Google+ Followers

piątek, 29 września 2017

Śleboda & Pionek & Kamień

Finalnie coś, od czego wszystko się zaczęło, a czego o przekoro wciąż jeszcze nie znam. Stąd ponownie pomocna bardzo będzie notka wydawnicza.

Intrygująca opowieść o grozie narastającej w spokojnej podhalańskiej wsi, o murze milczenia wokół wojennych losów, o ciemnych interesach miejscowych biznesmenów i polityków, o obiecanej przed laty zemście.
Anka Serafin przyjeżdża w góry w poszukiwaniu własnej tożsamości. Znajduje trupa. Zmasakrowane zwłoki z Doliny Suchej Wody okazują się należeć do starego górala. Jego historia sięga najskrzętniej skrywanych zakamarków góralskiej przeszłości, z której nikt nie mógł wyjść czysty. A jego śmierć to dopiero początek morderstw, które układają się w makabryczną wróżbę.
Czy Anka – antropolożka kultury z Krakowa, która chciałaby być góralką – i tabloidowy dziennikarz śledczy Sebastian Strzygoń, rozwikłają zagadkę, kto zabija w Murzasichlu i dlaczego krwią ofiar namalowano swastykę? 

Małgorzata i Michał Kuźmińscy, Śleboda, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2015

Pachnące nowością No. 43

Pachnące nowością pojawiły się w kilkunastu odsłonach jakiś czas temu w blogu. Teraz powracam z nimi tutaj w tej właśnie postaci dzieląc się notką wydawniczą zanim sam będę mógł o niej opowiedzieć. Książką, która czeka na swoją chwilę. 

Carver jest załamany i przerażony, nie dość że stracił trzech najbliższych przyjaciół, to jeszcze grozi mu wizja więzienia, ponieważ ojciec jednego z nich, wpływowy sędzia, kieruje sprawę do prokuratury.
Carver, w wieku swych siedemnastu lat, staje się niespodziewanie ekspertem od pogrzebów. Trzy w ciągu tygodnia. Na każdym oprócz bólu przeżywa odrzucenie i potępienie ze strony rówieśników. A wszystko to w przededniu nowego roku szkolnego. Jedynymi bratnimi duszami są starsza siostra, Georgia, oraz dziewczyna Blake’a. Była dziewczyna, bo Blake’a już nie ma.
Bliscy Blake’a, Eliego i Marsa proszą, a niekiedy żądają, by pozostały przy życiu przyjaciel ich tragicznie zmarłych synów przeżył wraz z nimi czas pożegnań, by spędził z nimi cały dzień, wspominając przyjaciela, robiąc z nimi to, co robiliby ze swoimi dziećmi. Za każdym razem wygląda to inaczej, za każdym razem bardziej boli, za każdym razem obie strony dowiadują się o zmarłych zaskakujących rzeczy, rzeczy, które ktoś wcześniej bał się ujawnić.
Książka opowiada o strasznej tragedii, ale też o tym, jak sobie z nią radzić, jak wybaczyć innym, jak wybaczyć sobie. Pokazuje, że nigdy, nawet gdy wydaje ci się, że to już koniec, nie jesteś sam. Niesie nadzieję. Mimo wszystko. 
 
Data wydania: 13 września 2017 

Jeff Zentner, Goodbye Days, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2017

Pachnące nowością No. 42

Pachnące nowością pojawiły się w kilkunastu odsłonach jakiś czas temu w blogu. Teraz powracam z nimi tutaj w tej właśnie postaci dzieląc się notką wydawniczą zanim sam będę mógł o niej opowiedzieć. Książką, która czeka na swoją chwilę. 

Połączenie Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet z Zaginioną dziewczyną w zniewalającym kryminale, którego akcja osadzona jest w Kenii.
W cieniach miasta Sangui żyje dziewczyna, która nie istnieje. Gdy Tina wraz matką uciekły z Kongo do Kenii, liczyły na rozpoczęcie nowego życia i znalezienie nowego domu. Matka Tiny szybko znalazła pracę jako pokojówka w domu wpływowej rodziny, której głową jest Roland Greyhill, jeden z najbardziej szanowanych biznesmenów w mieście. Tina szybko dowiaduje się, że swoją fortunę Greyhillowie zbudowali na korupcji i przestępczym życiu. Kiedy więc jej matka zostaje znaleziona martwa w gabinecie pana Greyhilla, od razu ma pewność, kto jest sprawcą morderstwa.
Targana żądzą zemsty, Tina spędza kolejne cztery lata, próbując przeżyć na ulicach Sangui i pracując jako złodziejka dla Goondan, lokalnego gangu. To właśnie ta praca ostatecznie pozwala jej wrócić do posiadłości Greyhillów, gdzie będzie mogła wcielić w życie długo wyczekiwaną zemstę. Ale gdy tylko dziewczyna przekracza próg okazałej rezydencji, odzywa się ból starych ran, a wspomnienie dawnych przyjaźni wprawia w ruch niebezpieczny bieg zdarzeń, które mogą kosztować Tinę życie. Chęć odkrycia niewiarygodnej prawdy o zabójstwie matki − i o jego powodach − pozwala bohaterce przetrwać lawinę wydarzeń. 

