Google+ Followers

niedziela, 9 sierpnia 2015

Internetowa cela

XXX
- Dzień dobry pani!
- Hej! Chyba dobry wieczór! Tak dawno cię nie słyszałam? Jak się czujesz? Kiedy wracasz? Już nie mogę się doczekać, twoja mama pewnie też.
- Dziękuję, zdrowie dopisuje, poza tym jestem szczęśliwy. Poznałem kogoś...
- Chyba nie rozumiem??
- Jakiś czas temu w Warszawie poznałem pewną, piękną brunetkę. Jeśli się nie mylę ma na imię Iwona i jest mi bardzo bliska. Więcej, kocham ją nad życie! Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł spojrzeć w jej piękne, radosne oczy, ujrzeć jej piękny uśmiech. Poczuć ciepło jej pięknego ciała... Czy wiesz, o kim mówię Księżniczko?
- Ty spryciarzu! Z zagadkami na dzień dobry! Też mi się myli. Muszę ci się przyznać, że ja też bardzo tęsknię i czekam. No właśnie, nie odpowiedziałeś. Kiedy lecisz do kraju?
- Rezerwację mam na 23 grudnia, ale istnieje możliwość, że przylecę trochę później i w efekcie w Warszawie będę w pierwszy dzień świąt. Wszystko zależy od tego, jak się ułożą sprawy. Ale finisz już blisko. Jak szanowne zdrowie?
- Jestem już pełna sił i zasadniczo tęsknię już za moją, kochaną firmą. Wykorzystałam zwolnienie i zrobiłam sobie wycieczkę do Krakowa. Tak dawno tam nie byłam, a tak bardzo lubię to miasto. Było super, piękna pogoda, trochę zakupów, nowych ciuszków. Jak to kobieta, korzysta z każdej okazji.
- Miło słyszeć, że dobrze się bawiłaś. Jakiś czas temu miałem miłą przygodę. Byliśmy z kumplami w barze, było piwko, bilard, dziewczyny. Muszę ci się przyznać, że wtedy pojawiły się pewne wątpliwości. Czy cię kocham? Czy to wszystko ma sens? Wszyscy się bawili, a ja siedziałem przy barze i sączyłam chyba trzecią kolejkę. Nie chciałem się upić, zresztą nigdy tego nie lubiłem. Mogłem wyjść z jedną z dziewczyn i się zabawić. Myślałem o tym wszystkim i wtedy w moich myślach pojawiła się twoja, piękna, uśmiechnięta twarz. Właśnie wtedy, w ciągu jednej sekundy zniknęły wszystkie wątpliwości i uświadomiłem sobie, że tak bardzo cię kocham. Miłość, jakiej nigdy wcześniej nie przeżyłem, miłość mego życia...
- To cudowne! Cieszę się, że dzielisz się tym wszystkim ze mną.
- Ale to jeszcze nie wszystko. Pożegnałem towarzystwo i wyszedłem w ciemną noc. Miasto spało, leżał świeży śnieg, świecił Księżyc. Poczułem się taki lekki, a jednocześnie tak bardzo kusił mnie ten śnieg. Położyłem się na środku skrzyżowania, które w ciągu dnia tętniło życiem i zrobiłem dla ciebie Aniołka.
- Położyłeś się na śniegu, rozsunąłeś nogi i pomachałeś wyprostowanymi rękami?
- Właśnie tak Księżniczko. Widzę, że znasz Aniołka. Leżąc tak przez kilka minut w myślach oświadczyłem się tobie... Cały czas o tym myślę...
- Nie wiem, co powiedzieć. Chyba mnie zatkało. Czy ta myśl, no wiesz, zakiełkowała w tobie?
- Sądzę, że tak. Jednak jest to tylko myśl, nie wiem, kiedy przyjdzie ten dzień, że odważę się to powiedzieć. Mam nadzieję, że wkrótce.
- Ja też mam taką nadzieję Robercie. Z jeszcze większą niecierpliwością będę cię oczekiwała. Znamy się tak krótko, a tak wiele się już wydarzyło i zapewne wiele się jeszcze wydarzy...
- Czy to jakieś proroctwo? Zabrzmiało groźnie.
- Nie, tak sobie powiedziałam. Nic konkretnego. Jaki macie poranek w Edmonton? Bo u ciebie zbliża się chyba dziewiąta rano?
- Tak, dziewięć i pół godziny różnicy. Piękne słońce, dużo śniegu, lekki wiatr. Od kilku dni jest wyjątkowo, aż chce się wyskoczyć na narty. Może po Nowym Roku się uda. Jak stoisz z tym sportem, bo w tych pokojowych wiem, że jesteś mistrzynią?
- A ty znowu swoje. Jesteś niemożliwy, ale rozumiem. Mi też tego brakuje, a co do nart mam kilka sezonów zaległości. Pamiętam, jak to jest mieć narty na nogach, ale chyba nic poza tym.
- Trzeba będzie coś pomyśleć. No, muszę kończyć i jeszcze trochę popracować. O dacie i godzinie lotu oczywiście wcześniej poinformuję. Może później razem wybierzemy się w rodzinne strony? Chciałabyś poznać moją mamę?
- Czekam z niecierpliwością na twój powrót. Jeśli chodzi o pytania, dwa razy tak. Uważaj na siebie, gorące całuski.
- Ty też na siebie uważaj i ubieraj się ciepło, abyś mi się nie przeziębiła. Całuję, ściskam i znikam. Pa!
- Cześć Robercie.
Po takiej rozmowie dzień kończył się dla mnie wspaniale. Jeszcze tylko kilka dni i będziemy razem. Miałam nadzieję, że na znacznie dłużej niż miesiąc. Jednak, czy będzie to możliwe, tego nie mogłam być pewna? Jeśli z Nowym Rokiem pojawi się kontrakt znów w odległym miejscu, to co wtedy? Czy będę potrafiła kochać go na odległość? 
Co ma być, to będzie! Wiedziałam od rodziców, że umiera moja babcia. Od kilku dni leżała na intensywnej terapii. Zawał serca i udar mózgu, wcześniej Alzheimer, który poczynił tak wiele spustoszenia. Żyłam swoim życiem, jednak świadomość tego stanu nie pozwalała mi na swobodne myślenie. Radowałam się z powodu Roberta, a martwiłam się bardzo z powodu babci. Nie wiedziałam, tak naprawdę, jakie będą te święta? Później moje urodziny, Sylwester. W tej sytuacji nie miałam ochoty na radość i zabawę.

Sięgnij po Wprowadzenie do lektury.