Google+ Followers

czwartek, 19 marca 2015

Internetowa cela

--@- @ -@-- 

Mój Trójkąt Bermudzki – Wiśniowiec, Cierpiętniki, Pustyszów. Nawet nie wiesz, jak bardzo jesteś mi bliska. Ciebie nie znam, ale zapewne znam twoich rodziców. Przez długi czas poruszałem się w obrębie tych trzech miejscowości. Urodziłem się w Pustyszowie, blisko pięćdziesiąt lat wcześniej, a właściwie w Dniu Zwycięstwa – 9 maja 1945 roku. To taka szczególna data. 
Chyba przyszła pora, abym opowiedział ci o sobie od samego początku, abyś poznała moje, pełne upadków życie. 

„Droga Iwono, 

Na wstępie pragnę Cię serdecznie pozdrowić, mając nadzieję, że zdrowie dopisuje, jesteś szczęśliwa i uśmiechnięta. Wierzę w to gorąco. Chyba przyszła pora, abym opowiedział Ci o sobie od samego początku, abyś poznała moje, pełne upadków życie. 
Nawet nie wiesz, jak bardzo jesteś mi bliska. Gdy przeczytałem Wiśniowiec, uzmysłowiłem sobie, że prawie Cię znam. Pochodzę z Pustyszowa, miejscowości oddalonej tylko o kilka kilometrów od Wiśniowca, gdzie poznałem swoją żonę. Jednak do tego tematu wrócę później. 
Listopadowe niebo jest wszędzie prawie takie samo. Dziś z końcem dnia w czerwonych, ognistych kolorach. Nieznaczne podmuchy wiatru targają nagimi konarami drzew. Masz rację takich imion, jak moje już się nie używa. Żyję na tym świecie już 56 lat. Urodziłem się rankiem, w Dniu Zwycięstwa – 9 maja 1945 roku. Nazywam się Wiktor Zenon Sobiesky. Takie imiona nadali mi rodzice w trakcie chrztu. 
Pochodzę z ubogiej rodziny, która mimo wszystko jakoś sobie radziła. Mam dwóch braci i dwie siostry, jednak nasze drogi już dawno się rozeszły. W tamtym okresie, kiedy skończyła się wojenna zawierucha wszystko było, takie dziwne, a jednocześnie bardzo trudne. 
Nie pamiętam tych czasów, jednak mam świadomość, że dorośli czuli się bezsilni pragnąc przetrwać kolejny dzień i jeszcze jeden i każdy następny. Odbudowywano miasta, wsie, orano pola, uprzątano tony złomu, pozostałości po działaniach wojennych. Wreszcie chowano zmarłych, przeprowadzano ekshumacje, czasami odnajdywano rozkładające się zwłoki po leśnych egzekucjach. 
Jednak do nas to wszystko nie docierało. Mieliśmy swoje zabawy, byliśmy grupą niesfornych dzieci z trzech pobliskich wsi. W tamtych latach edukacja była jeszcze mocno w powijakach. Lekcje prowadzono w zależności od pory roku, jeśli nie pod gołym niebem, na łące, to w chłodniejsze dni w jakieś chałupie lub zaadaptowanym na potrzeby szkoły starym budynku dworskim.
Nauka czytania, pisania, to wszystko wydawało mi się z początku zupełnie niepotrzebne. Lecz z czasem uświadomiłem sobie, że w porównaniu z innymi dziećmi przychodzi mi to bardzo łatwo. Kiedy one literowały jeszcze elementarz lub coś, co przynajmniej mogło go przypominać, gdyż książek szkolnych zasadniczo jeszcze nie było, ja odważyłem się sięgnąć po Sienkiewicza. Wśród wielu rupieci w zaniedbanym budynku dworskim znalazłem zniszczone wydanie „Potopu”. Stary, kochany Sienkiewicz. Towarzyszył mi wtedy, kiedy wprawiając się w czytaniu poznawałem wspaniałe przygody Kmicica i jego kochanej Oleńki, towarzyszy mi też teraz, jednak to jest już zupełnie inna lektura. Jest „Potop”, „Ogniem i mieczem”, znalazł się też stary egzemplarz „W pustyni i w puszczy”. 
Odkryłem w sobie łatwą umiejętność przyswajania wiedzy, potrzebę czytania, więc jeszcze za czasów dworku udało mi się „odzyskać” na potrzeby mojej biblioteczki dwanaście innych książek. Byłem z tego powodu bardzo dumny. To był mój mały skarb, który ukryłem na „Wyspie skarbów”. Nikt w domu tego nie rozumiał. Rodzice byli ludźmi mądrymi, jednak książki były dla nich czymś, czego mały, wiejski chłopak nie pojmował. Przyszedł jednak taki czas, że mając zaledwie osiem lat uczyłem starsze rodzeństwo, rodziców, przekazywałem im swoją, wtedy jeszcze skromną wiedzę, ale i tak czułem się z tego powodu bardzo dumny... 
Wybacz, chwilowo muszę kończyć, wkrótce postaram się pisać dalej. To, Edmonton, za jakiś czas przyjdzie też pora, aby usprawiedliwić się z tego kłamstwa. Teraz jednak nie mogę Ci jeszcze o tym powiedzieć, mam nadzieję, że zrozumiesz. 
Mam też nadzieję, że napiszesz do mnie jeszcze. Jest mi głupio, że postąpiłem tak nierozważnie, wkrótce postaram się wszystko wyjaśnić, nie ukrywając przed Tobą niczego. 
Gdybyś była moją córką chyba miałabyś brata... 
Uważaj na Siebie i dbaj o Siebie. 
Choć dzieli nas znaczna odległość stałaś mi się bardzo bliska. 

Wiktor”

--@--@- @ -@--@--

Sięgnij po Wprowadzenie do lektury.