Google+ Followers

niedziela, 30 sierpnia 2015

Internetowa cela

XXXI
Powrót do pracy tak bardzo był mi potrzebny. Leniuchowanie jest dobre, jednak, jeśli trwa zbyt długo, jest już męczące. A te dwa tygodnie wolności zupełnie mi wystarczyły. Pragnęłam rzucić się w wir pracy, pragnęłam ponownie zobaczyć uśmiechnięte twarze moich koleżanek. Przede wszystkim powinnam skoncentrować się na skończeniu pracy dyplomowej. Na szczęście znaczną część miałam już napisaną, pozostawał jeden rozdział, zakończenie, kosmetyka. Nie było pośpiechu, ale chciałam mieć to już za sobą. 
Miałam czas na zrobienie świątecznych zakupów, przygotowanie prezentów dla rodziców, Roberta, Marty, Wiktorii, Piotra. Chciałam też przesłać coś miłego Wiktorowi, jednak nie znałam jego adresu, jedynie ten elektroniczny. 
Zostałam obdarzona wielką mocą i chciałam wykorzystać ją w jak najlepszy sposób. Poinformowanie Wiktora zapewne było łatwiejsze, od przekazania tej, jakże zaskakującej informacji Robertowi. W jednym i w drugim przypadku nie wiedziałam jeszcze, jakich słów mam użyć. Jednak pisanie było z natury łatwiejsze niż mówienie, choć oczywiście nie dla wszystkich. Pewna grupa ludzi stawiała mówienie ponad słowo pisane. Jednak nawet najlepsze przemówienia ktoś wcześniej musiał napisać. Teraz, gdy poznałam całą jego historię, tak bardzo mu współczułam, miałam też pewność, że moje hipotezy były trafne. 
Doszłam do wniosku, że wysyłając list do Wiktora drogą elektroniczną zrobię mu wielką niespodziankę, przynajmniej w tej prostej formie. Niewątpliwie będzie to dla niego wspaniały prezent, który sprawi, że na jego smutnej buzi pojawi się radosny uśmiech, zapewne też bardzo się wzruszy. Do życzeń świątecznych w postaci krótkiego wiersza, który kiedyś napisałam, listu z zaskakującymi informacjami, zamierzałam dołączyć wskanowane zdjęcie. Fotografia, z której miały spoglądać na niego uśmiechnięte twarze – moja i Roberta. 
Dopiero za drugim razem, gdy czytałam jego słowa zauważyłam numer telefonu. To ci niespodzianka! Więzienie stanowe w Nowym Jorku. Czy kiedyś się odważę? Może to właśnie jest rozwiązanie? Wysłać zdjęcie i wiersz, a w trakcie rozmowy powiedzieć o Robercie. Nie wiedziałem, czy starczy mi odwagi, ale chyba byłam mu to winna.
 
Sięgnij po Wprowadzenie do lektury.