Google+ Followers

niedziela, 9 listopada 2014

Doktor Żywago (1965)

Nie pamiętam, co było pierwsze – film, czy książka, pamiętam jednak, że od najmłodszych lat byłem pod wielkim urokiem Lary i miłości Żywago do niej. To młodzieńcze zapatrzenie miało znacznie większy efekt, niż fascynacja Lamią z pewnej polskiej, przewrotnej komedii.
Książka, którą napisał Borys Pasternak nie ma sobie równych, historia, którą przekazał poruszyła swego czasu niebo i ziemię i choć po drodze pojawiły się inne, równie pasjonujące historie, to jednak chorobliwe, choć wielkie serce Żywago, jego talent, jego wrażliwość, jego Lara, choć przecież była Tonia – miłość, której nie przemogły wielka wojna i rewolucja. A jednak Lara i jej oczy nie miały sobie równych. Julie Christie i Omar Sharif stworzyli niezapomniany duet w tym filmie, kolejne adaptacje nigdy już nie były tak wyjątkowe i inspirujące.
W trakcie dwóch lat pobytu w Stanach Żywago to był mój pseudonim, moja ksywka, tak mnie nazywali koledzy, z którymi pracowałem w uroczym zakątku Idaho. Ale to opowieść na inny czas, inną porę, inną okazję. W przyszłym roku, 22 grudnia minie pół wieku od premiery tego filmu.


Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, 
ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.
http://facebook.com/koominek