Google+ Followers

wtorek, 20 czerwca 2017

Jason Bourne (2016)

Nie tak dawno przeczytana mocno krytyczna opinia na temat tego filmu musiała zostać poddana osobistej ocenie. I przyznać muszę, że nie do końca mogę się z nią zgodzić.
Zastanawiam się ponownie i robiłem to w trakcie filmu, czy Robert Ludlum pisząc swoją pierwszą powieść świadomie przeciwstawił agenta Jej Królewskiej Mości z postacią, którą sam powołał do życia. To temat do rozważań na później. Faktem jednak jest, że najnowszy, piąty już z kolei Jason Bourne może się podobać, choć mam wrażenie, że wcześniejsze rozdania miały znacznie mocniejszy wydźwięk.
Tommy Lee Jones oceniony wysoko za swoją rolę na Filmweb dla mnie jest najsłabszym ogniwem tej produkcji. Choć doskonały w tej roli nie jest przekonujący. Julia Stiles po raz pierwszy zagrała w tym filmie mając niespełna dziewiętnaście lat. Pięć produkcji później jest jego mocnym elementem.
Uwagę zwraca młoda szwedzka aktorka Alicia Vikander, nie tak dawno Dziewczyna z portretu, a także w 2012 roku w doskonałej adaptacji Anny Kareniny. U boku Matta Damona wypada intrygująco, choć myślę, że nie dała z siebie wszystkiego dla potrzeb tej produkcji. Pozostaje malutki niedosyt.
Mam jednak wrażenie, że fani odnajdą się w tym filmie i choć Aten nie zagrały Ateny i kilka ujęć było mocno naciąganych, jak latające samochody, prawie latające, to jestem przekonany, że finał pozostawia furtkę na JB No. 6. Jak będzie w istocie okaże się wkrótce.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.