Trzy kolory

czwartek, 27 listopada 2014

Underworld XXII

XXII

niejedno słowo
między nami padło

a oto nowa
przepowiedni czara

jaki los
dzień nowy przyniesie

co Ci do ucha
szepcze Kasandra...

niedziela, 23 listopada 2014

Katarzyna Michalak - Przystań Julii

Swoją przygodę z ulicą Leśnych Dzwonków rozpocząłem od Zacisza Gosi, czyli drugiej w kolejności opowieści dotykającej przyjaciółek z pachnącej kwiatami ulicy Milanówka. To właśnie wtedy Gosia trafia w sam środek dramatu w londyńskim metrze i tylko cud sprawia, że uchodzi z życiem. Jednak z uszczerbkiem na zdrowiu i bolesną traumą na bardzo długi czas. Coś, co zaczyna się dramatem kończy się nagle tragedią…
Nie mam odniesienia do części pierwszej tej kwiatowej trylogii, czyli Ogrodu Kamili stąd zatrzymać się mogę jedynie przy tym, co już znam i poznałem jakiś czas wstecz. Co w Zaciszu Gosi nabiera określonego rozwinięcia, aby w Przystani Julii znaleźć swój finał. Tragedia, po którym trzeba się pozbierać. Śmierć ojca, przyjaciela, ale też kogoś, kto był na dobrej drodze, aby wyprowadzić Gosię z ciemnej otchłani leków i bólu.
Dramat, o którym do końca nie zdaje sobie sprawy Julia walcząc ze swoimi demonami, odrzuceniem przez męża i dorastającą córkę. Zdaną nagle na samą siebie w podróży na skraj świata, gdzieś, gdzie diabeł mówi dobranoc, gdzieś, gdzie być może będzie w stanie poukładać swoje rozsypane w drobne kawałeczki, życie. Chatka Dorotki w malowniczych Bieszczadach dla samotnej kobiety, która dotąd poruszała się w zupełnie innym terenie może stanowić wyzwanie, któremu Julia stawiając wszystko na jedną kartę zamierza sprostać.
Katarzyna Michalak z lekkością maluje kwiaty w życiowych ogrodach swoich bohaterek. Każda z nich ma do odegrania swoją rolę i przyznać trzeba, że robi to wyjątkowo dobrze. Czarne chmury wiszące nad Łukaszem i świadomość, że jego przyjaciel i wspólnik mocno namieszał w życiu, tu nie ma chwili na wahanie, bo na szali leży nie tylko życie jego, ale też bliskiej mu Kamili. Oderwana od codzienności Julia w swoim zakątku świata buduje od zera to, co przez lata budowane w jeden dzień rozsypało się, jak domek z kart. Nie bez znaczenia jest też obecność Grzegorza, który pomaga zadomowić się uroczej sąsiadce wyciągając do niej swoją przyjacielską dłoń.
Lektura lekka, przyjemna w odbiorze, niewymagająca od czytelnika zbyt wielkiego skupienia. Taka w sam raz na jedno, jesienne popołudnie, no może dwa, jeśli ktoś chciałby rozłożyć sobie lekturę na dłużej. Nie wymaga też od czytelnika szczególnego myślenia, bo tak naprawdę to i owo można przewidzieć w finałowym rozdaniu. Można, ale nie jest powiedziane, że tak będzie. I jak to bywało już w przypadku poprzednich opowieści każdy rozdział otwiera ten lub inny kwiatek, w przypadku Przystani Julii z wyjątkowo bogatego bieszczadzkiego ogrodu kwiatów polnych, górskich, czy też tych rosnących na zielonych łąkach:

Krokus - jest symbolem wiosny, ale i hartu ducha. Oto delikatna roślina przebijająca się przez śnieg ku słońcu... czyż nie może być coś bardziej wzruszającego? Polana obsypana tysiącem krokusów, zupełnie jakby z nieba spadło tysiąc zadziwiającej barwy gwiazd, zachwyci każdego. Fioletowe, czasem białe kielichy kwiatów skrywają złote wnętrze, a długie dwubarwne liście tylko dodają tej niezwykłej roślinie uroku. Trudno sobie wyobrazić wiosnę w górach bez tych kwiatów.

Tak, bo to wiosna przynosi nowe pytania, ale i odpowiedzi, nowe wyzwania, ale i nadzieję na miłość i lepsze jutro, domowe szczęście i pokój ducha. Wiosna w Bieszczadach ma swój niezaprzeczalny urok, a ten odmalowany ręką Katarzyny Michalak sprawi, że nie przejdziecie obojętnie nad historią unoszącą się, jak mgła nad bieszczadzką doliną. 

