Trzy kolory

wtorek, 31 stycznia 2017

#18książkapodpatronatem

Za niespełna dwa tygodnie, 13 lutego, pod moim patronatem pojawi się w sprzedaży najnowsza książka, której autorką jest Elżbieta Rodzeń​. Powieść wydana nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwo​ poniżej w notce, która pojawi się na okładce:

Jedna chwila może zmienić wszystko…

Wcześniej:
Poznali się na pierwszym roku medycyny. On dla studiów zrezygnował z kolarstwa górskiego, a ona z malarstwa. Stopniowo ich przyjaźń przeradza się w głębsze uczucie. Planują wspólną przyszłość. Nagle Anna po prostu z nim zrywa. Nie mówi, dlaczego odchodzi, a Michał ma nigdy nie dowiedzieć się prawdy.

Teraz:
Szesnaście lat od momentu, gdy się poznali, Anna jest dyrektorem kliniki chirurgii plastycznej, a Michał pracuje w szpitalu dziecięcym. Mieszkają w tym samym mieście, ale nie spotykają się i starają się tego unikać. Przypadkiem jadą na tę samą konferencję. W życiu jednak nie ma przypadków. Jedna chwila, jedna decyzja uruchamia lawinę wydarzeń.

Jutro: ?
Są książki, o których zapominamy zaraz po przeczytaniu. Są także takie, o których pamiętamy przez chwilę. Jednak zdarzają się książki, które zapadają nam w pamięć na długo. O 'Zimowej miłości' nie zapomnisz nigdy.

czwartek, 26 stycznia 2017

Połącz kropki

Zachwycająca seria Połącz kropki nowozelandzkiego grafika Thomasa Pavitte’a już 1 lutego wzbogaci się o kolejne tytuły – tym razem artysta zaprasza do stworzenia rysunków na podstawie dzieł najwybitniejszych twórców komiksów Marvela.
Kapitan Ameryka, Dr. Strange, Iron Man, Wolverine i wielu, wielu innych – oto superbohaterowie, którzy zapewnią wiele godzin znakomitej rozrywki. Wystarczy ołówek, aby za pomocą pojedynczej linii wydobyć z gąszczu kropek znane i lubiane postaci. Gotowe dzieło w wyjątkowo dużym formacie można pokolorować, wyrwać dzięki perforowanym brzegom, oprawić i powiesić na ścianie. Niesamowite 1000x połącz kropki to niezastąpiony sposób na wyzwolenie w sobie kreatywności i świetną rozrywkę w każdym wieku.
Pavitte zaprasza również do zabawy ze Spider-Manem i jego przyjaciółmi, sojusznikami oraz najstraszliwszymi wrogami. Wśród nich: Spider-Woman, Doctor Octopus, Czarna Kotka i wielu innych. Na deser prawdziwe wyzwanie – słynna scena walki Spider-Man kontra Doctor Octopus, stworzona z ponad 1500 kropek. Perforowane strony można wyrwać, by podzielić się nimi z przyjaciółmi, albo zachować dla siebie. Nagrodą za cierpliwe łączenie kropek stanie się prawdziwe dzieło gotowe do powieszenia na ścianie.

wtorek, 24 stycznia 2017

Braterstwo wilków (2001)

Nie baśń to i nie bajka, lecz coś tajemniczego ukrywa się w tym filmie. Czy jest to Bestia, czy też coś zupełnie innego? Zanim przyjdzie nam poznać finał napotkamy po drodze wiele zła, zaznamy strachu i takiego przerażenia, jakiego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Zmokniemy w niejednej ulewie, śnieg przysypie nasze włosy, a straszny mróz odbierze władzę w rękach i nogach.
Z drugiej strony dotkniemy piękna, będziemy delektować się nim, będziemy słuchać śpiewu ptaków w towarzystwie pięknej, tajemniczej kobiety (Monica Bellucci).
Braterstwo wilków jest filmem przewrotnym, zaskakującym, niesamowitym, kumulacją jakże wielu przeciwstawnych doznań. Jesteśmy podróżnikami po pewnej, zapomnianej przez Boga krainie w XVII-wiecznej Francji. Naszymi przewodnikami są młody Francuz, kawaler de Fronsac i jego „brat” Mani (Mark Dacascos), tajemniczy Indianin z plemienia Irokezów. Wraz z nimi poszukujemy rozwiązania strasznej zagadki, nawet wtedy, gdy król oficjalnie zamyka śledztwo, a mityczna Bestia zostaje złapana. Jak wielką cenę można zapłacić za milczenie? Czy można przerwać w pół drogi podróż do celu, którym być może jest również szczęście u boku ukochanej kobiety? 
Gratulacje za niesamowite zdjęcia, zrobione w jakże efektowny sposób z pewnymi zapożyczeniami, z Matrixa, bardzo sugestywną muzyką podkreślającą czasami zbyt mocno napięcie i przerażenie, strach w oczach kobiety, którą właśnie dopadła Bestia.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Nieodwracalne (2002)

