Google+ Followers

piątek, 24 kwietnia 2015

Żółta karteczka

(...) Trudno mi wyjaśnić, dlaczego tak pędziłem. Nigdzie się nie śpieszyłem, a pośpiech mógł się wydać podejrzany. Ale biegłem, jak sądzę, po prostu dlatego, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza i napić się czystej wody. Wszystko tam, w getcie, wydawało się skażone śmiercią, odorem rozkładających się zwłok, brudu i zgnilizny. Starałem się tam nie dotykać ścian, nie ocierać się o ludzi. Odmówiłbym wypicia wody w tym mieście śmierci, nawet gdybym umierał z pragnienia. Zdaje się, że wstrzymałbym też oddech, aby nie nawdychać się za dużo zatrutego powietrza.

Dwa dni później ponownie wszedłem do getta, żeby wrażenia wzrokowe stamtąd wryły mi się jeszcze ostrzej w pamięć. Znowu chodziłem razem z przewodnikami przez trzy godziny po ulicach tego piekła, aby lepiej przedstawić prawdę o nim czołowym osobistościom w wolnych państwach świata. Opowiedziałem o swoich przeżyciach wybitnym członkom rządów brytyjskiego i amerykańskiego oraz żydowskim przywódcom na obu kontynentach. Mówiłem o tym, co widziałem w getcie, niektórym z najwybitniejszych światowych pisarzy - H.G. Wellsowi, Arthurowi Koestlerowi, członkom Pen Clubu - gdyż mogli to opisać bardziej wyraziście i lepiej ode mnie.

Jan Karski, Tajne państwo, Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2014