Katarzyna Michalak, Przystań Julii, Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2014 
 
Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

sobota, 15 listopada 2014

Britney Spears

Choć dosyć niedawno pojawił się nowy album Jean, to jednak płyta Femme Fatale wypuszczona na rynek w 2011 roku, siódma w dorobku autorskim Britney Spears, jest tą, do której szczególnie lubię wracać.
Długą drogę przebyła Britney Spears, jednak jej pierwszy album, ...Baby One More Time z 1999 roku nie był wypadkiem przy pracy. Już wtedy dało się odczuć dominację na arenie muzycznej wtedy młodej, szalonej dziewczyny, która nie potrzebowała wiele, aby szczyty list przebojów stały się dla niej miejscem, w którym zagości na dłużej.
Można sięgać po liczby, ale nie oto tu chodzi. Famme Fatale ma w sobie siłę, muzyczny pazur, energię, która za każdym razem mnie porusza. Dojrzała, mądra, przemyślana i dopracowana do perfekcji płyta. Szczególną uwagę zwracają utwory, Till The World Ends, Criminal, ale też kilka innych. Wersja podstawowa CD zawiera ich 12. Wersja rozszerzona jeszcze cztery dodatkowe.

piątek, 14 listopada 2014

Underworld XXI

XXI

bez cienia złośliwości
z odrobiną radości

w uśmiechu dnia
spojrzeniu mędrca

w oddechu nocy
Księżyca blasku

znajomo pachnie
świeży pokos traw...

poniedziałek, 10 listopada 2014

Kartki z podróży

Cykl tekstów napisanych w 1999 roku, czyli jakże odległe w czasie, ale szczere, pełne mnie, otwarte na świat i ludzi, którzy w różnym miejscu i czasie pojawiali się na mojej drodze. Również kilka z nich spisanych w trakcie pobytu w Stanach Zjednoczonych 2002-2003. Miłej lektury życzę...

Epizod IX

Zaczęło się bardzo niewinnie. Przeglądając anonse w tygodniku „TIM” znalazłem jeden, który chyba mnie zainteresował, bo długo się nie namyślając sięgnąłem po kartkę i odpisałem. W tamtym okresie, jesienią 1992, przebywałem w Krakowie. Wydział Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej. Wkrótce miałem się przekonać, że moje przygotowanie po technikum jest wręcz słabe. Znaczna większość kolegów w grupie ukończyła licea z bardzo dobrymi ocenami, ja zaś nie należałem do zbierających „czerwone paski” na świadectwach. Ale nie to jest tu ważne.
W liście podałem numer telefonu mieszkania, w którym wynajmowałem pokój. Jakiś czas później gospodyni poinformowała mnie, że dzwoni do mnie jakaś dziewczyna. Treści rozmowy nie pamiętam, ale tego samego dnia umówiliśmy się na spacer. Był to bardzo długi spacer. Wynajmowałem mieszkanie na osiedlu Piastów, ona mieszkała dosyć blisko, później często chodziłem do niej pieszo. Oboje mieszkaliśmy na Hucie.
Kiedy dotarłem na umówione miejsce chwilę, czekałem. Później podeszła do mnie dziewczyna. Czerwony szalik, czerwone rękawiczki, było już dosyć chłodno, a Małgosia miała zawsze zimne dłonie. Często marzły jej palce, tak u rąk, jak i u stóp. Taka dziwna przypadłość. Blond włosy, delikatny, orli nos, przenikające spojrzenie niebieskich oczu, delikatnie zarysowana linia ust. Piękna i subtelna twarz, smukła, wysoka sylwetka. Chyba od razu spodobaliśmy się sobie. Szliśmy przed siebie i rozmawialiśmy. Okazało się, że ogłoszenie pochodziło od jej młodszej siostry (miała dwie siostry bliźniaczki), a ona czy dla zabawy, czy też z innego powodu postanowiła zadzwonić do mnie. Rozmawialiśmy, a czas mijał, mijaliśmy ulice, skwery, kolejne ulice, przejścia dla pieszych, innych ludzi. Jednak nie zważaliśmy na to zauroczeni sobą nawzajem. Tak dotarliśmy prawie pod bramy Huty. Innej możliwości nie było, trzeba było wracać.

środa, 5 listopada 2014

Underworld XX

XX

u progu dnia
myśl tylko jedna

w połowie drogi
chwila także jedna

gdziekolwiek zmierzasz
bliska jesteś celu

dotykasz dnia
w objęciach kochanka...