Google+ Followers

sobota, 28 marca 2015

Szczęście w pakiecie

Biorąc pod uwagę fakt, że wczoraj opublikowałem z pewnym opóźnieniem ostatnią, a tym samym czwartą recenzję powieści pióra Anny Ficner-Ogonowskiej warto pokazać je wszystkie razem. Czterolistną koniczynkę, a może szczęście w pakiecie. Takie dwa tytuły tego opracowania błąkają się po mojej głowie.
Zaczęło się od Alibi na szczęście, a później poszło już samo, choć rzecz jasna jest to bardzo duże uproszczenie, gdyż napisać jedną intrygującą powieść to już wielka sztuka, rozwinąć opowiadaną historię do trzech obszernych tomów to już sztuka, która zdarza się nielicznym.

(...) Powieść, którą podarowała nam Anna Ficner-Ogonowska nie tylko nie jest dziwna i wydumana, ale twardo trzyma się ziemi, a zawieszenie w polskich i warszawskich realiach dodatkowo dodaje jej smaku. Dzięki umiejętnemu czarowaniu słowem już od samego początku stajemy się czujnymi obserwatorami życiowych zmagań Hani i Dominiki, aby chwilę później pojawili się na horyzoncie dwaj panowie - Mikołaj i Przemek. 
Inteligentna, mądra, wykształcona Hania, dla której celem życia jest działalność pedagogiczna, z drugiej strony jej totalne przeciwieństwo - szalona, zakręcona, pewna siebie, zadziorna Domi. Obie razem i każda z osobna od samego początku przykuwają uwagę czytelnika mnogością myśli, uczuć i refleksji, które nam darują. Stopniowo również poznajemy tajemnicę zamyślonej Hanki, której smutek sugestywnie łączy się z jej pięknem. 

Kiedy Alibi na szczęście oczarowało już czytelników wiadomym już było, że na nim się nie skończy. Szczęście na dobre zawładnęło umysłami tysięcy łaknących tego, jak potoczą się dalsze losy Hani i Mikołaja. Anna Ficner-Ogonowska nie miała wyjścia, Krok do szczęścia pojawił się jeszcze w tym samym 2012 roku przynosząc masę dodatkowych wrażeń, doznań i wzruszeń.

(...) To, co dzieje się między Hanią, a Mikołajem, to trzeba poznać samemu, trzeba tego dotknąć, trzeba to poczuć każdym atomem duszy i każdą komórką serca. Historia Hani zaskakuje i urzeka w każdy możliwy sposób. Historia dzielenia się z Mikołajem Mikołajem, historia odkrywania samej siebie i prawd rządzących życiem, wreszcie historia, której życiowej ścieżki, czasem proste i banalne raptem stają się zaskakujące i nierealne.  
Pisanie o tym w kilku krótkich lub dłuższych akapitach jest w jakiś sposób skazane na porażkę, gdyż mnogość uczuć, myśli i doznań jest tak obszerna, iż momentami trudna do wyrażenia. Z drugiej strony jest równie piękna i urzekająca relacja Przemka i Domi, która spodziewa się swojego maleństwa nadając mu przez chwilę imię Alojzyk, aby w efekcie obdarzyć go imieniem, które w zadziwiający sposób wypłynie w zupełnie innym miejscu i czasie i co ważne, będzie miało z nią samą równie wiele wspólnego.

Kropkę na przysłowiowym "i" postawiła Zgoda na szczęście. To tutaj wszystko w określony sposób się domyka i to tutaj pewne zagadki przynoszą swoje rozwiązanie. I jak to w którymś spojrzeniu napisałem - dobrze się stało, że pierwsza powieść pisana dla siebie, do szuflady ujrzała światło dzienne, bo bez tego nie byłoby tego wszystkiego, czego byliśmy świadkami.

(...) Przyznać się muszę, że zatrzymało mi się serce w lekturze. Gdzieś na półmetku przelała się czara mnogości uczuć, nadmiaru wrażeń, wrażliwości ducha, dawno niespotykana w lekturze, przenikające me myśli historia prosta. A jednak nie taka prosta, gdyż zawiłości leżące w naturze człowieka nie dają możliwości, aby im sprostać. 
Wszystko, co było wcześniej, było proste i piękne, wszystko, co jest teraz ma niewyobrażalną w swej potędze uczuć i miłości, siłę. Szczególna kompozycja dźwięków urzekającej muzyki Michała Lorenca i wyjątkowych w swej szczególnej nucie słów Anny Ficner-Ogonowskiej. Przypadkowe zestawienie w jakże trafny sposób nadało sens odkrywanej stopniowo historii.

Bombką na choinkę roku 2013 była mała, krótka historia, Szczęście w cichą noc. Wigilia i święta Bożego Narodzenia z bohaterami, których wielu czytelników (tak kobiet, jak też mężczyzn)  zdążyło się nie tylko polubić, ale też pokochać.

(...) Nie jest już tajemnicą, że proza Anny Ficner-Ogonowskiej zawładnęła sercami i umysłami tysięcy czytelników, jej trylogia ze „Szczęściem” w tytule huraganem emocji odmieniła wielu i wciąż wielu nie może wyjść z podziwu poznając niezwykłe losy Hani i Mikołaja, a także ich przyjaciół i znajomych. A Szczęście w cichą noc to szczególne dopełnienie, literackie dopowiedzenie, książka napisana ręką lekką, swobodną z tą samą swobodą, jak miało to miejsce do tej pory. 
I nic się nie dzieje, jeśli ta delikatna książka wpadnie w wasze dłonie w pierwszej kolejności, nic nie stracicie czytając ją przy kominku, a może przed kominkiem już teraz, a może chwilę później otoczeni świąteczną aurą. Dzięki temu jestem przekonany, że będziecie chcieli wiedzieć, jak to wszystko się zaczęło.

Cóż więcej powiedzieć, kiedy wszystkie dobre słowa już padły... sięgać po Szczęście i czytać...i mieć przyjemność w lekturze.