Google+ Followers

piątek, 24 lipca 2015

Internetowa cela

XXIX
Obładowana jak wielbłąd wróciłam do pustego mieszkania, gdyż Marta od pewnego czasu przebywała u rodziców. Wcześniej nie wykorzystywała urlopu, więc teraz było go bardzo dużo. Choć polubiła Warszawę, w Koszalinie czuła się znacznie lepiej. Jednak byłyśmy w stałym kontakcie telefonicznym i przynajmniej co dwa dni rozmawiałyśmy ze sobą. Wciąż jeszcze nie spotkała swojej wielkiej miłości. 
Gdy tak rozmyślałam pojawił się cichy dźwięk, a wraz z nim SMS, „Jesteś tak bardzo mądra, tak bardzo piękna i tak bardzo niedostępna:) Kocham Cię Księżniczko! Uważaj na Siebie i uśmiechaj się często!” On to miał pomysły, ale za to go kochałam. Tylko ta „niedostępna”? Chyba coś mu się pomyliło, bo już wielokrotnie udało mu się mnie zdobyć. A może myślał o czymś innym? Przynajmniej mi dał do myślenia...
Krótki pobyt w Krakowie bardzo mi się podobał. Przybyło kilka ciuchów do mojej garderoby. Wzięłam prysznic, zrobiłam sobie kolację, a jedząc czytałam zaległą pocztę. Oczywiście zaczęłam od listu Wiktora, który czekał już na mnie dobrych kilka dni. Zapewne niepokoił się, dlaczego nie odpisuję. Czytając jego słowa ponownie nie mogłam ukryć emocji. Tyle działo się w jego życiu. Co jeszcze miał mi do powiedzenia? Czy pisząc o Edmonton myślał o Robercie? Czy to miał być pewien wybieg, by nie kłamać tak do końca pisząc o sobie pisać o kimś innym? 
Takie miałam wrażenie, że śledzi losy syna. Korzystając z Internetu w jakiś sposób wie przynajmniej w części, co się z nim dzieje, gdzie przebywa i co robi. Przecież Net był skarbnicą wiedzy, więc to wszystko było możliwe. I oto postanowiłam zapytać odpisując do niego.


„Dobry wieczór Wiktorze! 

Zastanawiam się, jaki będzie finał Twojej opowieści. Czym jeszcze mnie zaskoczysz? Na wstępie pragnę Cię przeprosić za moją długą nieobecność w sieci. Ostatnie kilka dni było dla mnie bardzo pracowitych i w zasadzie nawet nie dotykałam komputera. Teraz już jestem i nie zamierzam znikać. 
Czytając Twoje słowa nasunęła mi się pewna teoria i chciałabym się nią z Tobą podzielić. Nie wiem, ile jest w niej prawdy? Być może to, o czym za chwilę napiszę, zupełnie nie ma miejsca, jednak mam wrażenie, że na początku naszej znajomości zastosowałeś pewien fortel. Nie chcąc napisać o sobie z jakiegoś znanego tylko Tobie powodu, napisałeś o kimś innym. Dobrze myślę? Zapewne, gdy poznam całą Twoją historię, będę potrafiła wszystko poukładać i zrozumieć, a może również coś do niej dorzucić, teraz nie jestem tego jeszcze pewna. 
Mam jednak wrażenie, że pisząc o Sobie w Edmonton pisałeś o Swoim synu. Czy Robert pracował lub nadal tam pracuje? Czy jesteście ze sobą w kontakcie? Te pytania od dłuższego czasu błąkały się po mojej głowie. A kto pyta, nie błądzi. 
Nie wiem, kto jest autorem tego wiersza, ale bardzo mi się podoba. Dziękuję, że mi go również przesłałeś. 
Życzę dużo zdrowia i serdecznie pozdrawiam, Iwona.”

Sięgnij po Wprowadzenie do lektury.