Google+ Followers

wtorek, 16 lutego 2016

Książka pod Patronatem - Joanna Opiat-Bojarska - Gra pozorów

Wstrząśnięte. Nie mieszane. Bardzo wytrawne. Inspirujące.

W głosie kobiety pobrzmiewała wyraźna nuta sarkazmu. Policjant nie tylko to zauważył, a i cenił. Zgadzał się z angielskim powiedzeniem, że sarkazm to najniższa forma dowcipu, za to najwyższa forma inteligencji.

Joanna Opiat-Bojarska rozwija się twórczo, zmienia nasze spojrzenie na literaturę kryminalną, wyostrza smak, podnosi poziom zadowolenia w lekturze. Z każdą kolejną książką jest to nowa, inspirująca i zaskakująca przestrzeń czasowa. Przestrzeń, w której zamyka się opowiadana historia. Dosyć szybko ewoluuje, zmienia się, od samego początku nastraja optymistycznie czytelnika, który po kilku stronach jest już pewien, że trafił w sam środek misternie skomponowanej intrygi.
Bez zbędnych wstępów zostajemy wciągnięci w zawiłości życiowe Aleksandry Wilk i dramat, który dotknął ją tak niedawno. Trzysta siedemdziesiąt cztery dni wcześniej wydarzyło się coś, co na zawsze odmieniło życie jej, a także jej rodziny.
Jednak wystarczyły dwa dni, aby wszystko czego do tej pory była pewna, co wmawiała jej policja, co wynikało ze skomplikowanego śledztwa legło w gruzach. A to tylko Poniedziałek i Wtorek, gdyż strukturę dni tygodnia ma Gra pozorów Joanny Opiat-Bojarskiej. Dwa dni, tylko dwa, a może aż dwa w trakcie których horyzont zdarzeń zmienił się diametralnie.
Swego czasu napisałem - Nie oceniaj ludzi po pozorach, gdyż wtedy znasz jedynie pół prawdy. A jak doskonale wiemy, pozory mylą. Czasem nam się wydaje, że jesteśmy głęboko przekonani o tym, że na 100% mamy rację, a wystarczy jedna, niepozorna nuta, a nasza pewność przemienia się w zagubienie i niepewność.
Nie inaczej jest w przypadku Aleksandry Wilk. Wszystko, co dotąd wydarzyło się w jej życiu ma się nijak do tego, co będzie miało miejsce w ciągu kilku najbliższych dni. Nagle urwie się jej film. Nagle ze świadomości wyparuje siedem kolejnych dni. Nagle nie będzie wiadomo komu ufać, a kto ma wobec nas tylko dobre intencje.
W każdej ze swoich powieści autorka sięga po tematy, które w różnym okresie czasu dominowały media, pojawiały się w nagłówkach lub małych, wąskich paskach na dole ekranów telewizyjnych. Wystarczy wspomnieć dopalacze, czy handel organami ludzkimi.
Gra pozorów jest grą o gigantyczne pieniądze ukryte w badaniach naukowców i rywalizację firm farmaceutycznych o ich osiągnięcia. Aleksandra Wilk staje się nieświadomym graczem w rozgrywce, którą jej mąż rozpoczął na długo przed tym zanim na zawsze odmienił los swoich bliskich. Wokół niej i jej dzieci zaczynają pojawiać się dziwni ludzie, którzy pod płaszczykiem „normalności” starają się zrobić wszystko, aby utwierdzić ją w przekonaniu, że faktycznie dotknęło ją szaleństwo i z każdą godziną jest coraz gorzej. Ciocia Ilona ma w tym swój szczególny udział, choć może się okazać, że ciocia to najmniejszy z problemów Aleksandry.
Powieść, która poziomem satysfakcji uniosła nas do samego nieba i już boję się pomyśleć, czym nowym autorka będzie mogła zaskoczyć nas w przyszłości. Jakkolwiek będzie ważne jest tu i teraz, ważna jest Gra pozorów, ważne są te wszystkie dni i godziny i także krótkie chwile w lekturze, które na mijanych nas przechodniach mogą wywrzeć niepokojące wrażenie oniemiałego spojrzenia, może otwartej buzi, a może też dziwnej w swym zachowaniu reakcji na odkrywaną niesamowitość i pajęczą intrygę najnowszej powieści Joanny Opiat-Bojarskiej, która już od jutra stanie się ważnym medium na polskim rynku książki. 

Joanna Opiat-Bojarska, Gra pozorów, Wydawnictwo Czwarta Strona, Poznań 2016 

Więcej o książce na Lubimyczytac.pl