Google+ Followers

piątek, 5 czerwca 2015

Efekt motyla (2004)

Nic nie jest takie, jak wydawało się, że było.

Czwórka dzieci zabawia się w perfidny sposób. Laska dynamitu trafia do skrzynki na listy, do domku, który do złudzenia przypomina ten, przy którym stoi. Podjeżdża samochód. Wysiada z niego uśmiechnięta kobieta z niemowlęciem na rękach. Idzie w stronę domu, lecz po chwili uświadamia sobie, iż warto jeszcze wyjąć pocztę...
No i co powiecie? Interesujące zabawy, prawda? Jednak nie można tak do tego podejść. Kiedy ich obserwujemy, włos jeży się na głowie, a zastanawianie się, kto wyrośnie z takiego dziecka prowadzi donikąd? Ślepa uliczka.
Dzieją się różne rzeczy, które sprawiają, iż to, co widzimy i obserwujemy, co dostrzegamy i rejestrujemy zaczyna nas osaczać. Nadmiar nieprzystępnych bodźców, nadmiar informacji, których nie chcemy odbierać zaczyna nam ciążyć. W pewnym momencie pragniemy wyjść z tej ciemnej, kinowej sali, uciec jak najdalej. Uciec i zapomnieć. Lecz nie robimy tego, zbyt mocno pochłania nas tego, czego jesteśmy świadkami.
Choć tak nie postąpiłem, to jednak w momencie, kiedy pojawiły się napisy końcowe czułem się dziwnie. Czułem się otępiały, przybity, zdruzgotany. Trwało to krótko, lecz jednak miało miejsce. Z pozoru jedynie nieistotne zdarzenie. Nie potrafiłem wypowiedzieć słowa, nie potrafiłem się nawet zająknąć. Jedynym orzeźwieniem był nagły spadek temperatury już na zewnątrz.
Kilkuletni chłopiec mając zaledwie nikłe pojęcie o pisaniu i czytaniu, a tym bardziej rozumieniu tego, co pisze zaczyna notować swoje spostrzeżenia. Otwiera swój Dziennik. Z czasem to, co było jedynie zabawą zamienia się w obowiązek, narkotyk, szczególny bodziec do życia, bez którego to właśnie życie nie może istnieć. Każda zapisana myśl zaczyna na nowo kiełkować w jego umyśle, tworzą się klony, z nich kolejne, przychodzi taki moment, gdy wszystko zostaje wywrócone do góry nogami. Kto kiedyś był dobry, teraz jest potworem, ktoś kiedyś mnie skrzywdził, teraz przyjdzie pora, aby wyrównać rachunki.
Przepaść staje się coraz większa, zamęt panujący wokół jest już nie do ogarnięcia. Przychodzi dzień, w którym budzi się, jako kaleka bez rąk, gdyż kiedyś pewna laska dynamitu... Rodzi się wraz z porankiem zupełnie inna wizja tego, co wydarzyło się wiele lat wcześniej. Co faktycznie się stało? To pytanie dotyczy jednego z tysiąca innych wydarzeń, każde równie zawiłe, jeszcze bardziej skomplikowane, niż to poprzednie.
Film, który w Stanach miał niezauważalną akcję marketingową z tego też względu do kina wybrałem się zupełnie w ciemno. Wiedząc jedynie, iż będzie to thriller z elementami fantastyki. I nic więcej, ani nazwisko reżysera, ani obsada, nic nie przyciągało w sposób szczególny mojej uwagi. A fakt, iż scenarzyści Oszukać przeznaczenie 2 stanęli za kamerą i podjęli się reżyserskiego debiutu nie wnosił niczego nowego. Jednak chciałem się przekonać, jakie znaczenie ma tytułowy motyl. Jak wiele zamieszania może narobić ciąg luźnych, jedynie z pozoru nic nie znaczących myśli.
Przychodzi taki czas, iż jedynie dzienniki pozwalają rozróżnić, co nas otacza, co jest złem, a co jest dobre, w co warto uwierzyć, a co nie ma praktycznie żadnego sensu. Własny umysł został zupełnie wyłączony, w zasadzie nie jest już potrzebny. A jeśli słowo pisane nie wystarczy? Jeśli zabraknie w tym całym zamieszaniu jednej, konkretnej wskazówki, którą jedynie trzeźwe, logiczne myślenie może przynieść, wtedy to, co stanie się później może mieć katastrofalne skutki.
Nad filmem tym unosi się duch Siedem, gdyż jako epizod pojawia się film w filmie. Właśnie ten klasyk kina jest kolejnym krokiem do zmiany osobowości, w dorastaniu, w kroczeniu ku dorosłemu życiu, do transformacji ludzkiej osobowości. Dużo wspólnego Efekt motyla ma też z niesamowitością, grozą i psychodelicznym strachem płynącym wprost z Kręgu, a także mroczną tajemnicą, którą ukrywa w sobie Bunkier.

Zajrzyj do Grupy Cinema Paradiso... :)