Google+ Followers

wtorek, 6 stycznia 2015

Rok pod znakiem Powstania Warszawskiego

Rok 2014 miał to do siebie, że w dużej mierze w świadomości wielu, również mojej, był rokiem siedemdziesiątej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Rokiem wielu wydarzeń z nim związanych, rokiem premiery filmu, Miasto 44, rokiem dokumentu bez precedensu, Powstanie Warszawskie. Ale również, a może przede wszystkim rokiem wielu wartościowych wydawnictw literackich dotykających samego powstania, ale też wątków bardzo blisko z nim związanych.
Wybrałem cztery, które miałem przyjemność poznać i o których udało mi się mam nadzieję w interesujący sposób napisać. Trzy z nich miałem niewątpliwą przyjemność prezentować, jako Książki tygodnia. Graficznie ułożyły się właśnie w takiej, a nie innej kolejności stąd w takiej warto o nich opowiedzieć:

1. Dziewczyny z Powstania - jedenaście żywych i wzruszających historii zebranych w jedną, spójną całość - (...) Anna Herbich dotarła do kobiet, które w tamtym okresie były kilkuletnimi dziewczynkami, ale też pewnymi siebie, młodymi kobietami. Najstarsza z bohaterek, babcia autorki, w chwili wybuchu powstania warszawskiego miała niespełna dwadzieścia trzy lata, najmłodsza jedynie osiem.
Piszę o tym nie bez powodu, gdyż świadomość wieku miała istotny wpływ na to, jak odbierane były rozgrywające się wokół wydarzenia. Wybuch powstania warszawskiego zastał każdą z nich w zupełnie innym miejscu i nie wszystkie były do niego odpowiednio przygotowane. Nie wszystkim pisane było być sanitariuszką, łączniczką lub pełnić inną ważną rolę. Czasem trzeba było walczyć o przetrwanie.

2. Miasto 44 - film, który stał się nie tylko wielkim wydarzeniem minionego roku, ale myślę też, że kilku ostatnich lat w polskiej kinematografii. Trudno było o takich rozmach, takie środki i możliwości twórcze, które właśnie tu się pojawiły, a sama książka - (...) Powyższe słowa pojawiły się w filmowym spojrzeniu, są dzięki temu doskonałym punktem wyjścia do przyjrzenia się książce. Na ogół podłożem scenariusza jest określone dzieło literackie, w tym przypadku dzieje się odwrotnie. Marcin Mastalerz sięgnął po scenariusz pióra Jana Komasy i sprawił, że wszystkie te wątki, które w filmie pozostawiały pewne niedopowiedzenie nabrały znacznie szerszego znaczenia. Dzięki temu znacznie lepiej możemy poznać Stefana, Kamę, czy wreszcie Alicję, która przybrała powstańczy pseudonim, Biedronka. - Zofia Wichłacz, która niewątpliwie ma szansę stać się aktorką wielkiego formatu, choć ukończone na planie filmu osiemnaście lat to dopiero początek jej aktorskiej drogi, czas pokaże, czy miałem rację.

3. Warszawa 1944. Tragiczne powstanie - dobra, wręcz doskonała monografia przebiegu Powstania Warszawskiego, która dotyka tematów, o których wcześniej mówiło się bardzo niewiele lub nie mówiło się wcale - (...) Nie jestem w stanie opowiedzieć o wszystkim, ani nawet zasygnalizować ważniejsze tematy, które poruszyła w swej książce Alexandra Richie, gdyż tutaj wszystko jest ważne. Zarówno rozdziały, które są formą wprowadzenia, aby zrozumieć, przed jakimi dylematami stali dowódcy AK, największej podziemnej armii II wojny światowej. Jaki wpływ na ich poczynania miały działania represyjne okupanta, jaki również poruszające się coraz szybciej wojska „wyzwolicieli” pacyfikujące po drodze wszystkie przyjaźnie nastawione jednostki i formacje AK. - O ile ta dotyka całego okresu powstania warszawskiego, to ostatnia przybliża jeden tragiczny dzień z jego kalendarza.

4. Tragiczna rana - w filmie Miasto 44 wątek ten pokazany jest bardzo obrazowo łącznie z doskonale odtworzoną repliką ciężkiego transportera ładunków wybuchowych Sd. Kfz 301 B IV, potocznie zwanego borgwardem, bo to on przyczynił się do masakry 13 sierpnia 1944 roku na Starym Mieście -  (...) Łukasz Mieszkowski konsekwentnie, krok po kroku burzy mit czołgu-pułapki oddzielając zafałszowane przez lata relacje, które powielane osiadły w społecznej świadomości, od faktów, które dla historyka są najważniejszą zasadą zgłębiania przyczyn każdego zdarzenia.
A takim jest wybuch pojazdu gąsienicowego na Starym Mieście 13 sierpnia 1944 roku. Celowo nie używam stwierdzenia, „czołgu-pułapki”, gdyż jak okazuje się w trakcie lektury w żaden sposób nie mógł być to czołg, ani nie była to też misternie zaplanowana przez Niemców pułapka. - książka, która w obszernej ilości powstańczych wydawnictw minionego roku przeszła bez echa, a szkoda, bo jest to lektura wyjątkowa pod każdym względem.