Google+ Followers

czwartek, 25 lutego 2016

Olga Podolska-Schmandt, Piotr Schmandt - Bóg zasnął?

Przyznam się, że miałem spory problem z początkiem tej opowieści. Piszę początkiem, gdyż Gdański depozyt stanowi początek historii, którą domyka powieść, Bóg zasnął?.
W konsekwencji pierwsza nieukończona trafiła na półkę, a do lektury trafiła druga. I dobrze się stało, bo jakbym czytał powieści pisane przez dwie różne osoby, (choć w pewien sposób tak właśnie jest), a przecież rzecz ma się zgoła odmiennie. Wtrącenie w nawiasie znajdzie swoje poniższe odniesienie. Można potraktować książkę Bóg zasnął? jako zupełnie niezależną od poprzedniczki, choć pewne nawiązania nie są bez znaczenia.
Wystarczyło kilkanaście stron, aby powojenna historia trzech kobiet zassała mnie bez reszty, bez chwili na swobodny oddech. Z coraz większym zainteresowaniem odkrywałem losy Wandy i Marii, a także Marty, córki jednej z kobiet. 
Wojna doświadczyła boleśnie wielu ludzi. Wojna na długo pozostawia w traumie tych wszystkich, dla których los nie był łaskawy. Wreszcie wojna napiętnowała wiele kobiet, zarówno Marię, jak też Wandę. W konsekwencji w pierwszych przebłyskach powojennej wolności na świat przyszła Marta. Ta wyrazista i wyjątkowo plastyczna okładka bardzo obrazowo odzwierciedla kobietę, w którą przeistoczyła się młoda dziewczyna wychowująca się w szarej rzeczywistości Wejherowa. 
Widać, a może raczej czuć w tej powieści pewną rękę kobiety. To chyba dzięki niej kobiety bez cienia wątpliwości mają pięknie podkreślone kobiecy rysy, choć znam mężczyzn, którzy o kobietach potrafią pisać w równie urzekający  i intrygujący sposób.
Zastanawiam się też, jak to jest, gdy powieść piszą dwie osoby – kobieta i mężczyzna – i jak wiele każdego z nich jest w tej lub innej powieści. Z całą pewnością swobodna ręka Olgi Podolskiej-Schmandt sprawiła, że jest to historia, która fascynuje, intryguje i onieśmiela. Kontrast pomiędzy peerelowską, ciemną rzeczywistością Wejherowa, a jasnym, pogodnym niebem przegranych w tej wojnie jest tu bardzo wyraźny. Podróż Marty na niemiecką ziemię nie jest bez znaczenia dla losów obu związanych z nią kobiet, a także w jakiś sposób pewnego przedsięwzięcia, które swój początek brało jeszcze na ulicach przedwojennego, choć spowitego już brunatną kurtyną Gdańska. I choć pojawią się mężczyźni, coś określonego sprawia, że nie mają w tej rozgrywce zbyt wiele do powiedzenia, może poza jednym, istotnym wyjątkiem. W sumie raczej dwoma. Odległa przeszłość znajdzie swoje odbicie w teraźniejszości, słowo się dopełni, karta się odmieni.
Bóg nie zasnął. Bóg zapatrzył się w doskonałość swojego stworzenia delikatnym promieniem drażniąc w podróży piękno lico Marty. 

Olga Podolska-Schmandt, Piotr Schmandt, Bóg zasnął?, Wydawnictwo Oficynka, Gdańsk 2015 

Więcej o książce na Lubimyczytac.pl