Google+ Followers

środa, 13 maja 2015

Monika Siuda - Tajemnica Niny

Wpadła mi w rękę książka wydana własnym sumptem. Nie jest to propozycja żadnego z wydawnictw, z którymi od dłuższego czasu współpracuję. Jest to plon własnych, twórczych działań i poczynań i to również zasługuje na wyróżnienie.
Przez chwilę miałem wrażenie, że po kilku stronach odłożę ją na bok, czułem, jak drażni mnie pewna maniera autorki. Coś, co nie wydaje się tak naprawdę istotnym problemem, a jednak takie uczucie towarzyszyło mi przez kilka początkowych rozdziałów. Jednak równie szybko minęło, jak się pojawiło. Uznałem to za świadomy autorski zamysł.
Monika Siuda zgłębiając Tajemnicę Niny napisała powieść, która już zyskała moje uznanie, choć do końca lektury wciąż jeszcze daleko. Pojawia się Dom, nie taki sobie dom, w którym mieszka każda rodzina. Ten Dom to raczej określona nazwa instytucji założonej z inicjatywy Niny i Kuby, którzy postanowili przyjąć pod jego dach określoną liczbę dzieciaków, którym życie nie dało szansy na rodzinne szczęście. Wraz z Martą i Tomkiem wzięli pod swoje opiekuńcze skrzydła siedmioro dzieci.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie świadomość porządków na terenie posesji, na której stoi Dom. Porządków, którymi zajęły się osoby niepowołane do tej szlachetnej misji. Bo jak się nagle okazało dwoje wychowawców ma tajemnice, którymi nie zamierza podzielić się z dwójką pozostałych opiekunów. Sprawy zaczynają się gmatwać, nikt już nikomu nie ufa. Robi się dziwnie. Jednak to nie koniec zaskakujących zjawisk, które mają miejsce w Domu…
Poznajemy powieść, która stopniowo i powoli otacza swoimi mackami czytelnika. Świadomość dotykającej Dom tajemnicy nie pozwala przejść obok niej obojętnie. Tajemnica Niny, o którą rozważnie pokusiła się Monika Siuda sprawia bardzo miłą niespodziankę. Książka godna uznania i taka, którą koniecznie chce się przeczytać do samego końca, choć lektura wciąż w toku.
Kilkaset kilometrów dalej i kilka godzin podróży później, gdy prawie wszystko jest już jasne nadmiar emocji, która zaczyna mnie wypełniać sprawia, że jestem zmuszony odłożyć lekturę na później. Te kilkadziesiąt stron musi poczekać, aby oddech wrócił do normy, gdyż otaczająca mnie coraz mocniej tajemnica Niny coraz bardziej zaczyna mi ciążyć.
I co ważne mój podziw dla tej opowieści coraz bardziej rośnie. Zastanawiam się nad jej finałem, nad tym, jak autorka postanowiła pozostałymi kartami rozegrać to rozdanie i jakie jeszcze asy ukrywa w rękawie.
Nawet nie wiem, kiedy minęło sześć godzin podróży w trakcie, której praktycznie nie rozstawałem się z Tajemnicą Niny. Tajemnicą, którą bardzo pragnę poznać, a także dowiedzieć się, co wydarzyło się sto lat wcześniej w Pensjonacie. Wyciągnięta dłoń Małej dodaje otuchy i sprawia, że brnąc przez mrok tej opowieści można czuć się bezpiecznie mając ją tuż obok siebie.
Teraz, kiedy wszystkie dobre słowa już padły, a ostatnia strona tej wyjątkowej opowieści stała się faktem z pełną świadomością mogę powiedzieć, że autorka pokusiła się o udany, interesujący i godny uznania debiut. Powieść, która powinna zyskać liczne grono odbiorców.


Monika Siuda w szerszym spojrzeniu.


Monika Siuda, Tajemnica Niny, Wydawnictwo Poligraf, 2013

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl