Google+ Followers

sobota, 14 lutego 2015

Internetowa cela

XII 
Wielka radość, bo oto mam nareszcie nowy telefon komórkowy. To małe cudeńko jest śliczne, piękne, ma całą masę funkcji, dwa wyświetlacze. Bardzo się cieszę. Nic nie mogło mi dziś zmącić tej radości. Właśnie jadłam obiad z klientem, gdy zadzwonił Robert.
- Witaj Iwonko. Mogę zająć ci chwilkę?
- Witaj! Jestem troszkę zajęta, ale kilka minut mogę ci poświęcić – przepraszam na chwilę, powiedziałam do klienta, który tylko się uśmiechnął, gdyż chyba zrozumiał, o co chodzi. – Mam nowy, wspaniały telefon. Jestem taka szczęśliwa z tego powodu. Coś się stało?
- Nie, wszystko w porządku. Chciałbym tylko powiedzieć, że wyjeżdżam na kilka dni w rodzinne strony. Jadę odwiedzić mamę.
- No cóż, będzie mi smutno bez ciebie, ale rozumiem. Pozdrów ją ode mnie. Obiecujesz, że zadzwonisz, jak przyjedziesz. Skąd właściwie pochodzisz?
- Wychowałem się w okolicach Białegostoku.
- Te strony i mi są bliskie. Musimy o tym porozmawiać przy najbliższej okazji. Musisz mi opowiedzieć o sobie. Długo cię nie będzie?

- Trzy, może cztery dni. To ja już nie przeszkadzam, uważaj na siebie. Całuję cię gorąco.
- Ja ciebie też całuję. Robert, mam jeszcze jedno pytanie. Właśnie sobie przypomniałam, znasz jakiegoś Wiktora?
- Nie, a czemu pytasz?
- Nic takiego, coś mi się skojarzyło, naprawdę nic takiego.

- To na razie Iwonko. Zadzwonię, jak tylko będę u mamy.
- Pa!
Wróciłam do klienta, przeprosiłam raz jeszcze, a on raz jeszcze tylko się uśmiechnął. Bardzo go lubiłam, na swój sposób oczywiście. Elegancki pan koło pięćdziesiątki, prawdziwy dżentelmen, a dziś to już rzadkość. Być może trochę przesadzam, ale moim rówieśnikom daleko jednak do doskonałości. A Larry był naprawdę cool, to słowo najbardziej tu pasuje. Mogłabym powiedzieć, że jest w porządku, ale to za mało, jak również „OK”, czy może „facet na poziomie”. 
Świadomość, że Robert wyjeżdża, choć tylko na kilka dni, troszkę mnie zmartwiła. Bardzo go polubiłam, nic jeszcze nie działo się w mym serduszku, ale zaczynał już na mnie działać w ten, szczególny sposób. O tym wszystkim myślałam siedząc jeszcze w firmie. No i nie znał Wiktora, tego przecież mogłam się spodziewać! Ale ze mnie głuptas, jednak zadane pytanie uspokoiło mnie, a odpowiedź była tak pewna, że nie mogłam w niej doszukiwać się nawet cienia fałszu.

Sięgnij po Wprowadzenie do lektury.