Google+ Followers

niedziela, 2 sierpnia 2015

Internetowa cela

--@- @ -@-- 

Coś działo się ze mną niedobrego. Nie potrafiłem nazwać tego stanu, który męczył moją duszę. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Choć do pełnego oczyszczenia był tylko jeden krok, to jednak właśnie ten jeden krok wymagał tak wiele wysiłku. Zbliżały się święta, lecz dla mnie od wielu już lat były to tylko czerwone liczby w kalendarzu. 
Zatraciłem pewną świadomość, jednak jakoś się jeszcze trzymałem. Zastanawiałem się, dlaczego nie ma wieści od Iwony? Gdy się pojawiły sprawiły mi wielką niespodziankę, również swoją treścią. Muszę się przyznać, że trafnie rozszyfrowała moje poczynania. Tak, chciałem pisać prawdę, ale taką trochę nieprawdziwą. A tak zasadniczo się nie da, gdyż można pisać tylko prawdę, albo tylko kłamać. Jakkolwiek to kłamstwo później tłumaczymy, jest tylko kłamstwem. 
Dzień za dniem mijał monotonie, szczególnie, gdy przychodziła zima. Na moje szczęście ostatnio dotarło do biblioteki bardzo dużo książek, więc miałem czym się zająć. Trzeba je było posegregować, przejrzeć w miarę możliwości, trochę posklejać. Później opisać, skatalogować i znaleźć im odpowiednie miejsce. 
Pomijając szachy, warcaby, karty, sztangi na placyku, dla wielu książka była szczególnym lekarstwem w tym szczególnym miejscu. W ciągu kilku lat grono czytelników znacznie się poszerzyło. Obecnie zapisanych miałem 423. 
Pomijając pracę w bibliotece, czytałem, pisałem, szukałem informacji o moim synu. Zastanawiałem się, jak wygląda teraz już dorosły mężczyzna. Choć wiele o nim czytałem nigdy nie udało mi się znaleźć jego fotografii. Czy był podobny do mnie? Czy może do Klaryski? Czy kiedyś będę mógł się z nim spotkać? 
28 grudnia miną dwadzieścia dwa lata od czasu, gdy zostałem pensjonariuszem więzienia stanowego w Nowym Jorku. Numer „katalogowy” 188018. Przy dobrym sprawowaniu miałem szansę wyjść za jakieś dziesięć, może trochę wcześniej. Zasądzony wyrok czterdzieści siedem lat. 
Dziś nie miałem nastroju, aby pisać, czy to do drogiej memu sercu Iwony, czy też do innych, moich korespondentów. Nie miałem ochoty na nic. Zamierzałem skorzystać z wieczornego spaceru extra. Godzina przy koszu dobrze mi zrobi, bez względu na to, że za oknem był siarczysty mróz.

--@--@- @ -@--@--

Sięgnij po Wprowadzenie do lektury.