Google+ Followers

środa, 24 grudnia 2014

Ocalony (2014)

Trzynaście lat temu Helikopter w ogniu nauczył patrzeć zupełnie inaczej na pewne sprawy. Pokazał, czym jest patriotyzm, honor i świadomość, że nikt nigdy nie zostaje z tyłu. Dziś wyciągając lekcję z tej wyjątkowej pod każdym względem historii z równie dużym uznaniem powinniśmy odebrać Ocalonego, gdyż bez wątpienia na to zasłużył.
Nie bez powodu nawiązuję do filmu Ridley'a Scotta z 2001 roku, gdyż łączy je kilka istotnych czynników. Przede wszystkim Ocalony jest wierną, mądrą, przemyślaną i dopracowaną w szczegółach rekonstrukcją nieudanej operacji Czerwone Skrzydło z czerwca 2005 roku. Plan zakładał identyfikację i neutralizację jednego z ważniejszych talibskich przywódców w Afganistanie. Jednak przypadkowych pasterzy nie udało się przewidzieć.
Od tego momentu sprawy zaczynają przybierać coraz gorszy obrót. Podobnie, jak w filmie Helikopter w ogniu operacja, która miała trwać krótko, nagle zamienia się w walkę o życie i przetrwanie z pozbawionymi skrupułów, przeważającymi siłami wroga. Jest tutaj wszystko, co powinno wyróżniać doskonały film wojenny, jednak podciągnięcie go pod ten gatunek będzie bardzo odbiegało od rzeczywistości.
Ocalony to mistrzowsko zagrany, opracowany i wyreżyserowany dramat czterech ludzi, żołnierzy Navy SEALs, którzy nie bez powodu przeszli mordercze szkolenie zanim zostali przyjęci w struktury tej jednostki. Dopiero teraz to, co przeszli, jako rekruci miało im dać czas, aby przetrwać najgorsze, choć nie wszystkim niestety się to udało.
Marcus Luttrell, (w tej roli doskonały pod każdym względem Mark Wahlberg), przeżył, jako jedyny. Pomijając fakt, że zginęli jego koledzy, z którymi brał udział w tej misji, zginęło również szesnastu żołnierzy amerykańskich Sił Specjalnych, w tym komandsi Navy SEALs. Śmigłowiec, którym lecieli został zestrzelony przez talibów.
Wśród tych, którzy zginęli w zestrzelonym śmigłowcu był również dowódca operacji Czerwone Skrzydło Erik Kristensen. W tej roli charyzmatyczny Eric Bana. Swój udany debiut miał właśnie w filmie Helikopter w ogniu. Tam, jako żołnierz biorący udział w misji, tutaj, jako jej dowódca. W momencie zagrożenia życia swoich ludzi używa wszelkich możliwych środków, aby ich ratować, co sam przepłacił życiem.
To, czego nauczył Helikopter w ogniu i co również jest bardzo istotne w Ocalonym - bez względu na okoliczności nikt i nigdy nie zostaje z tyłu. Marcus Luttrell zawdzięcza swoje życie w dużej mierze pusztuńskiemu wieśniakowi o imieniu Gulab. Jego plemię miało pradawny zwyczaj ratowania ludzi z opresji, nawet za cenę walki z talibami o życie nieznanego im Amerykanina.
Swoje przeżycia, doświadczenia, bolesne rany wyniesione z tej misji Marcus Luttrell zawarł w książce, która w Stanach tuż po jej wydaniu została błyskawicznie hitem. Ta sama książka stała się podłożem scenariusza filmu Ocalony. Peter Berg zadbał o scenariusz, jest również reżyserem tego filmu, a jeśli dodam, że wśród swojego obszernego dorobku twórczego ma film Królestwo - myślę, że dodatkowa rekomendacja nie będzie konieczna.
Jesteśmy, jak kompania braci i całkowicie się z tą myślą zgodzę. Równi sobie, zawsze razem, szkoleni do najtrudniejszych zadań, świadomi tego, że może być tak, że kiedyś mogą nie wrócić. Jednak to właśnie dzięki nim, żołnierzom walczącym z terroryzmem, możemy czuć się bezpieczni. 


Zajrzyj do Grupy Cinema Malena... :)
Zaproś przed Kominek swoich Przyjaciół :)