Google+ Followers

sobota, 10 stycznia 2015

Internetowa cela

--@- @ -@--


Moją przystanią była biblioteka. Pracowałem tu już od dłuższego czasu, a książki załatwiałem z pomocą różnych stowarzyszeń, księgarni wysyłkowych, zakonów misyjnych. Byłem dumny z moich zbiorów. Od lekkich sensacji i horrorów, komiksów, książek erotycznych po dzieła klasyków – Czechowa, Tołstoja, Sienkiewicza i kilku innych wielkich pisarzy.
Po kilkunastu latach pracy, od czasu, kiedy przejąłem ją od mojego poprzednika wymieniłem wszystkie regały, odremontowałem to i dwa dodatkowe pomieszczenia, załatwiłem dwa komputery z dostępem do Internetu, do tego kilka atlasów, słowników. Kochałem książki, były moją oazę spokoju, moim azylem w trudnych chwilach.
Czasami zaglądałem do Netu, szukając różnych informacji. Dwa dni wcześniej zupełnie przypadkowo uruchomiła się, jak to czasami bywa, dodatkowa strona. Na niej na dłuższy czas skupiłem swoją uwagę. Strona towarzyska, dzięki której ludzie poznają innych ludzi. Przeczytałem kilka anonsów. W sumie nic specjalnego, jednak jeden mnie zaintrygował, a szczególnie imię, jakim podpisała się adresatka. To imię nosiła moja żona.
Przeczytałem kilka razy te kilka słów, „Jeśli idąc ulicą twój wzrok dostrzega tajemniczą, zmysłową osobę, to prawdopodobnie właśnie mi się przyglądasz. Gdybyś chciał poznać mnie bliżej, prawie na dotyk, postaram się odpowiedzieć na twoje zainteresowanie – Klarysa”. Nie chciałem drwić z tej dziewczyny, ale doszedłem do wniosku, że warto się rozerwać pisząc do niej. Od tak, dla zabawy. Jeśli odpisze, dobrze, jeśli nie, też się nie zmartwię.
Co ciekawe, anons był napisany po polsku, co mogło zasadniczo oznaczać, że ona też była Polką? Dawno nie miałem okazji rozmawiać w tym języku, jedynie lektura kilku książek Sienkiewicza pozwalała mi nie zapomnieć mojego, ojczystego języka.
Zastanawiałem się, jakich użyć słów, jak odpisać, Klarysie. To zapewne nie było jej prawdziwe imię. Nikt obecnie już go nie używał. Czasu miałem dużo, nie musiałem się śpieszyć, nikt mnie nie poganiał. W efekcie powstało coś takiego, „Mam wrażenie, że już Cię spotkałem. Poczułem muśnięcie Twych włosów na policzku, gdy śpiesząc się prawie na mnie wpadłaś. Choć nie poznałem wcześniej żadnej Klarysy, a jest to bardzo oryginalne imię, chyba faktycznie jesteś mi bliska”.
Po wysłaniu wiadomości dotarła do mnie świadomość niezamierzonego kłamstwa...


--@--@- @ -@--@--

Sięgnij po Wprowadzenie do lektury.