Trzy kolory

czwartek, 30 października 2014

Underworld XIX

XIX

uniesiona wiatrem
chwila bez powrotu

jedno tylko drżenie
jeden tylko dotyk

jedno tylko drżenie
w objęciach kochanka

jeden tylko dotyk
muśnięciem warg spowity...

sobota, 25 października 2014

Refleksja

Niespełniony

w nienapisanych wierszach
w brakujących kawałkach puzzle
w umykającym czasie
w wypadających ząbkach
w cichej starości
w ciągłym poszukiwaniu radosnego dnia
w życiu dla innych
w życiu obok innych
w padającym deszczu z uśmiechem na ustach
w krzyku pędzącego pociągu
w złych uczynkach
w nastrojach gniewnych ludzi
w udręce samotności
w nieszczęśliwej miłości
w byciu razem, choć obok siebie
w walce z chorobą morską

człowiek...

(04.11.15)

Sylwia Grzeszczak

To co znajduję się wewnątrz tej płyty jest dokładnie moim życiem. Moją analizą świata którą później przenoszę do studia na dźwięki, na muzę którą kocham! Każdego dnia komponuję siebie. Raz jestem szalona a raz zupełnie spokojna. Ta mieszanka emocji wpłynęła na skomponowanie przeróżnych utworów.. – Sylwia Grzeszczak na temat swojej najnowszej płyty Komponując siebie, która od kilku dni dostępna jest już w sprzedaży.
Równie piękna, pogodna, dynamiczna i urzekająca, jak debiutancki Sen o przyszłości, choć z tą najnowszą na dobre się jeszcze nie zaprzyjaźniłem, jednak, choć mam przywilej słuchania z wyprzedzeniem bez wątpienia sięgnę po CD, bo jest tego warta. Bardzo podoba mi się już otwierająca płytę Księżniczka i jest to naprawdę wyjątkowo mocne, elektryzujące otwarcie!
Napisane swego czasu krótkie spojrzenie nigdy nie spotkało się z szerszym rozwinięciem, co nie zmienia faktu, że urok tej płyty wciąż nie przemija i wciąż jest mi bliska.

wtorek, 21 października 2014

Underworld XVIII

XVIII

czas zapomnienia
w myśli bez powrotu

ulotność spojrzeń
w dotyku Anioła

i tylko chwila
pełna blasku

i jedno życie
a obok Ona...

Józef Franczak, ps. Lalek

Przez osiemnaście lat nie potrafił odnaleźć się w ludowej "wolnej" Polsce.
Przez osiemnaście lat walczył o wolną Polskę, choć wojny dawno już nie było.
Zginął w zasadzce zorganizowanej przez Służbę Bezpieczeństwa 21 października 1963 roku.
Osiemnaście lat wcześniej rzekomo zakończyła się II wojna światowa...

Nic mądrego nie dodam, choć nie są ważne tu słowa...
Wspomnij przechodniu na ostatniego Żołnierza Wyklętego
i schyl z szacunkiem przed nim głowę.


* - grafika z bogatych internetowych zbiorów.

niedziela, 19 października 2014

Dalsze losy Stefana... by Weronika Głowacz

    Jeszcze raz... Wszystko po kolei. Byłam w lesie, był ciepły jesienny dzień... Strzelali do nas.
 
Aniela próbowała odtworzyć wydarzenia, kiedy nagle usłyszała płacz...
- To chłopczyk... Jest śliczny! - powiedziała Klara, przyjaciółka Anieli ze szpitala. Razem były sanitariuszkami w czasie powstania (miały wtedy raptem po 15 lat), później ich drogi się rozeszły. Klara spędziła dwa lata tułacząc się po obozach, zostawiając w zrujnowanej Warszawie całą rodzinę. Aniela natomiast szukała sobie miejsca w nowej rzeczywistości.
- Jakie ma oczka...? - zapytała świeżo upieczona mama, trzymając w ramionach maleństwo.
- Niebieskie... - odpowiedziała Klara i przytuliła przyjaciółkę.
- Nie widziałaś gdzieś Stefana?
 
