Google+ Followers

poniedziałek, 13 lipca 2015

Zina Rohan - Córka oficera

Nie tak dawno minęła siedemdziesiąta rocznica wkroczenia wojsk radzieckich na ziemie polskie, dzień, który na dobre zapisał się w świadomości niezliczonej liczby Polaków. Rodzimy się ze świadomością, że los będzie stawiał przed nami wciąż nowe wyzwania, mam nadzieję, że obecnie zupełnie inne, niż miało to miejsce we wrześniu 1939 roku.
Piszę o tym wszystkim nie bez powodu, gdyż z pełną świadomością sięgam po książkę, której szukałem jakiś czas, a jak już znalazłem przeczytałem wyjątkowo szybko i momentami ze łzami w oczach. Córka oficera została wydana w 2009 roku, więc nie jest tytułem, który znaleźć można w dziale „nowości”, co nie zmienia faktu, że nadal jest dostępna w sprzedaży.
Historia naszego kraju ma to do siebie, że ciągle wystawiani byliśmy na próbę patriotyzmu, charakteru, niezłomności zasad. Od jednego zrywu do drugiego, od powstania od powstania, co chwilę najeżdżani lub napadani. I gdzieś w tym wszystkim obok walczących mężczyzn zawsze były kobiety – żony, matki, córki.
Marta - młoda, ambitna dziewczyna, harcerka. Gdyby tylko urodziła się mężczyzną, byłaby tak samo dzielnym, walecznym oficerem, jak jej ojciec. Jednak urodziła się kobietą i jej front przybrał zupełnie inny obraz. Jej okopem był jej nieugięty charakter, a orężem niezłomna wola.
Wybuch wojny zastał ją wraz z zastępem harcerek z dala od domu. W ten sposób rozpoczęła się jej podróż życia – trudna, bolesna, pełna upokorzeń, gdzie dumę należało odłożyć na bok, a wyjąć z plecaka wszystko to, czego nauczył ją ojciec, a co dawało szansę na przetrwanie.
Z ziemi polskiej do Persji, wcześniej pobyt w Wilnie, aresztowanie, niekończąca się tułaczka do łagru, głód, wycieńczenie, wielkie serce harcerki i żołnierza w ciele młodej dziewczyny. Do tego z czasem odrobina zadziorności i zdania się na los, który nie zawsze był łaskawy.
Zina Rohan sięgnęła do korzeni swojej rodziny odnajdujący w niej ważny polski akcent i w ten sposób napisała powieść, która nie pozostawia miejsca na pustkę. Wypełnia bez reszty każdy skrawek duszy przynosząc doznania, o jakich nie zdawaliśmy sobie wcześniej sprawy.
Los Marty to los całego pokolenia dziewczyn i kobiet, które w tamtym okresie dzieląc losy swych ojców i mężów częsty nigdy miały się już z nimi nie połączyć.