Google+ Followers

piątek, 19 czerwca 2015

Żółta karteczka

Ślizgaliśmy się. A potem jazda przeszła w taniec, gdy jadąc w równym szyku, idealnie zgraliśmy nasze ruchy i nasze kroki. Choć trwało to zaledwie kilka minut, nam wydawało się wiecznością. Kiedy myślę o Carskim Siole i o zimie 1916 roku, najżywiej wraca właśnie to wspomnienie.
Wielka księżniczka Anastazja i ja, tylko my dwoje, trzymając się za ręce, tańczymy na lodzie własny niepowtarzalny taniec, za nami coraz niżej opada gasnące czerwone słońcem, a rodzice i rodzeństwo mojej ukochanej patrzą z oddali, nie wiedząc o naszym płomiennym uczuciu, nieświadomi rozgrywającego się przed ich oczami romansu. I tak taniec choć na chwilę złączył dwoje ludzi spragnionych, by trwało to wiecznie. [s. 190]

John Boyne, W cieniu Pałacu Zimowego, Świat Książki, Warszawa 2014