Google+ Followers

wtorek, 18 lipca 2017

Volta (2017)

Jest coś zaskakującego w tej historii. Jest coś takiego, co sprawia, że Volta to nie jakaś tam szlachecka ruchawka, ale intryga, jak się patrzy.
Miałem obawy, czy ta dłuższa przerwa nie wybiła Mistrza z rytmu, czy nie stało się tak, że brak ćwiczeń praktycznych i twórczych odebrał kunszt i odpowiedni smak i że Machulski nie będzie to już ten sam. Miałem i nie mam, bo wyzwaniu sprostał dzieląc się z nami ponownie zaiste komedią na królewski rozmiar, choć nie o rozmiar tu idzie, o to kto komu jaką bajkę opowie i co dobrego z tego wyniknie. Gdyż o królewski fant tu idzie, a także jak się finalnie okaże o całkiem mądry morał.
Wiki contra Volta, kobiecy urok w zderzeniu z męską inteligencją. I to nie byle jaką, gdyż taką na pięć procent, bo nic nie znaczący głupole i blondynki to cała reszta. No i jest też Kitek, która ma być i pachnieć, a nie myśleć, bo to się może źle skończyć.
Jednak nigdy nie pozwól sobie na to, aby nie doceniać blondynki, bo jeśli ta połączy swoje siły z Wiki nikt nie jest w stanie im sprostać. Pełna uroku Aleksandra Domańska i grająca doskonałą solową partię Olga Bołądź, jakże pogodna i kobieca, Białko mogłaby być zazdrosna. Nie bez znaczenia jest też męska kareta waletów, Zieliński, jako Volta, Braciak w gwoli ścisłości kandydat na prezydenta, choć walet to jednak Dycha pewien Żurawski Michał. Czwarty pozostaje zagadką.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, 
ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.
http://facebook.com/koominek