Google+ Followers

piątek, 12 września 2014

Łukasz Mieszkowski - Tajemnicza rana

Tragedia, której można było uniknąć…

13 sierpnia 1944 roku w Warszawie, parę minut po godzinie szóstej po południu, na rogu dwóch staromiejskich uliczek nastąpił wybuch. Był, nawet jak na standardy materiałowych bitew drugiej wojny światowej, potężny. Ponad dwa razy większy niż te powodowane przez najcięższe bomby lotnicze, najsilniejszy ze wszystkich, jakich od początku trwającego już trzynaście dni powstania doznało miasto. Eksplodował ładunek trotylu – kruszącego materiału wybuchowego o wadze blisko pół tony. Co straszniejsze, wydarzyło się to w samym środku gęstego, radosnego tłumu.

Krótki akapit z pierwszych stron książki, Tajemnicza rana jest szczególnym podkreśleniem tematu, którego niniejsza publikacja dotyku. I choć miałem już pewien szkic spojrzenia na tę książkę zacznę jednak od zupełnie innego miejsca.
Poznany wczoraj film, Miasto 44 Jana Komasy dotyka również tego ważnego epizodu w działaniach powstańczych miasta, ale Starego Miasta w szczególności. I przyznać trzeba, że twórcom filmu udało się w wyjątkowy sposób oddać ten dramat w spojrzeniu zagubionej Biedronki, która wśród ruin Starego Miasta szukała swojego „brata”. Na szersze spojrzenie na film będzie zupełnie inne miejsce, jednak nie można nie nawiązać do sceny, o której czytałem zaledwie kilka godzin wcześniej.
Wśród znaczącej liczby publikacji, które w kontekście siedemdziesiątej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego pojawiły się na rynku wydawniczym ta jedna przeszła bez większego echa. Tym większa satysfakcja, że udało się dostrzec ją wśród wielu innych nowości, pozyskać do lektury, a w konsekwencji podzielić się odczuciami po lekturze tej mądrej i zaskakującej pod względem merytorycznym książki.
Łukasz Mieszkowski konsekwentnie, krok po kroku burzy mit czołgu-pułapki oddzielając zafałszowane przez lata relacje, które powielane osiadły w społecznej świadomości, od faktów, które dla historyka są najważniejszą zasadą zgłębiania przyczyn każdego zdarzenia.
A takim jest wybuch pojazdu gąsienicowego na Starym Mieście 13 sierpnia 1944 roku. Celowo nie używam stwierdzenia, „czołgu-pułapki”, gdyż jak okazuje się w trakcie lektury w żaden sposób nie mógł być to czołg, ani nie była to też misternie zaplanowana przez Niemców pułapka.
Ta niewielka w swych rozmiarach publikacja zaczyna się od tego, co przytoczyłem w powyższym cytacie, czyli od eksplozji w bardzo opisowy sposób pokazując przebieg zdarzenia, które trwało krócej niż sekundę. Choć zanim do niego doszło pojazd gąsienicowy borgward w glorii chwały przez kilka godzin przemieszczał się wąskimi uliczkami Starego Miasta, gdy nastąpił wybuch, który trudno sobie wyobrazić, jak też jego następstwa w dalszych minutach i godzinach.
I jest to punkt wyjścia do dogłębnej analizy przyczynowo-skutkowej całego zdarzenia. Jednak wnioski nie napawają dumą. Stopniowo i powoli w trakcie lektury uświadamiamy sobie, co działo się i wydarzyło tego dnia wcześniej, jaki był, a może raczej, jaki nie był przebieg informacji pomiędzy najwyższymi stopniem dowodzącymi na Starym Mieście, wreszcie, kto pośrednio, a może bezpośrednio mógł odpowiadać za tragedię, która nastąpiła jakiś czas później. Tragedia, której można było uniknąć, gdyby… no właśnie, gdyby…
Na to „gdyby” było przecież kilka godzin podróżowania w radosnym pochodzie, (ciężkiego transportera ładunków wybuchowych Sd. Kfz 301 B IV, potocznie zwanego borgwardem), wciąż był czas, aby przeciwdziałać temu, aby zapobiec temu, co nieuchronnie miało się wydarzyć. Obszerna bibliografia świadczy o dociekliwości autora, o docieraniu do wszelkich, możliwych źródeł. Od tych najstarszych spisanych przez osoby mające ścisły związek ze zdarzeniem, po kolejne, które coraz bardziej obrastały mitami, gdzie autorzy nie starali się weryfikować zasłyszanych informacji bez względu na to, jak niewiarygodne mogły być wszystko biorąc na wiarę, co jak okazało się po latach nie było słuszne.
„Konfabulacja”, „Rekonstrukcja” i „Interpretacja” to trzy rozdziały stanowiące trzon tej książki, jej najważniejsze przesłanie. Tu mit zostaje rozbity na atomy i jednoznacznie obalony. Tutaj fakty mówią same za siebie, czasem odkryte wcześniej i nieświadomie zbagatelizowane.
Borgward, jeden z wynalazków myśli technicznej wojsk okupanta nie miał większego zastosowania na licznych frontach II wojny światowej. W oblężeniu Sewastopola poniosły klęskę i tak naprawdę walcząca Warszawa była jedynym miejscem, gdzie na szerszą skalą był wykorzystywany ten pojazd gąsienicowy. I odnosząc to do pamiętnego 13 sierpnia 1944 roku dla wielu tamtego dnia był to po prostu kolejny, zdobyty „czołg”, choć z czołgiem, jako takim miał jakże niewiele wspólnego.
Tajemnicza rana jest ważną i cenną lekturą dla tych wszystkich, którym świadomość powstania warszawskiego była i jest bliska. Jednocześnie jest to książka, która po siedemdziesięciu latach od jego wybuchu wnosi istotny aspekt do powstańczego kalendarza walczącej Warszawy.

Łukasz Mieszkowski, Tajemnicza rana, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2014

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl