Google+ Followers

sobota, 2 kwietnia 2016

Książka pod Patronatem - Elżbieta Rodzeń - Dziewczyna o kruchym sercu

Kiedy poproszono mnie o objęcie patronatem książki Elżbiety Rodzeń był to los postawiony zupełnie w ciemno. Nie znałem jej pierwszej książki, Noc świetlików, miałem jedynie pewną świadomość tego, o czym będzie Dziewczyna o kruchym sercu. Jednak spontaniczność jest w cenie, a już po kilkunastu stronach wiedziałem, że los postawiony w ciemno zwróci się po tysiąckroć.
Chwilę wcześniej Anioł zawładnął mym umysłem w pewnej historii, chwilę później była to już zupełnie inna rzeczywistość, choć głęboko dotykająca odchodzenia i przemijania. Nie tak dawno uświadomiłem sobie, że jeśli Hopeless wprawiło wasze uczucia w niespotykane wcześniej wibracje, a Morze spokoju wypełniło umysły wasze od jednego jakże odległego brzegu po drugi bezmiarem nieopisanych doznań, to jestem pewien, że historia Uli i Janka zaskoczy was bardziej, niż może się to tylko wydawać.
Od samego początku, od 1 września, od początku roku szkolnego Janek ma się zmierzyć z postawionym przed nim zadaniem. Cienista Dolina była tylko początkiem, była próbą, którą przeszedł bez uszczerbku na zdrowiu i sumieniu. Ktoś potrzebuje jego pomocy, ktoś inny zdecydował, że to właśnie Janek będzie najlepszą osobą, aby pomóc Uli. W sumie chodzą razem do jednej klasy, więc nic prostszego. Pozornie tak może się wydawać. Tylko pozornie.
On z dobrego, katolickiego domu z zasadami. Inteligentny, mądry chłopak z pięknym głosem i pasją zatrzymywania chwil okiem aparatu. Ona, no właśnie, ona... Do niej powrócę...
Elżbieta Rodzeń z wyjątkową swobodą prowadząc bohaterów przez kolejne dni w roku z niezwykłą lekkością rozwija wyjątkową relacją między nimi i to 'coś', co między nimi zaczyna się kształtować. A dzieje się tak wiele, iż zatopieni w literackiej podróży tracimy świadomość miejsca i czasu.

Skupiałem się na dokładaniu sera, jak tylko mogłem, ale nie dźwięczały mi w głowie nędzne słowa, które ona właśnie czytała. Aż podskoczyłem, gdy nagle znalazła się tuż obok mnie. Wsadziła palec do masy, po czym go oblizała. Jakby nie wiedziała, że nie robi się czegoś takiego przy facecie. Skinęła głową, po czym zanurzyła palec po raz kolejny, ale tym razem zbliżyła go moich ust. No to była już duża przesada. Zwłaszcza, że była teraz dziewczyną mojego kumpla.

Niech ten krótki akapit was nie zmyli. Wysuwanie daleko idących wniosków też może okazać się błędne. Ta niedająca się określić jednym, prostym słowem, nawet całą ich gamą, szczególna w swej materii relacja dwojga młodych ludzi, po początkowym etapie pełnym zgrzytów w zaskakujący dla nich samych sposób przenosi ich do fazy wzajemnego iskrzenia.
„Laluś” w którymś momencie stał się miłym sercu Jankiem będącym lekarstwem na wszystkie złe chwile, których niestety nawet on sam nie potrafił odgonić od Uli. Dając jej całego siebie również na jej specjalne życzenie także w sferze cielesnej. 
Seks tworzy między nimi więź trudną do odmalowania w kilku prostych zdaniach, gdy emocje, morze emocji rozlewa się na kilkuset stronach. Ten pierwszy raz dla Uli jest otwarciem na zupełnie nowe doznania, na to wszystko, co niedługo może nagle prysnąć, jak bańka mydlana. Sfera erotycznych doznań, myśli, uczuć i pragnień nie pozostawia obojętnym na oczekiwania Uli i determinację Janka, który ma świadomość, że czas ucieka i chciałby zrobić wszystko, aby przeciwstawić się bożej woli.

Wybrałem temat z lektury, którą udało mi się dorwać w formie audiobooka, i wyrzucałem na kartkę wszystko, co przyszło mi do głowy. Walnąłem sprawdzone zakończenie, które zawsze zawierało zdanie: Podsumowując temat moich rozważań...", i ledwo zdążyłem przed dzwonkiem. Teraz już mi się nie śpieszyło, bo zamierzałem zostać z polonistką sam w klasie, gdy wszyscy już wyjdą. Zauważyłem, że Ulka jeszcze pisze, ale nie wyglądała na przestraszoną tym, że czas się skończył, a ona została w połowie zdania. Sprawiała raczej wrażenie pochłoniętej na maksa. Może podobnie wyglądała, gdy piekła ciasta. 


Szukam mądrego zdania, inspirującej myśli, kilku słów, którymi mógłbym podsumować wszystko to, czym podzieliłem się powyżej. Jednak najlepszą puentą będzie utwór When I'm Gone, które odpowie na wszystkie wasze pytania i niewątpliwie sprawi, że jeśli jeszcze mieliście jakiekolwiek wątpliwości, czy sięgnąć po tę książkę, to teraz mam wrażenie, iż umkną bezpowrotnie. Dziewczyna o kruchym sercu długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. 

Elżbieta Rodzeń, Dziewczyna o kruchym sercu, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2016 

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl