Google+ Followers

wtorek, 17 stycznia 2017

#archipelagzmysłów No. 02

Zainspirowany pewnym wpisem, również komentarzem, który pod nim spontanicznie powstał, a przed rozstrzygnięciem jutro #książkaroku2016 chciałbym podzielić się dziś trzema tytułami, których wspólnym mianownikiem są porażające i jedyne w swoim rodzaju EMOCJE.
Wieść niesie, że w lutym 2017 roku Elżbieta Rodzeń pojawi się ze swoją najnowszą powieścią Zimowa miłość i jestem przekonany, że będzie równie niesamowita, jak wydana w minionym roku Dziewczyna o kruchym sercu i ponownie słów kilka, a może trochę więcej napisanych swego czasu.

Kiedy poproszono mnie o objęcie patronatem książki Elżbiety Rodzeń był to los postawiony zupełnie w ciemno. Nie znałem jej pierwszej książki, Noc świetlików, miałem jedynie pewną świadomość tego, o czym będzie Dziewczyna o kruchym sercu. Jednak spontaniczność jest w cenie, a już po kilkunastu stronach wiedziałem, że los postawiony w ciemno zwróci się po tysiąckroć.
Chwilę wcześniej Anioł zawładnął mym umysłem w pewnej historii, chwilę później była to już zupełnie inna rzeczywistość, choć głęboko dotykająca odchodzenia i przemijania. Nie tak dawno uświadomiłem sobie, że jeśli Hopeless wprawiło wasze uczucia w niespotykane wcześniej wibracje, a Morze spokoju wypełniło umysły wasze od jednego jakże odległego brzegu po drugi bezmiarem nieopisanych doznań, to jestem pewien, że historia Uli i Janka zaskoczy was bardziej, niż może się to tylko wydawać.

Skupiałem się na dokładaniu sera, jak tylko mogłem, ale nie dźwięczały mi w głowie nędzne słowa, które ona właśnie czytała. Aż podskoczyłem, gdy nagle znalazła się tuż obok mnie. Wsadziła palec do masy, po czym go oblizała. Jakby nie wiedziała, że nie robi się czegoś takiego przy facecie. Skinęła głową, po czym zanurzyła palec po raz kolejny, ale tym razem zbliżyła go moich ust. No to była już duża przesada. Zwłaszcza, że była teraz dziewczyną mojego kumpla.