Trzy kolory

wtorek, 31 marca 2015

Underworld XXXIII

XXXIII

już podarowałeś
jedną chwilę szczęścia

teraz bliski jesteś
podarować więcej

jednak czy warto
dawać wszystko

czy należy
wciąż dawać Siebie..

piątek, 27 marca 2015

Underworld XXXII

XXXII

gdybym tak wstąpił
dziś do Nieba

gdybym też zabrał
Cię ze sobą

czy poszłabyś
razem ze mną

czy przyjęłabyś
mą wyciągniętą dłoń..

środa, 25 marca 2015

Źródło (2006)

Im dłużej myślę o tym filmie, tym mniej mam do powiedzenia. Źródło w swej konwencji nie zachęca do dłuższej podróży. Dopiero gdzieś w środku opowieści odczuwamy pewne zainteresowanie, ale czy nie jest już za późno? Wydumana nad wyraz historia zawieszona w trzech światach, w trzech przestrzeniach czasowych. Wczoraj. Dziś. Jutro.
Poniekąd jest to dramat, gdyż finał może przywołać łzy wzruszenia. Może, ale czy przywoła? To już inna sprawa. Część mnie była temu bliska, jednak przeważało znudzenie, brak zainteresowania. A stan taki sprawia, że nawet najlepsza opowieść, jeśli jest źle przekazana i wyreżyserowana traci na wartości. Ponosi klęskę.
Dwoje ludzi, których obserwujemy współcześnie. On – Tomas vel Tommy vel Tom Creo, zapracowany naukowiec, rycerz, odkrywca i ona – Isabel vel Izzi Creo, kobieta łaknąca zainteresowania, miłości. Szukająca jej na kartach pisanej przez siebie powieści historycznej. I to podróż wstecz. Historyczna i egzotyczna. Majowie, o których opowiada Gibson. Królowa hiszpańska i jej dzielny konkwistador.
Jest w tym gdzieś jeszcze metafizyczna wędrówka w przyszłość, kilka wieków dalej. Drzewo życia, które pojawia się w różnej formie w każdym z czasów. Wszystko to razem zmieszane, połączone, przeplecione dramatem ludzkich serc.

niedziela, 15 marca 2015

Szukam Cię, Vidia!

Źle się stało, że tak nagle zniknęłaś, źle się również stało, że niezbyt poprawnie rozpocząłem wymianę naszej krótkiej korespondencji, nie zmienia to jednak faktu, że choć minęło kilka dni chciałbym Cię odnaleźć. Pozostaje żałować, że nie skopiowałem, a może nie zanotowałem sobie tego, co ujęłaś w swoim profilu, bo było to wyjątkowo oryginalne i niebanalne. Gdybym się uważnie wczytał być może inaczej pokierowałbym naszą konwersacją.

Zapomniałabym... John Green, "Gwiazd naszych wina"

W pewnym miejscu rozpoczęliśmy wymianę myśli i poglądów i choć nie jest istotne, gdzie do tego doszło, to nie bez znaczenia jest fakt, że wiele lat temu, gdy Internet był jeszcze odległą w czasie fantastyką szukałem pewnej dziewczyny za pośrednictwem kilku popularnych tygodników. Spędziliśmy razem kilka miłych godzin w pełnej pielgrzymów gorącej i parnej Częstochowie. Od tamtej pory minęły blisko dwie dekady. Teraz pojawiła się Vidia i nie potrafię nad tym przejść do porządku dziennego.

Tak.... Tammara Webber pisze w sposób wspaniały.
Książki nie są dla mnie zamierzchłe.
Należę do grona osób, które wolą czytać aniżeli szlajać się po tanich dyskotekach i zwiedzać okoliczne rowy.

Źle się stało, że nie poznałem Twojego imienia, bo i sam na początku podpisałem się w sposób inny, niż powinienem, stąd jedynie inicjał L., Laura, Luiza, Ludwika? Pochodzisz z Krakowa, masz 24 lata i bardzo nietuzinkowy umysł, swoboda słowa, wypowiedzi, ponadprzeciętna inteligencja. To lubię. Ostał mi się jedynie wyimek Twojego spojrzenia dedykowanego sobie.

Jestem osobą dość stateczną, umiarkowaną i dystyngowaną. Jestem diabelnie pewna siebie. Często może nawet przejaskrawiona pewność siebie, ale kobieta powinna pokazywać swoją wartość. Kobieta świadoma swojej mocy, swojej kobiecości i potężnej broni jaką jest ona sama. 

Cóż powiedzieć, byłoby miło odnaleźć Cię ponownie. Swoją drogą nie wiem, dlaczego nie odpisałaś na moje ostatnie wiadomości, dlaczego bez słowa zniknęłaś, dlaczego...

Jestem cała jednym wielkim atutem:-D
W nawiasy proszę sobie wstawić formę, która będzie satysfakcjonująca. 