Rzadko zdarza mi się powracanie do filmu, a wręcz pisanie o nim z dłuższej perspektywy czasu. Zasadniczo jest tak, iż jeśli w ciągu następnych 24 godzin nic nie napiszę, już do niego nie wracam, z pewnym wyjątkiem. Nieodwracalne powróciło do mnie po kilkudziesięciu dniach.
Obraz, który swym bardzo kontrowersyjnym tematem zburzył spokój ubiegłorocznego festiwalu w Cannes przykuwa jednak naszą uwagę. Sprawia, że pomimo zwierzęcej i sadystycznej chęci zemsty jesteśmy zgodni z bohaterem. Kara za to, co stało się wcześniej mogła być tylko jedna.
Nieodwracalne jest filmem autorskim, który zasadniczo powstał bez scenariusza, na podstawie trzech stron synopisu, a dialogi tworzono „na gorąco”. Scena po scenie cofamy się, scena po scenie tempo filmu maleje, szaleństwo i pęd uspokaja się. Pierwsze ujęcia wręcz zniechęcają do dalszego oglądania, gdy przyglądamy się dziwnym ludziom, a kamera wibruje, kręci się, biega, nie pozwala skupić wzroku na konkretnych punktach. Do tego różowy kolor brudnego miejsca pełnego gejów, a może wręcz pedałów.

Łzy Słońca (2003)

To na co zwróciłem uwagę jakiś czas przed premierą filmu w Stanach Zjednoczonych, to dwa interesujące nazwiska w obsadzie, a także reżyser, twórca oscarowego Dnia próby.
Monica Bellucci po wprowadzeniu na ekrany kin głośnego, kontrowersyjnego filmu Nieodwracalne, a przed majową premierą drugiej odsłony filmu Matrix, jak zawsze piękna i subtelna, odtwarzająca rolę, która przyciąga naszą uwagę. Nie tylko ze względu na jej zmysłowość, lecz przede wszystkim umiejętność dobrej interpretacji odtwarzanych ról.
Doktor Lena Kendricks opiekuje się szpitalem w małej misji, gdzieś na terenie ogarniętej wojną domową Nigerii. Jest integralną postacią tego miejsca, jest jego szczególnym przedstawicielem. I to właśnie ją i trzy dodatkowe osoby personelu ma ewakuować porucznik A.K. Waters wraz z towarzyszącym mu elitarnym oddziałem Navy S.E.A.L. Bruce Willis jest chyba równie dobrze znany widzom, jak jego filmowa partnerka, a być może nawet lepiej. Aktor, któremu bliskie są role twardych facetów, podając jedynie dla przykładu tryptyk Die Hard i tym razem nie zawodzi. 

