Google+ Followers

piątek, 2 grudnia 2016

Magdalena Wala - Marianna

Na początek w krótkim opisie Wydawnictwa Czwarta strona, a niedługo w osobistym spojrzeniu. Jest pewna lista lektur, które zbyt długo czekały na swoją dobrą chwilę. Każdej pragnę dać szansę, każda z nich na to zasługuje, stąd wstęp do szerszego rozwinięcia. 

Co zrobić, gdy grają werble, młoda krew wre, a zapaleńcy gotują się do walki?
Podczas gdy wszystkie zwyczajne kobiety przygotowywały swoich mężów i synów do powstania listopadowego, Marianna, nadzwyczaj charyzmatyczna i odważna, postanowiła, że zamieni koronki na mundur i sama wyruszy na bitwę. Nie było takiej siły, która mogłaby zatrzymać młodą dziewczynę. Gdy jednak bój nic nie dał, a rodzinie grozi konfiskata dóbr czy nawet przyśpieszony wyjazd na Sybir, trzeba poświęcić się po raz kolejny.
Marianna nie ma wyboru – jak najszybciej musi wyjść za mąż. Upatrzony kandydat w zasadzie ma wszystko – jest bogaty, młody, utytułowany i – co najważniejsze – rozpaczliwie poszukuje żony. No właśnie… Nie zbyt piękne, aby było prawdziwe?
Przed młodą dziewczyną wiele wyzwań. Będzie musiała odnaleźć się w świecie salonowych spisków i nie ulec grze pozorów. XIX-wieczny świat intryg i baśniowej miłości.

Krótki opis już był. Lektura trwa i po 100 stronach wiem już, że nie potrwa zbyt długo. Oby tylko wolnego czasu starczyło, bo historia Marianny którą w ten urzekający sposób odpowiada Magdalena Wala przynosi uśmiech na licu młodzieńca. On to pełen entuzjazmu czyta i przestać nie może i dzieli się fragmentem by przybliżyć w lekturze.

Żonie! Znów był żonaty, do licha!
Nie wiedział, jakim cudem dał się matce wmanewrować w to małżeństwo. Z tą zadziorną osóbką. Bardzo ładną osóbką, przyznał, o równie ciekawej przeszłości. I na co mu przyszło... Postanowił na razie nie odwiedzać nowej żony w sypialni,dopóki jej lepiej nie pozna. Jeśli będzie w jakimkolwiek stopniu przypominać swoją poprzedniczkę, to łatwiej o unieważnienie, jeśli małżeństwo nie zostało skonsumowane. Jak dobrze potrząśnie sakiewką, to może nie zajmie to kilku lat, a zaledwie kilka miesięcy.