I coś w tym jest Vidia... Szalone, być może, niekonwencjonalne, z całą pewnością.
Ale nie mam nic do stracenia :)

sobota, 14 marca 2015

The Veronicas - The Veronicas

Na Antypodach są gwiazdami najwyższego formatu, ale i w Europie (także w Polsce) duet The Veronicas ma całkiem spore grono fanów. 17. Lutego na Starym Kontynencie ukazało się wreszcie ich nowe CD zatytułowane po prostu The Veronicas. Trzeci w karierze album powstawał przez prawie 4 lata i udzielają się na nim tacy goście jak choćby Butch Vig (producent Nirvany, The Smashing Pumpkings czy Foo Fighters), Nellee Hooper (Bjork, U2, Madonna) czy Daniel Johns (Silverchair) a brzmienie na nim określane jest jako ‘progresywny pop’.  
Siostry Lisa i Jessica Origliasso przyznają, że tym razem  - w odróżnieniu do elektroniki, której pełna była poprzednia płyta The Veronicas – inspirowały się rockiem, grunge, rapem a nawet bluesem czy trip-hopem. Z albumu pochodzą już dwa single - You Ruin Me i najnowszy, energetyczny If You Love Someone.
Album The Veronicas dostępny jest również w sprzedaży cyfrowej, m.in. na iTunes. 
 
Tracklista: 
 
1. Sanctified    
2. Did You Miss Me (I'm a Veronica) 
3. Cruel   
4. Line of Fire    
5. Teenage Millionaire    
6. Born Bob Dylan    
7. Always    
8. Mad Love    
9. You Ruin Me    
10. More Like Me   
12. Cold    - Explicit Content 
13. Let Me Out    
14. You and Me   


Muzyczna przystań: Sony Music Poland

piątek, 13 marca 2015

Barbara Spychalska-Granica - Niespodzianka na 6 liter

Książka pod Patronatem!

Magdalena Zięba, kobieta po przejściach szukająca swojego spokojnego miejsca w życiu. Przystani, która w znacznie szerszym gronie, niż jej psia Luiza przyniesie radość z każdego budzącego się dnia. I choć nie szuka towarzystwa mężczyzn, oni sami pragną być blisko niej. To, kogo wybierze i komu zaufa, o tym bez wątpienia warto przekonać się samemu z filiżanką gorącej czekolady w dłoni.

(…) Zatrzymałam się, chociaż nie miałam tego w planie, bo uzbierane śmieci nie były wcale lekkie, a na dodatek wydzielały niemiłą woń, chyba przez tę rybę w puszce, którą jadłyśmy obie wczoraj. Pyszna, w sosie pomidorowym. Luizie ślina kapała na podłogę, jak otworzyłam puszkę i wbiłam widelec w rybkę. Usiadła koło mnie i wpatrywała się we mnie prosząco. Na początku nie chciałam jej z nią dzielić, bo sama byłam strasznie głodna, a ona wmiotła całą miskę żarcia, ale nie mogłam jej odmówić. Poszłam ukroić jeszcze jedną kromkę chleba, bo samą rybką obie byśmy się nie najadły. Czekała cierpliwie, tylko kałuża na moich ulubionych panelach robiła się coraz to większa.

Zanim doszło do druku powieść Barbary Spychalskiej-Granica zmieniała kilka razy tytuł, aby ostatecznie pozostać Niespodzianką na 6 liter. I dobrze się stało, bo ten, a nie inny najtrafniej oddaje wszystko to, co ukrywa się w środku.

poniedziałek, 9 marca 2015

Underworld XXXI

XXXI

otwarte okno
myśli moich

stojąc w przeciągu
czuję niepokój

zbyt wiele myśli
by je spisać

zbyt wiele pragnień
by wszystkim sprostać..

niedziela, 8 marca 2015

8 marca - Dzień Kobiet

Miałem nadzieję, że znacznie wcześniej uda się napisać coś dobrego, specjalnego z tej szczególnej okazji. Jednak dyskomfort, jaki odczuwam przez przedłużające się przeziębienie sprawia, że wszystkie dobre myśli i słowa są gdzieś z boku. Co nie zmienia faktu, że chciałbym życzyć, aby ten Dzień był jedyny w swoim rodzaju, choć dłuższa jego część już za nami. Życzyć radości, pogody ducha, uśmiechu i miłości i nie tylko dziś, ale każdego dnia odbierać radość w oczach ukochanej Osoby. I jako puenta tekst piosenki, który jak dotąd nie doczekał się muzyki, ale kto wie, może kiedyś :)

Kilka nutek ucieka spod palców
radość ducha rozrywa w błękicie
jeszcze wczoraj me oczy łzawiły
nagle przyszło malutkie odkrycie

Oniemiałam
chwilę szczęścia od życia dostałam
oniemiałam
jedna chwila, a radość tak wielka

Nagle obok pojawił się człowiek
znikąd przyszedł, wiele mówi do mnie
w bólu ukoić pragnie me serce
czuję powiew jego anielskich skrzydeł

Ja wciąż milczę, nie wiem, co powiedzieć
jakim też słowom myśli nadać moje
czy dzień jeden przeminie, czy wieczność
anieli czasu nie liczą, to pewne!

