Google+ Followers

poniedziałek, 13 lutego 2017

Martha Hall Kelly - Liliowe dziewczyny

Nie dane jest mi dziś napisać kilku słów na temat tej książki. Co jakiś czas naciskam o jeden klawisz za dużo i w efekcie cały tekst zaczynam pisać od nowa, stąd trzeba rozważyć inną opcję.
Książka, na którą czekałem, książka, którą poznałem, wreszcie książka, w której pokładałem wielkie nadzieje, a która w pewien sposób sprawiła mi zawód. Potencjał tej historii został zniweczony, trzy lata ciężkiej pracy autorki zasługują na uznanie, jednak zbyt powierzchownie potraktowano tematy trudne, wstrząsające, a zbyt obszernie rozwinięto tematy błahe, mało istotne, zbyt wiele nazw, drobiazgów, postać Caroline najbardziej na tym ucierpiała. Choć nie lepiej wygląda to w przypadku Kasi, młodej dziewczyny z Polski, czy Herty, która staje się oprawcą w lekarskim kitlu Polki wraz z bliskimi jej osobami osadzonej w kobiecym obozie, Ravensbrück.
W przeczytanym wcześniej Słowiku ten sam obóz bardziej poraża na kilku stronach, niż tutaj w całej książce. A przecież obie autorki pisały o tym samym, o horrorze, jakim był obóz i chęć przeżycia za wszelką cenę. U Kelly opowieść o Polkach, na których prowadzono paramedyczne eksperymenty nie ma w sobie żaru, emocji, nie czułem wzruszenia, bólu, nie potrafiłem w trakcie lektury odebrać cierpienia tych młodych dziewczyn. Natomiast Hannah, to, czego doświadczyła Isabelle na tych kilku stronach, nie wiedziałem, jak się zachować i jak opanować przepełniający mnie nadmiar niesamowitych emocji.
Liliowe dziewczyny arcydziełem z całą pewnością nie są, miałem zamiar dać jej osiem gwiazdek, ale to wciąż zbyt wiele. Opowieść to bardzo trafne słowo w wypadku tej książki, to wciąż nie powieść, to pewien zlepek rozdziałów, które pozornie tworzą określoną całość, ale na tym tak naprawdę się kończy. Dopiero gdzieś pod koniec tej historii, gdy Kasia uporała się ze swoją misją, dopiero wtedy coś poczułem, coś bliżej nieokreślonego, dobrego, coś, co pozwoliło mi dotrzeć do końca w lekturze tej książki.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.