Google+ Followers

wtorek, 14 lipca 2015

Opinia 50 stron...

Nie tak dawno wyjątkową przyjemność w lekturze sprawiła mi powieść Mrok i mgła, której autorem jest Stefan Türschmid. Powieść, która zaskoczyła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę.
Moje literackie odniesienie zyskało uznanie autora i w ten oto sposób za sprawą Poczty Polskiej dotarła do mnie jego najnowsza książka Cień Lucyfera i co równie miłe opatrzona piękną dedykacją (kolejna z książek, która stała się bardzo cenna w mojej bibliotece).
Stąd nie dziwić może fakt, że jest to dla mnie wyjątkowo miłe wyróżnienie móc zmierzyć się opowieścią o rodzinie autora, ale też o nim samym. I te początkowe pięćdziesiąt stron to spojrzenie autora na jego własne życie, rok 1968, aresztowanie i pobyt w więzieniu, a przy tym wiele niezwykłych retrospektywnych podróży - w tym wspomnienia z planu filmu Pan Wołodyjowski.
A także wszystko to, co wciąż przede mną o rodzinie, która przybyła z Niemiec, aby stać się Polakami. Pięć wymownych mówiących jakże wiele rozdziałów, które są szczególnym dowodem patriotyzmu autora, ale też całej jego rodziny:

- Konspirator w PRL-u 1970;
- Więzień stalinowski 1947;
- Łączniczka 1944;
- Oświęcimiak 1942;
- Powstaniec 1863.

Pełne spojrzenie na Cień Lucyfera można znaleźć w tym linku. 

koominek.blogspot.com - sześćdziesiąt pięć tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy, zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...