Google+ Followers

niedziela, 7 maja 2017

Moje Indie No. 02

Delhi, 10:23, 29°C
Katowice, 06:53, 3°C


Ta mała niebieska kropka to ja. A może raczej miejsce, dzielnica, osiedle, okolica, w której się zatrzymałem na czas mojego pobytu w tym mieście, w którym komunikacja może przyprawić o zawrót głowy.

Pomimo niedzieli ruch już intensywny. Kilka podróży po mieście i wczorajsza do Tadż Mahal uświadomiło mi, że choć lubię jeździć, prowadzić auto, choć od dłuższego czasu nie mam ku temu zbyt wielu możliwości to tutaj jeżdżenie samochodem ociera się o samobójstwo. Gdyż tak naprawdę przepisy ruchu drogowego praktycznie nie istnieją. Używanie klaksonów jest na porządku dziennym i w sumie też nocnym. Przejście przez ulicę graniczy z cudem. Nikt nie zwalnia, nie zwraca uwagi na to, że w zasięgu wzroku pojawia się pieszy. Totalna komunikacyjna abstrakcja.
Z drugiej strony kierowca, z którym jeździliśmy jest niepiśmienny, zasadniczo analfabeta, choć z angielskim, z którym się chyba rodzą i za kółkiem radzi sobie dosyć dobrze. Pojawia się pytanie w jaki sposób uzyskuje się tu prawo jazdy, jeśli ktoś nie potrafi się podpisać, nie rozumiejąc również, co podpowiada mu nowoczesny GPS.
Ilustracją do tych słów miał być mały żółto-zielony pojazd pełniący tutaj funkcję taksówki, jednak takowy nie pojawił się jeszcze w kadrze mojego telefonu. Ale wszystko przede mną. Jak też zapewne kolejne refleksje, którymi będę mógł uzupełnić ten wątek.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.