Stefan był mężem Anieli. Od pięciu lat byli razem. Poznali się w ostatnim dniu powstania. Nie można było do niego dotrzeć. Dziewczyna nie wiedziała co zrobić. Bardzo jej jednak na nim zależało. Po krótkim czasie zaczął przyzwyczajać się do jej obecności. Do tego, że jest i że może jej wszystko powiedzieć. Opowiedział jej o tym jak stracił wszystkich, którzy coś dla niego znaczyli. Nie powiedział jednak ani jednego słowa o Biedronce. Aniela była tak strasznie do niej podobna... Nawet włosy czesała tak samo. Warkoczyk na bok, do tego jakiś beret... Miała swój ulubiony, czarny, do którego kilka lat temu przypinała orzełka. Było pięknie. W lecie, przychodził po nią pod kamienicę, w której się uczyła i zabierał do domu. Trzy lata później wzięli ślub. Był to najpiękniejszy dzień w ich życiu i chociaż Stefan wyobrażał sobie, że bierze na ręce tą jedyną, to nie wierzył. Aniela miała tylko jeden problem, który dla Stefana był ogromną zaletą. Kiedy wyciągała w powstaniu dziecko, zaraz obok wybuchła bomba, a dziewczyna, choć uratowała dziecko, straciła wzrok. Szybko jednak nauczyła się poruszać po omacku i rozpoznawać osoby. Miała jednak wyobraźnię, jakiej nie mieli inni. Przyczyniło się to do tego, że zaczęła pisać wiersze... To znaczy ona mówiła a Stefan pisał. Niektóre z nich były naprawdę piękne. Na przykład ten, opisujący to co stało się w czasie powstania.

piątek, 17 października 2014

Przemijanie czasu...

czyli wrzesień, rok później. 

Ziściło się moje małe marzenie, siostra pytała, czy mam duże? Chyba nie, bo te tak rzadko się spełniają, ale z drugiej strony, gdybyśmy nie potrafili marzyć, świat byłby szary i ponury.
Moje małe marzenie, czyli jazda samochodem po międzystanowej, wielopasmowej autostradzie. Co prawda, tylko pięć pasów w każdą stronę, ale zawsze! Jadąc, jako kierowca w większej części trasy Sun Valley – Salt Lake City czułem się super. Dla porównania, aby odległość ta była bardziej czytelna, to prawie wycieczka z Krakowa do Gdańska, ale tu, jakie widoki. Jedziesz i rozkoszujesz się wprost nieziemskim pięknem Idaho i Utah, a i samo Salt Lake City tez jest miłym miastem, choć widziałem je bardzo krótko.
Jednym z interesujących obrazków są bardzo długie składy pociągów towarowych, trzy potężne lokomotywy i liczone 99 wagonów! w najdłuższym składzie. Gdy wracaliśmy już nocą i Księżyc w pełni był naszym towarzyszem, (odwoziliśmy jednego z naszych kolegów Czechów na lotnisko, gdyż wracał do domu), jeden z takich składów zrobił sobie breaka i stanął w poprzek jednej z mniejszych dróg. Objechanie to tylko kilkanaście, a może kilkadziesiąt mil! Ale co tam, jemu jest dobrze (czytaj: towarowemu).

środa, 15 października 2014

Underworld XVII

XVII

zagubieni w czerwieni
onieśmieleni tacy

pełni niepokoju
zwyczajni prostacy

prości ludzie
poszukujący drogi

to oni blisko celu
który wciąż daleko...

wtorek, 14 października 2014

Barbra Streisand - Partners

Ukazała się długo oczekiwana płyta „Partners” Barby Streisand – krążek, na którym słynna wokalistka śpiewa duety z najsłynniejszymi męskimi głosami świata. Wśród zaproszonych znaleźli się tak popularni, również w Polsce, wokaliści jak Michael Bublé, Andrea Bocelli, John Legend czy Lionel Richie, ale płyta kryje również dwie największe tajemnice, których rąbek Streisand zdecydowała się uchylić już teraz.
Pierwszy to duet ze swoim synem – Jasonem Gouldem. Mimo, iż Jason pojawiał się wcześniej u boku matki na koncercie wydanym później jako DVD Back To Brooklyn (2012), jest to ich pierwsze zarejestrowane nagranie.
Drugim i chyba najbardziej intrygującym duetem na płycie jest ‘Love Me Tender’ nagrany z samym Królem – Elvisem Presleyem. ‘Współpraca’ ta nie jest aż tak nieprawdopodobna jak mogłoby się wydawać – para poznała się 40 lat temu w Las Vegas. Barbra przyznaje, że na początku nie poznała się na jego talencie, ale po latach zrozumiała z jakim geniuszem miała do czynienia. I choć w swojej karierze jej głos współbrzmiał już rewelacyjnie w niejednym duecie, Love Me Tender jest jakby stworzone dla Elvisa i Barby – jego fragmentów można odsłuchać TUTAJ.
Album Barbry Streisand Partners ukazał się 15 września w wersji cyfrowej (m.in. w iTunes), dzień później na płycie CD, a 23 września także na 2 płytach winylowych z dołączonym materiałem na krążku CD.

