Google+ Followers

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Ałbena Grabowska - Alicja w krainie czasów I

Nie jest już tajemnicą, że pióro Ałbeny Grabowskiej szczególnie sobie cenię. Bez cienia wątpliwości mogę również podpisać się pod słowami, które pojawiają się na okładce, Nowa, pełna magii powieść królowej literatury kobiecej.
Wystarczyło jedno spotkanie ze Stuleciem Winnych, aby spłynęła na mnie lekka w swej istocie świadomość odkrycia literatury, która dosyć szybko uniosła mnie wysoko i tak już pozostało.
To uniesienie nie było kwestią przypadku, tutaj jest coś więcej, niż składane mniej lub bardziej składanie słowa. U Ałbeny Grabowskiej jest to poezja, choć pisana prozą. Wśród wielu piszących w Polsce kobiet jest jedną z nielicznych, która w każdej swojej książce zostawia cząstkę swojej duszy.
Nie inaczej jest też z Alicją w krainie czasów. Nie byłem pewien, czym nowym zaskoczy nas autorka, ale wystarczyło kilkanaście stron, abym odłożył myślenie, a poddał się szczególnej w swej treści inspirującej i urzekającej historii dziecka, któremu los rozdał zaiste bardzo szczególne karty.
Już jestem ciekaw drugiego tomu, nie jest też wykluczone, że i z tym jeszcze powrócę, gdyż przeciążenie pracą sprawia, że w ostatnim czasie są to raczej krótsze, niż dłuższe, bardziej przemyślane spojrzenia.