Google+ Followers

poniedziałek, 23 lutego 2015

Joanna Opiat-Bojarska - Zaufaj mi, Anno

Długo nie trzeba było czekać, aby po pierwszej nieśmiałej próbie opowiedzenia o Annie Rogozińskiej, która, co ważne wypadła nad wyraz dobrze, pojawiło się drugie rozdanie z dziennikarką śledczą w roli głównej.
Pierwotnie Joanna Opiat-Bojarska chciała napisać tylko jedną książkę, ale tak się jej to spodobało, że po tej pierwszej pojawiły się kolejne. Lepsze, ciekawsze, bardziej przemyślane i zaangażowane twórczo. I co równie istotne autorka odkryła w sobie lekkość słowa w gatunku, jaki bez wątpienia stanowi literackie wyzwanie. Pierwszą udaną próbą w materii kryminału była powieść, Gdzie jesteś Leno?. Literackie narodziny Anny Rogozińskiej musiały być jedynie kwestią czasu.
Słodkich snów, Anno stanowi początek serii, gdyż odnoszę wrażenie, że na dwóch odsłonach się nie skończy. Pierwsze sukcesy w Primo TV i rodzinne dramaty, których byliśmy świadkami poznając po raz pierwszy Annę, jej śledztwo dotykające szemranych interesów dwóch lekarzy, a także piętno dramatu pod Otłoczynem – to w dużym skrócie wszystko to, czego doświadczyliśmy dzięki Annie w lekturze.
Inspiracją do napisania Anny Nr 2, czy Zaufaj mi, Anno były pewne tematy i zjawiska, które autorka zaobserwowała w otaczającym nas świecie doskonale wkomponowane w kalendarz z ważnym odliczaniem do Walentynek. Tych, które było już, z kim obchodzić, gdyż Łukasz stała się naprawdę bliskim powiernikiem spraw zawodowych, ale również też tych bliskich ciału i duszy.
Kiedy w sylwestrową noc z balkonu wypada młody człowiek wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek. A jednak jak to na ogół bywa każda niepozorna zdawałoby się sprawa zaczyna mieć drugie, a czasem też trzecie dno. I choć tym razem Bezdenny Kapelusznik nie podrzuca określonych tropów, to jednak bieg wypadków sprawia, że Anna Rogozińska sięga po nie sama. Nie zawsze, co prawda oficjalnie, ale czego się nie robi dla sławy i zaszczytu pracy w stolicy.
W momencie, kiedy nieszczęśliwy wypadek okazuje się już czymś więcej, a tatuś polityk nie waha się przed niczym delikatnie rzecz ujmując zaczęło się mieszać i to nie byle, jak, bo również za sprawą dopalaczy.
Pisząc o Annie po raz pierwszy sięgnąłem po słowa, które i teraz są jakże na czasie: Emocje, jakże wiele ich w tej książce, jak doskonale smakują, jak miło się nimi delektować, jak stopniowo i powoli świadomość tego, co się za chwilę wydarzy pobudza serce do jeszcze szybszego rytmu. I jak przystało na dobry kryminał powiedzieć zbyt wiele to lepiej zupełnie nic nie mówić, tutaj wszystko trzeba i warto odkryć samemu, tutaj Walentynki będą miały zupełnie nieoczekiwany wymiar. Tutaj nad losem Anny Rogozińskiej zawisło mroczne fatum. Aż boję się pomyśleć, co przyniesie kolejne odsłona z jej osobą w roli głównej, odsłona, na którą niecierpliwe czekam. 

Joanna Opiat-Bojarska, Zaufaj mi, Anno, Wydawnictwo FILIA, Poznań 2015 

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl