Google+ Followers

czwartek, 12 lipca 2018

Patronat medialny - Mona Kasten - Trust Again

Zbyt długo czekała nie tylko na swój finał w lekturze, ale też na wszystko to, co chciałbym o niej powiedzieć, a w konsekwencji napisać. Jednak, tak, jak Dawn doznałem blokady i wszystko to, co chciałbym napisać ukryło się gdzieś głęboko w środku i nie jest w stanie wynurzyć się na światło dzienne. A to dla osoby piszącej najgorsze z możliwych doznań.
Coś, co zaczęło się od Begin Again nie kończy się na Trust Again, bo już niedługo pojawi się między nami Feel Again, gdyż doskonałość myśli, uczuć i doznań trwa i nigdy tak naprawdę nie powinna się skończyć, choć za jakiś czas będę musiał pisać coś zupełnie innego. Zanim jednak zatrzymamy się przed tym, co ma dopiero nastąpić, warto zatrzymać się przed tym, co trwa, jest obecne między nami od blisko miesiąca i porusza nas głęboko, łącznie z tym, co poczuł dziś w finale piszący te słowa.

środa, 11 lipca 2018

Internetowa cela No. 31

Rozdział XXIII

Była od niego starsza. Może nie było wyraźnej różnicy, jednak było to odczuwalne. A może inaczej, było to dostrzegalne. Nikt z obserwujących tę parę z boku nie mógł powiedzieć, że są rówieśnikami. Co nie oznacza, że dzieliła ich przepaść. Raptem kilka lat różnicy. Dorosły mężczyzna i dorosła kobieta, wytworna dama w kwiecie wieku.
Dostrzegł ją w galerii, gdy okiem znawcy podziwiała artystyczne pociągnięcia pędzla flamandzkich mistrzów. Widział zachwyt na jej twarzy, radość, podziw dla wspaniałej barwy. Choć jako pracownik galerii miał okazję obserwować już różnych ludzi, wiele pięknych kobiet, staruszków z czułością ściskających się za zniszczone wiekiem dłonie, to ten widok dotknął go szczególnie. Coś tam, głęboko w nim zadrgało, przez kilka sekund serce zabiło szybciej. Taki dziwny stan. Nie czuł się podniecony, nigdy przecież nie pociągały go starsze kobiety, a jednak coś się z nim działo. Nie potrafił nazwać tego stanu. Czuł, że wszyscy wokół nagle zaczęli go obserwować. Już nie ważne były wiszące płótna, wszystkie oczy zwróciły się w jego stronę. Nagle zrobił się mokry, pot płynął mu po czole, przez te kilka sekund czuł się bardzo dziwnie.
- Dobrze się pan czuje? Wszystko w porządku?

wtorek, 10 lipca 2018

#reprezentacjapolskiwpiłcenożnej No. 01

Na finał coś, co w efekcie kończących się Mistrzostw świata w piłce nożnej traci już swoją rację bytu. A chodzi tu konkretnie o kadrę Adama Nawałki. Wiemy już, że trener rozstaje się z kadrą i pojawi się okres tzw. bezkrólewia, bo znalezienie nowego selekcjonera, który miałby poziom taktyczny równy temu, który pozostawił po sobie wciąż jeszcze aktualny trener reprezentacji Polski w piłce nożnej nie będzie sprawą łatwą, ani też prostą.
Poniżej w krótkiej notce wydawniczej wszystko to, co wydarzyło się w reprezentacji Polski od Euro 2016 po dzień dzisiejszy.
 
Cała prawda o drużynie Adama Nawałki.
Pokolenie Błaszczykowskiego, Lewandowskiego i Piszczka już straciło dwa mundiale - w RPA w 2010 roku i w Brazylii w 2014. Nie zdołało również zapewnić sukcesu w finałach EURO 2012, choć byliśmy gospodarzami. W końcu finały EURO 2016 przyniosły radość kibicom BiałoCzerwonych, ale to turniej paradoksów - RL9 jechał do Francji, aby przyćmić gigantów światowej piłki, Cristiano Ronaldo i Messiego. Jednak "Lewy" wrócił do Polski w cieniu Pazdana, Błaszczykowskiego i Fabiańskiego!
Za kulisy EURO 2016 i walki o Mundial 2018 zagląda Roman Kołtoń, reporter Polsatu Sport, który towarzyszy kadrze od dwudziestu pięciu lat. Książka opisuje zmagania boiskowe, ale i tło.
Ile Real oferował "Lewemu" i dlaczego zatrzymał go Bayern? Menedżer Kucharski gra przeciwko Bońkowi i o co w tym chodzi? Dlaczego nie znamy miary z Janem Pawłem II i z Lewandowskim? Dlaczego Błaszczykowski – choć przeszedł samego siebie we Francji - nie strzelił decydującego karnego? "Czasem piłkarze się zapomną" - w piciu, i co powinien z tym zrobić Nawałka? Dlaczego transfer Kapustki z Cracovii do Leicester jest tak ważny dla małych klubów?

Książkę poleca i do lektury zaprasza Zysk i S-ka Wydawnictwo​, a ja bardzo dziękuję za ten pakiet ;)

Patronat medialny - Joanna Opiat-Bojarska - Ucieczka

Nie masz pojęcia, jak mi będzie smutno bez ciebie.
 
Spoglądam na czystą, białą kartkę, która od dawna kusi mnie swym zniewalającym pięknem, aby postawić na niej choć kilka znaków, a jeśli się uda trochę więcej, niż kilka. Spoglądam również na okładkę trzynastej powieści Joanny Opiat-Bojarskiej i uświadamiam sobie, jak bardzo autorka rozwinęła się w tym wszystkim, co robi, choć tytuł Ucieczka pozastawia jednak malutki dysonans w świadomości czytelnika.
Jakkolwiek jest i jakkolwiek było z tym tytułem wszystko, co ukrywa się w środku pomiędzy okładkami nie pozostawia złudzeń i nie budzi wątpliwości, co do tego, że autorka z trzynastu swoich powieści uczyniła markę, która dla mnie już jakiś czas temu zyskała status Królowej polskiego kryminału.
Pisanie samo w sobie stało się modne i popularne, wszyscy chcą i starają się pisać i napisać, coś dobrego, wciągającego, coś, co przykuje uwagę i nie pozostawi obojętnym na wszystko to, co odkryjemy na kolejnych stu, dwustu, czy może więcej stronach. Natomiast po książki Joanny Opiat-Bojarskiej sięgam już w ciemno i choć mowa tu o trzynastej wieść niesie, że autorka popełniła już swoją kolejną powieść. Czy popełniła zbrodnię doskonałą, o tym zapewne przekonamy się wkrótce, wracając jednak do tego, od czego nieświadomie uciekam Młody i Burza stają się powoli dwójką moich ulubionych bohaterów, których znajomość zmienia się, ewoluuje. I nie tyle znajomość, co dogłębna, twarda, pozbawiona skrupułów policyjna praca. Choć łączy ich nie tylko praca, ale też osoba pewnej siebie, pozornie nieprzystępnej, jednak bardzo wrażliwej antropolog sądowej, Anity Broll.

niedziela, 8 lipca 2018

#reprezentacjapolskiwpiłcenożnej No. 02

Z czterech półfinalistów tylko Anglia i Francja sięgnęły raz po to zaszczytne trofeum. To jedno, drugie to fakt, że zmagania o mistrzostwo świata rozstrzygną się na starym kontynencie. Jeśli byli mistrzowie świata odpadli z najgorszym wynikiem w historii, to jak w tym kontekście wypada Polska?
Wiemy już, że zamknął się pewien rozdział, pewien rozdział w czasie, bo nawet nie dekada, który odmienił oblicze polskiej piłki nożnej. Adam Nawałka odchodzi z podniesionym czołem. Bo to jemu zawdzięczamy wyciągnięcie polskiej reprezentacji z otchłani prawie na sam szczyt. Wczoraj wyłapałem pewną grafikę - Polska 4K - z dosyć dosadnym przesłaniem. Nie zmienia to jednak faktu, że za reprezentacją stoi się murem również w takich chwilach, gdy coś w zespole pękło, czegoś zabrakło, coś kogoś przerosło.
Jakkolwiek było i jakkolwiek jest w tym kontekście pięknie wydany album Bój o EURO 2016 to prawdziwa perełka, którą powinien mieć każdy szanujący się kibic. Z krótką notką wydawniczą poniżej:

Album ilustrujący kilkanaście miesięcy reprezentacji wielkich nadziei! Ileż lat czekaliśmy na jej narodziny! Za nami dramatyczna droga do finałów EURO 2016, w której toczyliśmy niezwykłe boje! Po raz pierwszy w historii pokonaliśmy mistrzów świata, Niemców! Nawałka stworzył zespół, któremu nie straszny był żaden rywal - nieustraszony Milik, heroiczny Glik, arcywaleczny Krychowiak, kosmiczny Lewandowski, zaskakujący Mączyński, niezmordowany Wawrzyniak, odkurzony Mila... Zespół bohaterów! Ileż emocji w scenach uwiecznionych w fotografiach Łukasza Grochali i tekstach Romana Kołtonia.

