Google+ Followers

czwartek, 29 stycznia 2015

Internetowa cela

--@- @ -@--

Masz na imię Iwona, to miłe. A ja mam na imię Wiktor, Wiktor Sobiesky. Tyle przynajmniej mogę ci powiedzieć. Cóż więcej? Z tym może być problem. Jeśli napiszę prawdę uznasz, że zwariowałem i przestaniesz pisać, a tego byśmy nie chcieli. Choć istnieje też możliwość, że właśnie prawdę przyjmiesz za misternie wymyśloną historię.
Z drugiej strony, jeśli skłamię i ubarwię swój życiorys zapewne zaakceptujesz to, będziesz chciała wiedzieć więcej i więcej, więc dalej będę budował historię swojego, wydumanego bohatera, swoją własną historię, tylko pozbawioną kilku istotnych szczegółów. I w ten sposób zabrnę w ślepą uliczkę tracąc w pewnym momencie rozeznanie, co jest prawdą, a co bajką.
Trzeba poszukać alternatywnego rozwiązania, w końcu, od czego mam całą masę mądrych książek wokół siebie, tylko, jak na złość w żadnej z nich nie ma odpowiedzi na moje problemy. A może nie szukam dokładnie, w końcu nikt mnie nie pogania, nigdzie mi się nie śpieszy. Minęło dopiero kilkadziesiąt godzin, od kiedy znam twoje imię.
Czy czuję się samotny? To jest dobre pytanie, na które mogę odpowiedzieć twierdząco. Samotność mnie otacza, jest moją towarzyszką, wspiera mnie, pomaga mi żyć, doprowadza mnie czasami do obłędu, jest moim, osobistym wyborem. Jest karą za grzechy młodości, jest moim azylem, choć tak bardzo chciałbym się od niej uwolnić.
Moje nazwisko, nie przypominam sobie, abym miał jakąś styczność z królem, ale może płynie we mnie choć jeden procent królewskiej krwi. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, choć wielokrotnie nazwisko moje sprawiało, iż po przedstawieniu się padało znajome pytanie. Zasadniczo odpowiadałem prawie tak samo: „Nie sądzę, aby mym przodkiem był król Polski”.
Zastanawiam się Droga Iwono, co właśnie teraz mógłbym Tobie napisać. Istnieje pewne rozwiązanie, z którego niewątpliwie skorzystam, pisząc o sobie, w jakiś sposób napiszę o kimś, kto dawno temu wymazał mnie ze swojego życia. Ktoś, o kim myślę i mimo wszystko nadal jest mi bardzo bliski.
„Delektując się czerwonym winem Chevaliere rocznik 1998, poznając jego cierpki smak, dostrzegam w Tobie przyjazną osobę. Mam na imię Wiktor i już jakiś czas żyję sobie na tym świecie. Choć obecnie jestem sam, nie czuję się samotny. Kilka lat wcześniej ukończyłem studia, teraz projektuję różne obiekty, jeżdżąc z miejsca na miejsce. Raz tu, raz tam. Dawno jednak nie zatrzymałem się na dłużej w Warszawie. Obecnie biuro projektowe, w którym pracuję zajmuje się pracami wykończeniowymi obiektów sportowych w Edmonton. Istnieje szansa, że przed świętami skończymy. Uważaj na Siebie. Mam wrażenie, jakbym ostatnio się z Tobą spotkał...”.

--@--@- @ -@--@--

Sięgnij po Wprowadzenie do lektury.