Data wydania: 29 września 2017 

Natalie C. Anderson, Miasto świętych i złodziei, Wydawnictwo Initium, Kraków 2017

Pachnące nowością No. 41

Pachnące nowością pojawiły się w kilkunastu odsłonach jakiś czas temu w blogu. Teraz powracam z nimi tutaj w tej właśnie postaci dzieląc się notką wydawniczą zanim sam będę mógł o niej opowiedzieć. Książką, która czeka na swoją chwilę.

WOJNA, KREW I KONTRAKT!

Byli członkowie GROM-u, antyterrorysta z jednostki specjalnej, żołnierz FORMOZY, gangster, a potem świadek koronny oraz młokos z prowincji szukający przygód i zarobku – co ich wszystkich łączy? Wszyscy na pewnym etapie życia zostali najemnikami: czy to w Legii Cudzoziemskiej, w firmach ochroniarskich w Iraku i Pakistanie, czy w ochronie statków przed piratami.

Dziennikarz Krzysztof Wójcik przeprowadził wywiady z kilkoma najemnikami, którzy przewinęli się przez światowe fronty, od Indochin lat 50. ubiegłego wieku, po współczesny Irak, Afganistan czy Pakistan. Książka ta zawiera ich osobiste historie, barwne wspomnienia spisane soczystym językiem. Bogactwo szczegółów, żywe emocje i zróżnicowane losy bohaterów dają wyjątkowy wgląd w ciężką służbę najemnika.

Data wydania: 12 września 2017 

Krzysztof Wójcik, Psy wojen, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2017

wtorek, 26 września 2017

Patronat medialny - Aga Lesiewicz - Zaślepienie

Kiedy czytałem wprowadzenie, kiedy moją uwagę przykuła notka wydawnicza miałem już świadomość, że te kilka niepozornych zdań prowadzić może do czegoś głębszego, bardziej intensywnego, do obrazów i emocji, którym w żaden sposób nie będę w stanie się oprzeć. I nie pomyliłem się. Ponownie los postawiony w ciemno zwrócił się po wielokroć.
Wystarczyło kilka stron, wystarczyło mgnienie oka, seria szybkich ujęć w aparacie, aby uświadomić sobie, że pozornie poukładane życie Kristin w określonym miejscu i czasie zmieni się nie do poznania. A wydawać by się mogło, że jeden niepozorny mail nie stanowi jeszcze przyczyny problemu. Mail może nie, ale załącznik już tak. Czujne oko fotografa nie pozostawia złudzeń, co do tego, że ktoś wie, co robi, bo robi to w bardzo profesjonalny sposób. „Odsłona 1” nie budziła jeszcze niepokoju, choć już nad głową Kristin zaczynało nieśmiało mrugać małe, czerwone światełko.

(…) A może to dzieło przechodzącego tamtędy przypadkiem fotoamatora? Nie, zdjęcie jest zbyt starannie zaplanowane i wykonane. A więc kto je zrobił? I dlaczego pojawiło się na ekranie mojego komputera właśnie teraz, po tylu latach od tamtej nocy? Co to oznacza? I co najważniejsze, dlaczego na jego widok ogarnia mnie panika? Przecież to tylko zwykła fotografia.

Z czasem była to już wielka, czerwona lampa. Londyn przytłaczał ją coraz bardziej i coraz mocniej.

poniedziałek, 25 września 2017

Internetowa cela No. 06

Rozdział IV

Siedząc na podłodze w mym małym pokoju rozmyślałam o Necie, o słowach, które miałam napisać, ale także o pewnej historii, która ostatnio mi się śniła. Za oknem panowały już egipskie ciemności, tylko pojedyncze lampy na ulicach rzucały skromne snopy światła. Oglądałam siebie, ale jednocześnie zupełnie inną osobę...

