Google+ Followers

poniedziałek, 20 października 2014

Dalsze losy Stefana... by Tyśka

Przepłynął. Już był na wyspie. Tej samej na której poznał Biedronkę. Ona znów tam była. Czekała na niego! Odczuł satysfakcję, a nawet sukces. Znów był tak blisko niej. Znów miał szansę odnaleźć zagubione szczęście. Mógł, lecz nagle poczuł wstyd. Zawstydził się swego zachowania, swego uporu, swej chęci zemsty. Nagle zdobyta w walce z wrogiem duma, stała się niczym. Czymś tak bezcennym. Poświęcił to uczucie [miłość], by wygrać wojnę. Nie udało się. Teraz chciał wrócić. Choć w jednym przypadku odnieść sukces. Pragnął ją przeprosić. Liczył, że mu wybaczy i będą mogli żyć razem. Spędzać wspólne chwile. Zwykłe momenty, których nie mógł jej ofiarować w trakcie powstania. Patrzył na nią, a ona kierowała wzrok w jego stronę. Rzucił się do niej, by ją objąć i.. upadł. Uderzył w piach. Miejsce, gdzie przecież ona siedziała. Była. Roztrzęsiony zaczął jej szukać. Chodził w kółko. Szarpał się. Rzucał na ziemię, by po chwili podnieść się. Wymachiwał ramionami. Krzyczał. Zaczął szukać jej przy brzegu. Nic. Wbiegł do wody i szamocząc się nurkował i wynurzał. Przecież ona musiała być gdzieś blisko! Po wielu godzinach wciąż jej nie znalazł. Już zwątpił. Tak bardzo pragnął uwierzyć w ten wytwór swojej wyobraźni. Tak bardzo żałował... 
Długo siedział na wyspie, zanim zdecydował się zrobić kolejny krok. Popłynął. Kierował się na prawą stronę Wisły. Bezpieczniejszą. Już wcześniej słyszał, że tamta część Warszawy jest lepsza. Nie ma tam ciągłych walk, widoku rozszarpanych ciał. Tam jest spokój. Z taką nadzieją płynął. Pomimo licznych obrażeń, to nie ból fizyczny doskwierał mu najbardziej. Bolały go rany stworzone pod skórą, w połamanym na drobne kawałki sercu.. Stracił wszystkie najbliższe mu osoby. Został sam. 
Płynące rzewnym strumieniem łzy, zanikały w wodzie tworzącej jedną wielką kałużę łez. Nie tylko jego, ale też wszystkich innych cierpiących, zabitych, samotnych. Dotarł do celu. Jednak to co ujrzał nie zgadzało się z jego wyobrażeniami. Trafił na Pragę. Ujrzał zrujnowane budynki. Zrozumiał, że tu też walczono. Dotarło do niego, że nie może ot tak wyprzeć ze swych wspomnień obrazu wojny. Ona zawsze będzie. Chciał od niej uciec, lecz trafił w podobne miejsce. Jednak tam dominował cisza.. Rozglądał się. Po chwili wszedł do kamienicy, która nie przypominała już budynku mieszkalnego. Wszystko było zniszczone. Zauważył jednak wąskie schody. Wszedł po nich na piętro, gdzie znajdowało się czyjeś mieszkanie, a raczej pozostałości po nim. Widział stos rozwalonych rzeczy. Odłamki połamanego stołu, krzeseł. Skierował się do pomieszczenia przypominającego byłą kuchnię. Wyjrzał przez okno. Zobaczył ulicę. Taką samą, na której wróg zamordował jego matkę i brata. Przypomniał sobie tamto wydarzenie, które wciąż boli tak samo mocno. Wciąż męczy nie pozwalając spokojnie przespać nocy. Wciąż prowokuje, cicho szepcząc o zemście...

Praca finałowa biorąca udział w Konkursie literackim, Dalsze losy Stefana...