Muzyczna przystań: Sony Music Poland

sobota, 11 października 2014

Madam Secretary

Cóż mogę powiedzieć, w błyskawicznym tempie zyskał moje uznanie. Za mną tylko trzy odcinki z ośmiu, które stacja CBS przygotowała w pierwszym sezonie, choć jestem przekonany, że na jednym sezonie się nie skończy.
Madam Secretary to doskonały serial z najwyższej politycznej półki, gdyż miejscem pracy Elizabeth McCord jest Biały Dom, a dokładnie biurko Sekretarza Stanu. I co ważne, nigdy nie prosiła oto stanowisko, nie zabiegała o nie, choć praca analityka CIA, później praca na uczelni mogły ją w jakiś sposób do tego przygotować... poza tym, jeśli prezydent prosi, nie wypada odmówić.
Nie bez znaczenia jest bliskie skojarzenie z House Of Cards, choć to jedynie luźne, swobodne skojarzenie. Nie zmienia to faktu, że Téa Leoni wypada w tym serialu i w tej roli rewelacyjnie. I nawet głośno nie będę wspominał o jej wieku, powiem tylko jedno, oglądać i nawet się nie zastanawiać. Dynamiczny, inteligentny, dobrze pomyślany i zagrany. I tylko szkoda, że nie jest to produkt NetFlix, mielibyśmy komplet odcinków w pakiecie.
Odcinek czwarty już jutro.

czwartek, 9 października 2014

Ania Wyszkoni

Ania Wyszkoni, artystka, którą znamy, cenimy, ale przede wszystkim słuchamy. Od piętnastu lat na polskiej scenie muzycznej, z długą listą nagród i wyróżnień. Rok 2009 zapisał się w jej dorobku debiutancką płytą noszącą tytuł Pan i Pani. Znalazły się na nim znane już przeboje, Czy ten pan i pani, Z ciszą pośród czterech ścian oraz nagrodzony Superjedynką za Przebój Roku 2011 Wiem, że jesteś tam. Debiut w kolorze platyny, co tym bardziej jest godne uznania.
Rok 2012 przynosi drugą, doskonałą, urzekającą i piękną płytę w dorobku Ani Wyszkoni noszącą tytuł Życie jest w porządku. Jedenaście ekspresyjnych, urzekających utworów, z których każdy tak naprawdę ma szansę stać się hitem. Płytę promuje singiel Zapytaj mnie o to kochany i przyznać trzeba, że jest to wybór doskonały. Muzyczna kompozycja Marka Jackowskiego, za słowa piosenki odpowiada Kora, a sam utwór w wykonaniu Ani jest balsamem dla duszy.
Długo zastanawiałem się, jakich użyć słów, aby napisać o tej płycie coś dobrego, o płycie, która dla mnie osobiście jest najlepszym polskim dokonaniem 2012 roku, przynajmniej, jak dotąd. Kształt i forma drugiej płyty to godne uwagi spojrzenie producenta Bogdana Kondrackiego, który również w dużej mierze przyczynił się do sukcesu debiutanckiej płyty Ani Wyszkoni Pan i Pani.

środa, 8 października 2014

Underworld XVI

XVI

w jednym uniesieniu
błękit nieba znaczy

w jednym uniesieniu
wszystko jest inaczej

i tylko słowo jedno
dzisiaj więcej znaczy

i tylko ono
nieba jest obrazem...

poniedziałek, 6 października 2014

4:30


Ci, co żyli
cierpieli i umierali,
upiorne widmo Szucha,
Montelupich, Pawiaka
ze świadomości umęczonych
braci wymazywali…

ci sami, którzy
bladym świtem na ogół
w swą ostatnią podróż
bez świadomości
drogi powrotnej
byli zabierani…

niedziela, 5 października 2014

Niedopowiedziany sen...