Oniemiałam
chwilę szczęścia od życia dostałam
oniemiałam
jedna chwila, a radość tak wielka

I choć wiem, że to, co dobre być może
przeminęło na zawsze bezpowrotnie
to jednak życie maluje dla mnie
nowe scenariusze, kto wie.. może się skuszę!

sobota, 7 marca 2015

Michael Sadler - Anglik zakochany

Nie znam dwóch poprzednich części o przewrotnym Angliku, który szuka szczęścia na dalekiej obczyźnie, bardzo mu nieprzychylnej, ale jeśli tylko czas pozwoli bez wątpienia nadrobię zaległości. Bo choć zaczynam od końca bez skrępowania w odpowiednim momencie cofnę się do początku.
Odwieczna wojna min i klas, sposobów bycia i życia, ruchu lewostronnego i tego przeciwnego, to w zmaganiach angielsko-francuskich jest nie tylko piękne, dowcipne i rozbrajające, co również dające wiele tematów do przemyśleń. Poza tym rzeczony Anglik zakochany doskonale będzie odebrany przez osoby znające język francuski, a to dlatego, że w książce pojawia się sporo zapożyczeń z tego języka i choć są przypisy, znajomość francuskiego będzie tu dodatkowym atutem.
Nie zdawałem sobie sprawy zaczynając lekturę, jak wiele uśmiechu i radości da mi historia, którą w wyrafinowany sposób opowiada nam Mike, jak na wiele sposobów można odmieniać jego imię, jak pokręcony, szalony, dziwny, zblazowany i zwalający z nóg jest naród Ludwików. Nadal sobie nie zdaję z tego sprawy, bo nadal w pewne fobie i zwyczaje nie potrafię uwierzyć.
Mike stawia wszystko na jedną kartę, nie ma nic do stracenia poza sercem Lou! A tego oczywiście w żaden sposób nie dopuszcza. Nie pozostaje nic innego, jak wsiąść w Mazdę, zrobić szalony skok przez kanał i poznać pokręconą, dziwną i pełną sprzeczności rodzinę Lou i w każdym kogo napotka szukać sprzymierzeńca. Przypodobać się, podlizać, wyświadczyć przysługę, oddać mieszkanie, zająć się królikiem, byle tylko zbliżyć się do Lou.

(…) Punkt osiemnasta, tak jak to było przyrzeczone, rozległ się DDDrrrriiinnnggg – ten specjalny dzwonek charakterystyczny dla francuskich telefonów. Wyjąłem Vanessę z klatki, co wzmogło jej drżenie. To przypominało próbę utrzymania włochatej galaretki. Zaniosłem ją do aparatu i przyłożyłem słuchawkę do ucha. Miała to gdzieś. Zapewniłem Mathilde, że Vanessa wspaniale się bawi, i przez cały czas starałem się utrzymać małego Houdiniego w rękach. Vanessa musi się uspokoić, poczuć się ze mną bezpiecznie, jak w domu – tak, by nie chciała stąd wyjść po powrocie swojej pani. To przedstawiałoby mnie w dobrym świetle w oczach całej tej kochającej zwierzęta rodziny. 

Jakie wyrzeczenia Drodzy Państwo, jakie poświęcenie! Ale to zbliżenie za każdym razem udaje się trudniejsze od pokonania wpław już pokonanego Kanału. Rodzinka nie specjalnie jest w stanie pokochać Mike’a i cokolwiek by zrobił nie tylko wymyka się mu Lou, ale też pojawia się jeszcze Gerard, któremu Lou jak tylko może stara się pomóc z ich rozstaniem. Co oczywiście, jak się domyślamy dla drugiego faceta jest solą w oku i kością niezgody. Ale nie po to przybyło się na francuską ziemię, aby teraz polec.
Pozostawiając jednak sprawy damsko-męskie z boku Anglik zakochany jest wyjątkowym przewodnikiem po Francji, po jej zwyczajach, obrzędach, jest doskonałą kartą win i menu, w którym ukrywa się wachlarz serów, a tym rzecz jasna nie można się oprzeć. Jest podróżą tak niezwykłą, że od dziś powinno się zaczynać wyprawę nad zamki Loary od lektury właśnie Anglika zakochanego. Wtedy będziemy przygotowani na wszelkie przeciwności losu, jakie mogą nas spotkać, bo choć Francuzi są mistrzami miłości, to czasem miłość w ich wydaniu jest jakże zimna i chłodna. Zamglona, deszczowa, typowo angielska.

Michael Sadler, Anglik zakochany, Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2011 

Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

wtorek, 3 marca 2015

Underworld XXX

XXX

niespokojne bicie
serca Małego Księcia

krok dalej
samotna Róża

krok bliżej
także Ona

o czym myśli
gdy zasypia dzisiaj..