Google+ Followers

wtorek, 24 stycznia 2017

Pasja (2004)

Rękami bezbożnych przybiliście do krzyża...

--@--@--@--

Spadająca łza Boga przenika mą duszę,
jeszcze wczoraj był spokój, jeszcze minutę
wcześniej Bóg miał swoją duszę, lecz dziś
oddarty z szat, pada pod gradem złości
pędzącej w jego stronę, jeszcze minutę
wcześniej lud kłaniał mu się w pas, teraz
na granicy nienawiści został obdarty
z godności...


--@--@--@--

Kilkanaście godzin od momentu, w którym wyszedłem z kina w śnieżną, lutową noc, to, o czym chciałbym powiedzieć wciąż nie ma jeszcze określonego kształtu. Czasem bywa tak, iż zanim skończy się film mam już szkic gotowej recenzji, lecz teraz jest inaczej.
Teraz mogę podejść do tego bardzo szczególnego tematu w inny, lepszy, ciekawszy, bardziej przemyślany sposób. Do filmu, dzięki któremu Mel Gibson zapisze się złotymi zgłoskami w historii kina. Zastanawiam się, w którą stronę skieruje się w swojej karierze robiąc w pełni autorski film na najwyższym poziomie. Tym razem wystąpił w roli reżysera, producenta i współscenarzysty.
W kwestiach rozważań pojawia się pytanie - jak film ten zostanie odebrany w Polsce? Premiera już 5 marca i co warto podkreślić Polska będzie pierwszym krajem w Europie, w którym pojawi się Pasja. Na ile będzie to zgodne z tym, w co i jak wierzymy? Jak zostanie odebrany przez tych, którzy z wiarą się rozminęli lub zasadniczo są ateistami?
Męka i śmierć Jezusa Chrystusa to nie tylko temat ogólnie znany, to przede wszystkim najważniejsze święto w kościele katolickim. Każda scena w tym filmie ma niebagatelną wartość. Słychać jedynie język aramejski, łacinę... Słychać i widać, ostatnie dwanaście godzin życia Jezusa Chrystusa, widać wszystko to, co działo się wokół, widać niedowierzanie i szaleństwo Judasza, skrupuły i bezsilność Piłata, jakże nikłą wiarę Piotra. Ciężar i cierpienie Matki, ból i strach w oczach Marii Magdaleny, wiara do końca, a także łzy Jego oddanego ucznia.
Nie znam lepszego aktora, który mógłby wcielić się w postać Chrystusa. Nikt inny nie zrobiłby tego lepiej, nikt inny nie jest równie uduchowiony, charyzmatyczny, wyciszony, gotowy do poświęceń. Żmudna i bardzo długa charakteryzacja, godziny spędzone na krzyżu w przenikliwym zimnie w trakcie zdjęć. James Caviezel zrobił to w sposób, który nie wymaga żadnego komentarza. Oscar to za mało, aby podkreślić pracę, wysiłek, wyrzeczenia, jakie wziął na siebie, aby wcielić się w tą mistyczną Postać.
Dla tych, którym mniej znane jest to nazwisko przytoczę jedynie dwa tytuły. One powinny szybko rozjaśnić wasze umysły – Oczy anioła, a także Cienka czerwona linia. W międzynarodowej obsadzie, gdzie list nazwisk nikomu zapewne nic nie mówi, jedno tylko jeszcze jest ogólnie znane – Monica Bellucci.
Jest to chyba pierwsza rola, gdzie jej zmysłowość i seksualność nie ma istotnego znaczenia. Jednak rola Marii Magdaleny jest jedną z najciekawszych, najlepiej zagranych i zaadoptowanych w jej karierze. Lecz tu również, pod płaszczem bólu i cierpienia, przebija jej piękno.
Podszedłem do tego filmu w sposób wyjątkowy. Moje oczekiwanie Pasji brało się przede wszystkim z faktu, iż jako krytyk chciałem poznać, odebrać i przekazać swoje odczucia i spostrzeżenia, zanim film ten pojawi się w kraju. Chciałem zmierzyć się z nim, czułem się, jak małe dziecko, które czeka na swoją upragnioną zabawkę. Na drugim planie jestem ja, jako widz, a także osoba wierząca, lecz od pewnego czasu z dala od Kościoła, przynajmniej tu, w Stanach.
Nie zmienia to faktu, iż jako osoba wierząca byłem przede wszystkim obserwatorem tego dramatu. Sporo młodych ludzi widziałem wokół siebie przed seansem, rozgadanych, wesołych, być może nastawionych na coś lekkiego. Również ludzie starsi, oczekujący wyjątkowego filmu. I oto jesteśmy w Ogrodzie Oliwnym, po pewnym czasie sala zamiera, nie słychać rozmów, szelestu folii, jedzenia popcornu.
Później w miarę postępujących po sobie wypadków spisanych przez czterech ewangelistów, gdyż na tej właśnie podstawie powstał w dużej mierze scenariusz, jesteśmy pełnymi uczestnikami Drogi Krzyżowej. Jesteśmy tam, gdy Jezus jest sądzony, wyszydzany, bity, jesteśmy w trakcie jego biczowania, które poraża swą brutalnością. Tutaj Gibson jakby poszedł za daleko w interpretacji tego fragmentu ewangelii. To nie jest biczowanie, lecz katowanie. Bestialstwo i zachowanie Rzymian jest niewiarygodne, jest w istocie wyjątkowo brutalne.
Realność tej sceny poraża, przeraża, budzi niesmak, przywołuje skrajne uczucia. Co do Żydów, czy można postawić się w ich sytuacji? Jedynie Żyd zrozumie Żyda, nie ma w tym filmie nic takiego, co zasadniczo usprawiedliwiałoby ich nagonkę na ten film. To Żydzi wydali, osądzili i skazali na śmierć Żyda, był jednym z nich, był ich bratem. Jest taka wyjątkowo piękna scena, gdy dźwigając krzyż, ciągle bity, opluwany, obrzucany kamieniami, poniewierany przez rzymskich, pijanych żołdaków uświadamia sobie ten sławetny fakt.
Ci sami ludzie, tydzień wcześniej witali go, jak króla, z szacunkiem, wielbili go. Był jednym z nich, lecz był Wielki, był synem Boga. Kamera pokazuje to jego zsiniałymi, zakrwawionymi oczami. Gałązki palmowe ścielące się u jego stóp i... lecące w jego stronę kamienie. Wystarczył jeden tydzień, zasadniczo pięć dni, aby Naród Wybrany przeklął swego Pana. Wydał go na śmierć.
Scena ukrzyżowania, gwoździe wbijane z dłonie, nogi, szyderstwo, śmiech, drwina. Matka, Maria Magdalena i Uczeń obserwują to wszystko z pękającym, krwawiącym sercem. A gdy już zawiśnie na drzewie krzyża, przybity rękami bezbożnych, niebo uroni jedną łzę i rozstąpią się otchłani i zniszczenia wrota. W wypadku tego filmu nie ma zastosowania stwierdzenie „dobry”, „miły”, a może „fajny”. Można dać 10 „gwiazdek”, lecz to wciąż zbyt mało.
Oglądając Pasję uświadomiłem sobie, iż tak właśnie mogło to wyglądać. Nie mniej, ni więcej, tylko właśnie tak. Jednak wokół filmu rozpętała się istna burza, ma równie wielu zwolenników, tych, którzy czekają na ten film, jak też przeciwników, temat, który dopiero zaczął budzić kontrowersje. Dodatkowo dochodzą również opinie i antysemickie stanowisko Gibsona seniora, dla którego wiele tematów jest czystą farsą, łącznie z Holokaustem. Jednak syn nie krytykuje poglądów ojca, nie odcina się od nich, jak więc ma się, to, co myśli, do tego, co pragnie nam pokazać poprzez Pasję?
Nie ma tu przypadkowości, nie ma chałtury, każda, nawet drobna scena chwyta za serca, dotyka go szczególnie mocno. Jest to tylko kino, lecz jest to Kino jedyne w swoim rodzaju, kino, gdzie popcorn i inne dodatki nie są wskazane... Kino o jakże ponadczasowym formacie...

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.