Google+ Followers

piątek, 18 listopada 2016

Światło między oceanami (2016)

Już dziś, 18 listopada swoją premierę ma film Światło między oceanami będący adaptacją książki pod tym samym tytułem. Film, który poznałem jakiś czas temu w wygodnym kinowym fotelu. Już wtedy uświadomiłem sobie, że choć urzeka i wzrusza nie jest tak doskonały, jak jego literacki pierwowzór wydany ponownie przez Wydawnictwo Albatros.
Malutki niedosyt pozostaje, choć trudno pozostać obojętnym odbierając emocje malujące się na ślicznej twarzy Alicii Vikander. Niespełnione pragnienie matki może się ziścić, choć cena będzie wysoka. Obok filmowej Isabel w filmie wystąpili Michael Fassbender oraz Rachel Weisz.

Swego czasu pisałem o książce w ten właśnie sposób: 

(...) Ale latarnia to przede wszystkim szczególne wyzwanie dla człowieka, który ma nad nią czuwać i na niej pracować, z dala od świata i od ludzi, sam na sam ze sobą, z misją dbania oraz czuwania nad określonym porządkiem świata. Darując światło sam ukrywa się w szczególnej ciemności, również tak, jak Tom Sherbourne przez czas jakiś w ciemności duchowej. Weteran i bohater I wojny światowej, inżynier z Sydney, na dalekiej prowincji pragnie znaleźć przystań, która wniesie w jego życie ożywczy promyk nadziei przeganiając mroki wojennej przeszłości.

Los w określonym miejscu i czasie stawia na jego drodze dwie kobiety i ten sam los sprawi, że dobro podarowane jednej z nich na samym początku drogi w którymś momencie okaże się tym, na co nigdy nie liczył. Jednak dopiero dzięki Isabel jego życie zostanie odmienione na zawsze, nie na chwilę, na ułamek sekundy, ale na dni, miesiące, a wkrótce również lata. Praca latarnika staje się dla Toma życiową misją i gdy dotrze do niego pierwszy, krótki list od Isabel świadomość uczucia, które się między nimi urodziło będzie miało jedyną w swoim rodzaju moc ze światłem latarni darowanym wszystkim, którzy właśnie dzięki niej są w stanie dotrzeć do bezpiecznej przystani.

Pełny tekst recenzji książki dostępny w TYM MIEJSCU.