Google+ Followers

piątek, 28 kwietnia 2017

Moje Indie No. 06

Delhi, 19:47, 36°C
Katowice, 16:17, 9°C


W ten sposób mamy już sześć kartek z podróży. Nie sądziłem, że uda mi się napisać trzy, a tu proszę, niespodzianka. Jeśli odkrywasz to spojrzenie po raz pierwszy polecam pozostałe moje opowieści z tych kilku dni pobytu w tym niezwykłym i pięknym mieście. 
Za mną chyba najbardziej intensywny dzień, biorąc pod uwagę fakt, że nie spałem dziś zbyt wiele. Ale obudziłem się rześki, wypoczęty. Jednak o ile wcześniej było ciepło, to dziś 44-46 stopni w tym indyjskim lazurze pozornie błękitnego nieba z wielką gorącą lampą mogło faktycznie wykończyć. Choć kończę ten wątek o 23:11, więc nie jest tak źle.
Moje dzisiejsze poznawanie tego miasta rozpocząłem od wyprawy po zasilacz do laptopa mojego brata. Jest to drugie pod względem wielkości skupisko przestrzeni handlowej w dużej mierze w asortymencie IT. Wszelakiej maści sklepy, stoiska, stragany, sprzedaż odręczna. W tamtym momencie szybkie skojarzenie z warszawskim Bazarem Różyckiego. Choć nawet nie wiem, czy jeszcze prosperuje. Tak, czy inaczej zasilacz do laptopa za 1000 rupi, czyli 14 euro. Jakby nie patrzeć, bardzo dobra cena.
Kiedy to, co najważniejsze na ten dzień zostało załatwione przemieściliśmy się kilkanaście ulic i kwartałów dalej, abym mógł poznać Bahai Lotus Temple. Z wyglądu przypomina operę w Sydney i taka poniekąd była twórcza inspiracja. Miejsce kultu sekty bahaitów rozsianych po całym świecie, ale też świątynia wyznawców innych religii. Miejsce, które bez wątpienia robi wrażenie. Choć powinna towarzyszyć mu cisza, to jednak zanim wejdzie się grupą do środka na 10-15 minut, aby oddać się osobistej modlitwie na zewnątrz z tą ciszą i skupieniem bywa różnie. 
W podróży powrotnej udało mi się uchwycić deklarację, którą widuję tu od czasu do czasu na tylnych szybach samochodów. Szacunek dla kobiet. I choć nie mam jeszcze planu na jutro w piątek ruszamy na trzy dni w Himalaje. Może uda się oddać tę wyprawę w trzech kolejnych spojrzeniach. A jeśli nie zawsze pozostaje blog.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.