Google+ Followers

wtorek, 28 czerwca 2016

Książka pod Patronatem - Joanna Sykat - Cztery strony miłości



Nie znam wcześniejszych dokonań autorki.
Nie miałem przyjemności czytać tego, co być może mogłoby mnie równie mile zaskoczyć, jak stało się to teraz.
Nie wiem, jaki klimat miały Wszystko dla Ciebie, czy może Jesteś tylko mój, ale wiem i mam świadomość, że Cztery strony miłości swym klimatem bez wątpienia zaskoczą nawet wybrednego czytelnika.
Przyznam się, że po raz kolejny postawiony w ciemno los przyniósł mi w rewanżu powieść, która zaskoczyła i onieśmieliła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. Za nami „Nie znam”, „Nie miałem” i „Nie wiem”, to nie jest już istotne, bo teraz, kiedy znam i wiem, jaką dawkę emocjonalną ukryła w swej powieści Joanna Sykat jej Cztery strony miłości zasługuję na aplauz i uznanie, a także głęboki ukłon.
Od zawsze początkowe pięćdziesiąt stron stanowi dla mnie być albo nie być dla danej książki, choć czasem wystarczy tych stron znacznie mniej, aby przekonać się o rzeczywistej wartości dzieła, z którym mam przyjemność się zmierzyć. W znacznej większości jest to bez wątpienia przyjemność, choć zdarza się tak, że jest zupełnie inaczej. Czasem staram się dotrwać w lekturze do końca, czasem trafia ona na półkę, bo lista nowych lektura jest długa i wciąż pojawia się coś nowego przed czym warto zatrzymać się na dłużej.
Spodobała mi się forma narracji jaką przyjęła autorka. To „Wtedy” i to teraz podkreślone bieżącą datą, konkretnym punktem odniesienia do uczuciowych i emocjonalnych zmagań bohaterki. Miłość ma to do siebie, że w każdym wieku smakuje inaczej. Choć podobno najlepiej smakuje ta pierwsza, bo każda kolejna to jakby powielanie tego pierwszego spojrzenia, odnoszenie się do niego, choć oczywiście nie zawsze. Nie jest to regułą.
Czasem nie potrzeba wiele, aby odnaleźć swoje spojrzenia. Czasem można szukać przez całe życie i minąć się z osobą, która jest nam pisana. Czasem reguła nie zawsze stanowi o tym, jakim wyborem pokieruje się ludzkie serce. Czasem ono samo nie jest pewne swoich wyborów, nie inaczej też było w krótkim zetknięciu się z czerwonymi trampki Szymona. Swego czasu w pewnej książce była to Czerwona Czapeczka, tutaj o kolorycie młodego poniekąd mężczyzny stanowiły jego czerwone trampki.
Dla Łucji, którą od zawsze pasjonowała muzyka, która dorastała wśród barw i kolorów Blue muzyka była szczególnym wyznacznikiem jej istnienia, funkcjonowania, symbiozy ze światem. Szymon swym nagłym pojawieniem się w kantorku pod schodami zagrał w niej nową, zupełnie nieznaną dla niej, dojrzałej emocjonalnie kobiety, nutę.
To „Wtedy” i to teraz ma istotne dla tej opowieści odniesienie, to odkrywanie siebie, ta fascynacja, te nuty, które radośnie grały w duszy i to milczenie, bolesne milczenie męża. Życie pod jednym dachem w marazmie i milczeniu, czasem tylko we wspólnej, nocnej, szybkiej kopulacji. Gdzieś w którymś momencie coś się wydarzyło, czego Łucja nie rozumie, nie potrafi ogarnąć swoim kobiecym rozumem. Nawet Blue, jej szalona matka, nie potrafi jej pomóc. I jest jeszcze dom, który miał być niesamowitą oazą spełnionych marzeń, a stał się zapomnianą przez Boga i ludzi, wyspą. Dom, który pochłonął wszystkie oszczędności, marzenia, pragnienia i uczucia. Czysty, nieskalany obecnością ludzi i życiem.
Nie mam w zwyczaju rozbierać książki na części pierwsze. Lubię i staram się na tyle przybliżyć ją samą, aby sięgnięcie po nią było dla Ciebie wyjątkową ze wszech miar radością i pełnym emocji doznaniem. O złych i kiepskich książkach z reguły nie piszę, pomijam je milczeniem. Tutaj jednak milczeć nie można i nie wypada, tutaj muzyka sama gra w naszej duszy, tutaj słowa, którymi dzieli się z czytelnikiem Joanna Sykat tworzą niesamowitą symfonię ludzkich pragnień i uczuć. Nie wiem, ile tak naprawdę jest stron miłości, cztery to bez wątpienia zbyt mało. Jedność zmysłów w ogrodzie zapomnienia czasem więcej znaczy, niż morze słów, jak to kiedyś ująłem, choć oczywiście w określonej czasoprzestrzeni milczeć nie należy zbyt długo, bo i słowa mają swoją wartość. Choć nadużywanie pewnego słowa sprawia, że traci ono swą niezwykłość, a staje się jedynie wyświechtanym sloganem.
To tyle i może aż tyle… reszta zależy od Ciebie.

Joanna Sykat, Cztery strony miłości, Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2016 


Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl