Europy Środkowej i Wschodniej. To wtedy właśnie po raz pierwszy w otwartym konflikcie starły się ze sobą dwa odrębne światopoglądy. Ta ideologiczna potyczka zakończy się dopiero wraz z upadkiem muru berlińskiego w 1989 roku.

Temat powstania warszawskiego jest mi bliski od zawsze, stąd trudno przejść obojętnie obok tak wybitnej pod każdym względem publikacji pióra Alexandry Richie. Jej Warszawa 1944. Tragiczne powstanie to książka, której poznanie dotknęło mnie do żywego.
Do niedawna miałem wrażenie, że na temat tego powstania powiedziano już wszystko lub prawie wszystko, ale jak dobrze wiemy, „prawie” stanowi istotną różnicę. Do niedawna też Powstanie ‘44 Normana Daviesa traktowałem, jako najlepszą i najciekawszą książkę poświęconą tej tematyce, musiało jednak minąć dziewięć lat, aby rok 2014 przyniósł książkę, która obecnie nie ma sobie równych.
Dziękuję autorce za tak wyjątkowe spojrzenie na ten trudny, ale jakże ważny temat, jakim jest powstanie warszawskie w oczach Polski, ale też całego świata. Świeże, bogate źródłowo, ale też wyjątkowo trafne. Wstrząsające i pozbawione tabu. Otwarcie i bez kompleksów dotykające jakże wielu aspektów, które do tej pory, jeśli nie były w cieniu to zupełnie o nich zapomniano. A jednak w całokształcie analizy każdy z poruszonych tematów ma niebagatelną wartość poznawczą.
I tutaj pojawia się coś, z czego sam również wcześniej nie zdawałem sobie sprawy. Trzy istotne wydarzenia na arenie wojennej końca lipca 1944 roku, które sprawiły, że wybuch powstania warszawskiego nie mógł zacząć się w gorszym momencie. Pojedynczo znaczą niewiele, wszystkie trzy razem w rzeczowej analizie autorki w odniesieniu do teatru działań wojennych nie mogły zostać pominięte.
20 lipca 1944 roku w Wilczym Szańcu doszło do nieudanego zamachu na Hitlera, co nie tylko podważyło w zasadniczy sposób jego zaufanie do Wermachtu, ale też sprawiło, że Hitler poczuł się nieśmiertelny wierząc w zbawienny wpływ wyższych sił, które ochronią go zawsze i wszędzie. W konsekwencji coraz większe szaleństwo z brzemiennymi skutkami dla Warszawy.
Jednocześnie rozwijająca się bardzo szybkim tempie operacja „Bagartion”, rozpoczęta 23 czerwca 1944 roku ofensywa wojsk radzieckich swoim dynamicznym rozwojem zaskoczyła nie tylko ścisłe dowództwo Armii Czerwonej, ale i samego Stalina, którego rzadko, kiedy mogło coś zaskoczyć i pierwotnie wyzwolenie Warszawy w planach operacyjnych Stawki było planowane w sierpniu 1944 roku, gdyby nie Model i powstanie warszawskie.
Niemcy mieli jeszcze jednego asa w rękawie, ostatniego przed Ardenami – kontruderzenie wojsk niemieckich pod dowództwem feldmarszałka Waltera Modela na niespodziewające się niczego wojska rosyjskie. Ta zapomniana bitwa pancerna pod Wołominem (trzecia w historii II wojny światowej pod względem użytych sił i środków) na kilka miesięcy odwróciła bieg wojny, a w konsekwencji pozostawiła Armię Krajową samą sobie. Właśnie to starcie pancerne zostało źle zinterpretowane przez dowództwo AK. W efekcie pojawił się rozkaz do wybuchu powstania, który być może nigdy nie powinien się pojawić. Jednak ocena tego, co wydarzyło się siedemdziesiąt lat wstecz nie powinna należeć do współczesnych i to samo jest intencją autorki.
Tematy, które poruszyłem wcześniej są jedynie drobnym wprowadzeniem do okoliczności, w jakich znalazła się Polska po wybuchu II wojny światowej, w trakcie jej trwania, kiedy kształtowało się państwo podziemne i w konsekwencji, gdy zbliżał się dzień ostatecznego rozrachunku z okupantem.
Nie jestem w stanie opowiedzieć o wszystkim, ani nawet zasygnalizować ważniejsze tematy, które poruszyła w swej książce Alexandra Richie, gdyż tutaj wszystko jest ważne. Zarówno rozdziały, które są formą wprowadzenia, aby zrozumieć, przed jakimi dylematami stali dowódcy AK, największej podziemnej armii II wojny światowej. Jaki wpływ na ich poczynania miały działania represyjne okupanta, jaki również poruszające się coraz szybciej wojska „wyzwolicieli” pacyfikujące po drodze wszystkie przyjaźnie nastawione jednostki i formacje AK.
Z drugiej strony poczynania von dem Bacha i Oskara Dirlewangera na Białorusi mające później istotny wpływ na to, jak bardzo cierpiały Wola i Ochota w pierwszych dniach powstania. Te dwa rozdziały są bez precedensu w całej znanej mi obszernej powstańczej publikacji. Nikt wcześniej nie dotknął tego tematu pokazując go w tak żywy, choć wstrząsający i przytłaczający skalą cierpienia, sposób. Gdyż powstanie warszawskie to nie tylko działania wojenne, z każdym dniem coraz trudniejsze, ale też bolesna martyrologia ludności stolicy w trakcie walk, ale też później, już po kapitulacji. A także przypieczętowany los miasta, które dla Hitlera z jego obłąkańczymi wizjami było cierniem w oku, szczególnie po zamachu, w którym wyżsi dowódcy Wermachtu okazali swoją słabość dopuszczając do głosu żądnego blasku chwały Himmlera – to wszystko, a także wiele więcej miażdżyło, maltretowało, unicestwiało i ścierało w proch polską stolicę.
Spojrzenie historyka urodzonego w Kanadzie, a od dłuższego czasu mieszkającego wraz z rodziną w Warszawie budzi szczery podziw. Autorka poświęciła osiem lat na badania, rozmowy ze świadkami, kwerendy we wszelkich dostępnych archiwach, czy też docieranie do wydanych na całym świecie publikacji. Alexandra Richie nie osądza, nie wydaje wyroków, a jedynie z uważną przenikliwością historyka analizuje wszystkie napotkane po drodze fakty nadając im nowe, istotne znaczenie.
Lekcja historii, która nie tylko za sprawą otwartej kilka dni temu w Berlinie wystawy na temat powstania, płynie w świat. Ucząc ważnego, istotnego spojrzenia na okoliczności poprzedzające jego wybuch, a także sam przebieg powstania warszawskiego. Finalnie krótkie poetyckie spojrzenie, które niech będzie wymowną puentą tej jakże ważnej i niezwykłej książki:

Zatrzymałem się w ciszy
płaczącej ulicy nad losem miasta,
któremu ostał się ino gruz,
choć serce w nim nie zgasło
i dusza też nie zgasła...

choć cierpień zadano mu wiele
krzywd, których nikt nie zliczy
uniosła głowę wysoko
dumna, walcząca Stolica.

Alexandra Richie, Warszawa 1944. Tragiczne powstanie, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2014
 
Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl