Google+ Followers

niedziela, 15 stycznia 2017

Cristina Caboni - Zapach perfum


Na półmetku tej niezwykłej w swej materii lekturze, kiedy emocje zbyt często biorą górę, a moje męskie wrażliwe serce czasem potrzebuje oddechu uświadomiłem sobie, że swego czasu poruszyło mnie w tym miejscu pewne radosne serce i wniosło do mej świadomości jakże wiele dobrego. Będzie okazja, aby ponownie zatrzymać się przy tym temacie na dłużej.
Dawno już nie czułem się dzięki lekturze, choć nie tylko dzięki niej, w ten szczególny sposób. Moje męskie serce poruszyło inne, o tym może jednak chwilę później.

Pachnie pan deszczem, chłodem, ale i słońcem. Wyważonymi słowami, długimi chwilami ciszy i refleksji. Ziemią i różami... Ma pan psa, jest pan uprzejmy, gotowy do pomocy i nosi pan smutek w sercu.

Pomijając jednak tę malutką dygresję jestem oczarowany i poruszony swobodnym, a jednocześnie niebanalnym tonem tej opowieści, tych słów, którymi dzieli się z czytelnikiem Cristina Caboni zapach emanuje z tej książki nie tylko za sprawą oryginalnej okładki, ale też każdej kolejnej strony. Zapach perfum taki misterny, tak osobisty, pełen nie zawsze pozytywnych emocji, ale też szczególnego w swej formie mentalnego uniesienia.
Miałem zamiar podzielić się kolejnym krótkim fragmentem, uświadomiłem sobie jednak, że odłożę go na inną okazję, a sam, jak ten zapach pragnę Was onieśmielać, kusić i przyciągać i co jakiś czas spoglądać na uśmiechnięte, radosne serce.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.