Malena (2000)

Mój ulubiony reżyser Giuseppe Tornatore z moją ulubioną od zawsze aktorką, Monicą Bellucci. Film, który chyba tak naprawdę odkrył ją dla świata. Równe trzynaście lat wstecz bez kilku dni obraz ten miał światową premierę, przed Maleną Monica Bellucci pojawiła się w kilkunastu produkcjach, ale w trzech mam wrażenie pokazała się z bardzo interesującej strony - Dracula, Apartament i Doberman. Nie znam wszystkich produkcji z jej udziałem z dorobku przed Maleną, więc trudno mi być tak do końca odnieść się do tego, jakie były to role.
Wzgardzona przez wszystkich, kochana tylko przez pewnego chłopca, Malena Scordi. Seksualny i erotyczny punkt odniesienia dla mężczyzn, nienawiść w oczach kobiet, a wszystko przez to, że była piękna i miała klasę wyróżniając się swą urodą i stylem na dalekiej włoskiej prowincji. Samotna mężatka, a chwilę później wojenna wdowa w trudnym okresie faszystowskiego uniesienia Włoch i udziału u boku Hitlera w II wojnie światowej.
Tornatore stworzył film wybitny, ale dopiero poznanie go w wersji reżyserskiej daje wyjątkową przyjemność podziwiana pełnego spojrzenia na Malenę. Lubię i cenię od zawsze.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Pasja (2004)

Rękami bezbożnych przybiliście do krzyża...

--@--@--@--

Spadająca łza Boga przenika mą duszę,
jeszcze wczoraj był spokój, jeszcze minutę
wcześniej Bóg miał swoją duszę, lecz dziś
oddarty z szat, pada pod gradem złości
pędzącej w jego stronę, jeszcze minutę
wcześniej lud kłaniał mu się w pas, teraz
na granicy nienawiści został obdarty
z godności...


--@--@--@--

Kilkanaście godzin od momentu, w którym wyszedłem z kina w śnieżną, lutową noc, to, o czym chciałbym powiedzieć wciąż nie ma jeszcze określonego kształtu. Czasem bywa tak, iż zanim skończy się film mam już szkic gotowej recenzji, lecz teraz jest inaczej.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Katarzyna Michalak - Zacisze Gosi

Imiona na M. mają magiczną moc…
Są takie powieści, które nawet nie wiesz, kiedy pochłaniają cię bez reszty. Są też takie historie, które umiejętnie opowiedziane zaskakują bardziej, niż można zdawać sobie z tego sprawę. I tak jest właśnie z Zaciszem Gosi.

W trakcie lektury zestawiłem ją w jedno, ją, czyli powieść Katarzyny Michalak, z trzema innymi powieściami, których poznanie swego czasu sprawiło mi nieopisaną wręcz przyjemność. Urok Jeźdźca Miedzianego nie przemija nigdy, Alibi na szczęście podarowało radość z lektury, a Malownicze. Wymarzony dom uniosło mnie wysoko. 

Do samego nieba.
Tutaj słowa z lekkością delikatnej wyjątkowo muzycznej nuty spadają same ku nam dając radość i wzruszenie. Tutaj człowiek czuje, że doświadcza czegoś wyjątkowego, pięknego, urzekającego, czy wręcz kojącego. Jak dotąd nie miałem przyjemności obcowania z książkami, do których przyczyniła się Katarzyna Michalak. Zacisze Gosi to już krok dalej po Ogrodzie Kamili, który otworzył „kwiatową serię”, a chwilę przed Przystanią Julii. Znając środkową już czekam na początek tej historii, jak też na jej końcowe dopełnienie wiedząc już, że bieżące rozdanie przyniosło dramat, ale i coś więcej.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Dziewczyna z perłą (2003)

Sztuka ma czasem inny wymiar...

Rok 2004, przynajmniej jego początek, jest dominujący pod względem adaptacji filmowych, które poznaję z ekranów kinowych w trakcie mojego pobytu w Stanach. Co ciekawe, Dziewczyna z perłą jest kolejną książką, po Domu z piasku i mgły, którą poznałem tutaj, tu też miałem możliwość poznać jej adaptację.
Historia życia siedemnastowiecznego, holenderskiego malarza Johannesa Vermeera, który tak, jak zapewne wielu, żył z tego, co namalował, a jeśli nie namalował nic? Wtedy myślę, że wniosek jest prosty. W sztuce, a chyba szczególnie w malarstwie istotną rolę pełnił mecenas, od którego zależało bardzo wielu. Być albo nie być, żyć dostanie lub umierać w nędzy. To on zamawiał obrazy, to dla niego malowano, to on miał w zasadzie ostatnie słowo w każdej kwestii. Wiek siedemnastu to także okres panowania Rembrandta.