Od dłuższego czasu trzymam w rękach pewien list, który był adresowany do mojej mamy wiele lat temu. List, którego treść znam już na pamięć, a wciąż odnajduję w nim coś nowego, coś zaskakującego, coś takiego, co pozwala mi ponownie cofnąć się w czasie. List, który stał się początkiem czegoś nowego, z początku krótkiego zdarzenia, chwilę później nowego życia, dla Niej, dla mnie i dla niego.
Minęły dwie dekady, blisko dwie dekady, gdy na urwisku stał z dwójką swoich kumpli i przyjaciółką. Wokół błyski fleszy, kamery telewizyjne, cały ten widowiskowy zgiełk wokół tematu, który na dobrą sprawę daleki był od widowiska, a jednak oni ze swojej śmierci chcieli je właśnie takim zrobić. Chcieli zamanifestować światu, iż jest jej zbyt wiele, więc co zmieni fakt, że znikną z powierzchni Ziemi jeszcze cztery, nikomu nic nie mówiące osoby. Długo zastanawiali się, jakie wybrać miejsce, jaki powinien być to dzień roku, miesiąca, tygodnia. Astronomia, te sprawy.

Dzień wcześniej, jak się później dowiedziałam od mamy, zabrała mnie na spacer. Środek pogodnego lata, zielony, piękny park, chwilę później samochody na ulicy. I przejście dla pieszych, ja na mamy rękach, to była krótka wycieczka po nowy wózeczek dla mnie, z przeciwka szedł on, wesoły, rudy chłopak, z paczką książek pod ręką. Ich spojrzenia spotkały się na chwilkę, na dłuższą chwilkę, nie zamienili ze sobą słowa, lecz w każdym z nich coś drgnęło.
Każde z serc zabiło mocniej. On, jutro miał rozstać się ze światem, porządkował swoje życie, oddając książki znajomym, ona, samotna matka z dzieckiem, dostrzega w nim odpowiedniego kandydata na być może przyszłego męża i ojca, jednak nie wie, że jutro jego twarz wyda się jej znajoma, gdy zobaczy ją w każdym dzienniku i wiadomościach. Oboje idą w swoją stronę. Mija prawie dwadzieścia godzin...

czwartek, 2 października 2014

Underworld XV

XV

Bogowie nocy
niedostępni tacy

dokąd Swą drogą
biegniesz przez pustkowie

dokąd docierasz
dziś u kresu dnia

by w ciszy znaleźć
miejsce swoje...

środa, 1 października 2014

Piper Kerman - Dziewczyny z Danbury

Wyjątkową przyjemność daje poznawanie tej książki, jak również oglądanie serialu będącego dobrą i ciekawą adaptacją tej opowieści. Można porównywać pewne wątki, można szukać podobieństw, jednak nie jest to istotne. Lektura, która przynosi uśmiech, która zaskakuje, która momentami onieśmiela. Choć zarówno w serialu, jak też w lekturze wciąż gdzieś w toku.
Nie zmienia to faktu, że z równą fascynacją czytam, ale też oglądam i poznaję dalsze losy Piper Kerman. Jeszcze do niedawna miała fantastyczne mieszkanie, kochającego faceta i obiecującą karierę przed sobą. Kiedy agenci federalni zapukali do jej drzwi z aktem oskarżenia, ledwo przypominała tę lekkomyślną, młodą kobietę, którą była tuż po ukończeniu Smith College. Teraz jednak musi rozliczyć się z konsekwencjami swojego krótkiego, beztroskiego flirtu z handlem narkotykami i trafia do więzienia dla kobiet w Danbury. 
Serial Orange Is the New Black, o którym pisałem w innym miejscu, patrz: Seriale, stał się z marszu przebojem w Stanach. Od 24 września nakładem Wydawnictwa Replika dostępna jest w sprzedaży książka Dziewczyny z Danbury. Nie musimy znać serialu, aby poznać książkę, jeśli już go znamy, chęć sięgnięcia po nią będzie jeszcze większa.
Pomarańczowy stał się cool!

Piper Kerman, Dziewczyny z Danbury, Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2013

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl