Google+ Followers

środa, 25 stycznia 2017

Żółta karteczka

Choć to wydaje się niewiarygodne, Danka do matki często chodziła na piechotę. Ponad osiemdziesiąt kilometrów w jedną stronę. Na bilet nie miała. Rodzina została bez jakiegokolwiek źródła utrzymania, nie było czego spieniężyć, samo przygotowanie paczek żywnościowych było olbrzymim wyzwaniem. Pomagali dalsi krewni i obcy ludzie, jak mówiła Wiesia, umrzeć z głodu nie dali. [s. 50]

Luiza Łuniewska, Szukając Inki. Życie i śmierć Danki Siedzikówny, The Facto, Warszawa 2015