Google+ Followers

sobota, 29 kwietnia 2017

Moje Indie No. 05

Delhi, 2017.04.12, 01:20, 29°C
Katowice, 2017.04.11, 21:50, 3°C


Bezsenność w Delhi.
Bo jak zapewne można zauważyć powyżej u mnie jest już środek nocy w przeciwieństwie do lodowatych jak na tę porę roku Katowic, które dopiero kładą się spać, jeśli można to ująć w ten sposób. Poza tym ktoś prosił o więcej zdjęć, a dzięki nowym możliwościom jakie daje to miejsce będę mógł spełnić to życzenie.
Odwiedzane w poniedziałek mauzoleum Humajuna, którego akurat nie znajdziecie na tych slajdach to piękna budowla z czerwonego piaskowca uznawana za najświetniejszy przykład architektury mogolskiej w Delhi. Tak przynajmniej sygnalizuje przewodnik Berlitza i trudno się z tym nie zgodzić. Był jednocześnie inspiracją dla twórców Tadż Mahal, gdyż ten ostatni jest bardziej okazałą i większą kopią mauzoleum.
Natomiast widoczna na pierwszym, ale też drugim zdjęciu wieża to zespół Kutub Minar wzniesiony w XIII wieku przez pierwszego muzułmańskiego władcę Delhi. Jednym z elementów tego obiektu jest żeliwny filar z IV wieku, który w stanie nienaruszonym, bez śladu rdzy stoi spokojnie w tym samym miejscu. Wspomniana na początku wieża ma skromne 72 metry. Jednak, co najciekawsze w tym i innych miejscach kultu to KULT SELFI. I nie ma w tym grama przesady, bo to, co mogłem oglądać i co zapewne jeszcze mnie spotka woła o pomstę do nieba.
Chwilę później dzięki uprzejmości kierowcy miejsce, o którym nie wspomina przewodnik, miejsce, które zwiedzałem tylko ja z jego pomocą - Ahinsa Sthal. Bez butów, bez pośpiechu, w ciszy, spokoju, choć w pełnym słońcu jego 42 stopni. Choć szybko przywykłem. I na finał gigantyczny mural prezentujący pewną bitewną wyprawę, rozmachem i wielkością z marszu skojarzył mi się z naszą Panoramę Racławicką.
No proszę i nawet zostało mi miejsce na lekki oddech indyjskiej nocy. Miłej lektury.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.