#reprezentacjapolskiwpiłcenożnej No. 03

Na trwających obecnie Mistrzostwach świata w piłce nożnej prawie wszystko jest już jasne. Choć jak już doskonale wiemy Niemcy nie obronią trofeum, które zdobyli w 2014 roku. Razem z reprezentacją Polski wracali do domu, nie jest wykluczone, że tym samym samolotem.
Odkładając jednak żarty na bok chciałbym się podzielić - ponownie w formie tryptyku - trzema wydawnictwami dotykającymi reprezentacji Polski. Postanowiłem nadać im pewien rys chronologiczny stąd w pierwszej kolejności wydana w 2014 roku książka Deyna czyli obcy, której autorem jest Roman Kołtoń.
Rok mojego urodzenia, a także kolejne lata to złoty okres reprezentacji Polski, kadry Orłów Górskiego. Biorąc pod uwagę jak zawsze ograniczoną ilość znaków sięgnę po fragment wprowadzenia dedykowany tej książce na stronie wydawnictwa.

Historia polskiej piłki nożnej przez dziesiątki lat była zakłamana. Jedną z legendarnych postaci futbolu nad Wisłą jest Kazimierz Deyna, który znalazł tragiczną śmierć na autostradzie w San Diego. Czy oficer Ludowego Wojska Polskiego może grać w Realu Madryt, hołubionym przez generała Franco?
Dopiero po trzydziestce Deyna może wyjechać na wymarzony Zachód. Wcześniej popada w konflikt z Kazimierzem Górskim, a wyzwanie rzuca mu młody Zbigniew Boniek... Deyna trafia do Anglii, a później USA, ale nie znajduje tam ani piłkarskiego, ani życiowego szczęścia.
Roman Kołtoń kreśli - pod hasłem „Mundial życia” - portret Deyny na tle jego wielkich rywali w X finałach mistrzostw świata w 1974 roku, Franza Beckenbauera i Johanna Crauyffa. Co zrobiła ta trójka ze swoim życiem?
Czy Polak skazany był na tragiczny los tylko dlatego, że przyszedł na świat po niewłaściwej stronie żelaznej kurtyny? Sięgnij po Deynę, czyli obcego, aby poczuć klimat tamtych dni, gdy Biało-czerwoni byli czołową reprezentacją globu.

I finalnie już w formie dopisanego słowa w tym miejscu - Tak się zastanawiam, jak bałwochwalczo podchodzą dziś do najlepszych piłkarzy kolejni selekcjonerzy. Jak komplementują od pierwszego dnia Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego. Jak kreują ich na liderów, ale to tylko kreacja medialna. Bo boisko dość brutalnie to weryfikuje. Górski nie był zakłamany. Postawił na Deynę, co nie znaczy, że nie miał wątpliwości. - jakże wymowny akapit, słowa pióra Romana Kołtonia ⚽

Książkę poleca i do lektury zaprasza Zysk i S-ka Wydawnictwo​, a ja bardzo dziękuję za ten pakiet ;)

czwartek, 21 czerwca 2018

Wataha (2014)

Drugi sezon najlepszej polskiej produkcji XXI wieku już za nami. Sześć doskonałych, dynamicznych, świetnie rozpisanych i zagranych odcinków. Rozdanie jakiego się nie spodziewałem. Rozdanie na bardzo wysokim poziomie. Ci, którzy mieli szansę przeżyć mieli bardzo wiele do zrobienia i naprawienia wcześniej wyrządzonych krzywd. I kilka słów, które napisałem kilka lat wstecz, gdy Wataha dopiero nas osaczała. 
 
Wystartował pierwszy polski serial nakręcony przez stację HBO. Już sama nazwa stacji jest w dużej mierze wskaźnikiem wysokiej jakości, gdyż HBO nie proponuje byle czego i byle czego nie produkuje. 
Znam dopiero pierwszy odcinek, więc trudno o szerszą analizę, jednak już ten jeden odcinek daje pogląd na to, że na dzikim, polskim wschodzie, tam, gdzie zbiega się granica Unii i dzikiego, wschodniego świata nie dzieje się dobrze. Wręcz po wybuchowym otwarciu dzieje się bardzo źle. 
W rolach głównych Leszek Lichota, Bartek Topa, którego lubię i cenię, lodowata pani prokurator Aleksandra Popławska oraz Andrzej Zieliński. Serial zaplanowany na sześć odcinków, krótka, dynamiczna seria. Muzykę do serialu napisał Łukasz Targosz, jemu zawdzięczamy nuty do filmu Kamienie na szaniec, Służby specjalne i wiele innych.

9/10


Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Berlin Station (2016)

Sezon drugi na półmetku, a o pierwszym pisałem swego czasu w ten sposób.

Mógłbym napisać, że Berlin Station wypada prawie, jak Homeland i choć prawie robi wielką różnicę to jednak w tym przypadku będzie zupełnie nieadekwatne do sytuacji.
Gdyż najnowsza produkcja stacji #epix w niczym nie ustępuje temu wszystkiemu, co w kilku sezonach opowiada już Homeland. Wspólny mianownik to brudne sprawki CIA, które tuż za zachodnią miedzą w niejednym życiorysie potrafią mocno namieszać. I jest też Thomas Shaw, który berliński matecznik zamierza definitywnie wyeliminować z wywiadowczej mapy Europy.
10 odcinków. Nie za dużo i nie za mało i już czekam na drugi sezon. Bo bez wątpienia będzie. Taką mam przynajmniej nadzieję.

8/10


Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Hostiles (2017)

Musieliśmy czekać prawie trzy dekady na film na miarę Tańczącego z wilkami, rok produkcji 1990 i nakręconego dwa lata później Ostatniego Mohikanina. Kolejne kilkadziesiąt lat nie przynosi dobrej, doskonałej produkcji dotykającej Dzikiego Zachodu, kształtowania się amerykańskiej świadomości, którą na swych karabinach przyniosły obce armie. 
Hostiles nie ma jeszcze polskiej premiery, choć pojawił się już w Europie i na świecie. A co za tym idzie nie ma też polskiego tytułu, ma jednak doskonałą fabułę i kilka rozpisanych i zagranych ról. 
Kapitan Joseph J. Blocker staje przed misją, która nie ma realnych szansa na powodzenie i choć bardzo mu się nie podoba wie, że musi wykonać rozkaz. Wódz Żółty Jastrząb jest u kresu swych dni. Plemię Czejenów jest terroryzowane, tłamszone i więzione. Jednak Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki pragnie naprawić stosunki z Indianami stąd misja, która ma umożliwić wodzowi i jego rodzinie dotarcie na ziemię przodków. Gdzieś po drodze pojawi się przed nimi dumna biała kobieta dotknięta bolesną tragedią. 
Trzy jakże różne osobowości znajdą z czasem wspólny język, choć wiele będzie się musiało wydarzyć, aby nabrały szacunku wobec siebie. I tylko określona ilość znaków sprawia, że przed tym pięknym, choć trudnym filmem nie mogę szerzej się rozwinąć. Polecam serdecznie, jeśli tylko gdzieś uda się go odkryć.

8/10



Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Code Black (2015)

W listopadzie minionego roku wiele wskazywało na to, że trzeciego sezonu nie będzie, a jednak wystartował i bardzo mnie to cieszy. Już po pierwszym odcinku wiem, że nie zabraknie emocji. Swego czasu pisałem o nim w ten sposób. 
 
Każdy odcinek to 45 minut niesamowitych, wyjątkowych i jedynych w swoim rodzaju emocji. Strach. Lęk. Ból. Rozstanie. Bezsilność. Życie i śmierć. Ale też radość, która choć nie pojawia się często ma wyjątkowy wymiar. 
O tym, że jest niesamowity już pisałem i z każdym kolejnym odcinkiem przekonuję się, że tak jest w istocie. W każdym innym serialu aktorzy udają, że znają się na medycynie i nie zawsze potrafią nas przekonać. Tutaj jest to zupełnie inna materia mentalnych doznań, tutaj oglądając każdy odcinek wypełniasz się emocjami po same brzegi nieskończoności. Tutaj czujesz, że żyjesz nie raniąc uszu płytkimi dialogami. Szkoda, że nie potrafię wyrazić mych myśli po angielsku. 
 
I pewna sentencja, która jest jakże wymowna. Pytanie i odpowiedź w uproszczonej formie stylistycznej. 
 
Dlaczego chcesz odczuwać ból? 
Bo chcę odczuwać miłość. Odczuwam ból wobec ludzi, za którymi tęsknię. Odczuwam go, bo ich kochałam. Nie zamieniłabym tej miłości na nic innego, nie zamieniłabym nawet bólu. 
 
Sezon drugi trwa, ale warto zacząć od samego początku w oryginale lub z doskonałymi napisami. 
 
10/10


Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.