Nie wiem, dlaczego zgodziłam się z nimi pojechać. Namawiali mnie tak długo, więc wreszcie dla świętego spokoju powiedziałam „Tak”. Choć od dłuższego czasu odczuwałam potrzebę odpoczynku, pragnęłam wziąć zaległy urlop, to jednak perspektywa wyjazdu z Karolem i Agnieszką była ostatnią formą podróży, o jakiej mogłam marzyć.
Nie żebym była wybredna, nic z tych rzeczy. Uwielbiam spontaniczne, szalone wyprawy, ale pierwszy raz się zawahałam. Kiedyś z Karolem mogliśmy zostać parą. Mówię „mogliśmy”, bo nigdy do tego nie doszło. On ciągle oglądał się za innymi, ja po roku miałam już tego dosyć. Przez blisko rok łudziłam się, że uda mi się go odmienić, że zacznę być dla niego tą Jedyną i Najważniejszą. Nawet się nie zorientował, kiedy odeszłam. Choć wciąż mnie pociągał i na jego widok drżały mi ręce, nie potrafiłabym ponownie się z nim związać. Choć nie byliśmy parą i nie zachowywaliśmy się jak para, tak jednak wtedy nas postrzegano.

sobota, 23 września 2017

Królowa Margot (1994)

Ponadczasowe, urzekające, pełne ekspresji filmowe dzieło Patrice'a Chéreauo z 1994 to jeden z tych filmów, których nigdy się nie zapomina.
Ślub Margot de Valois i Henryka z Nawarry miał uciszyć waśnie i położyć kres wojnie religijnej pomiędzy katolikami i protestantami. W rzeczywistości był początkiem rzezi i nocy św. Bartłomieja. Wiele krwi się polało.
Isabelle Adjani w tytułowej roli Margot, Daniel Auteuil jako Henryk IV z Nawarry. To tylko dwa wielkie nazwiska z bogatej obsady tego filmu. I coś, co ma tutaj również wyjątkowe znaczenie, kompozycje muzyczne za które odpowiada Goran Bregovic.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu 
w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Król Artur. Legenda miecza (2017)

Siedemnaście lat po Gladiatorze pojawia się dzieło, które zaskoczyło mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. I tak naprawdę ma jeden wspólny mianownik w osobie pewnego aktora. Wtedy pewien niewolnik obserwował pewnego generała, który stał się niewolnikiem, teraz robi wszystko, aby miecz trafił po latach we właściwe dłonie. Teraz jednak Djimon Hounsou ma zupełnie inne zadanie, niż było to przed laty.
Ze wszystkich opowieści o moim imienniku ta jedna ma w sobie niezwykłą i trudną do opisania prostym słowem dynamikę. Zadziorna, drapieżna, błyskotliwa, zaskakująca w materii słowa, dźwięku i obrazu. Doskonała w płaszczyźnie aktorskiej, poruszająca w napisanej do niej nutach. Daniel Pemberton nie należy do twórców, na których od zawsze zwracam uwagę i choć napisał wiele filmowych partytur ta jest pierwszą, od której nie potrafię się oderwać.
Ale to, co przede wszystkim stanowi o doskonałej jakości każdego filmu to aktorzy. Wszystko, co jest wokół bez nich przestaje się liczyć stąd nie bez znaczenia jest genialny w swej roli Króla Artur Charlie Hunnam. W doskonałej przeciwwadze pojawia się charyzmatyczny Jude Law, obaj panowie spotkali się swego czasu na planie filmu Wzgórze nadziei. Uwagę zwraca kilka równie intrygujących ról drugiego planu, a także genialnie pokazane dorastanie małego Artura.
Film, do którego zapewne wrócę jeszcze wielokrotnie. 
Film, który z czystym sumieniem polecam.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Snowden (2016)

POZNAĆ I ZROZUMIEĆ

Rok 2013 przyniósł światu aferę, która zmiotła z powierzchni ziemi wszystko to, co do tej pory się wydarzyło.
Jakiś Snowden, jakieś tajne akta. Wtedy miało to zupełnie inny wydźwięk, niż ma to teraz, kilka lat później. Teraz Snowden ma zupełnie inny wymiar.

1986 - Pluton. 2016 - Snowden.

Wcześniej sygnalizując właśnie ten film wspomniałem o kilku innych produkcjach za które odpowiada Oliver Stone. Kamienie milowe w historii Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej - Pluton, JFK, Nixon i Snowden. Ważne i dobrze zarysowane spojrzenie, które dotyka każdego człowieka na kuli ziemskiej. Globalna inwigilacja w której centrum był Edward Snowden. Decyzja, którą podjął rodziła się w nim przez lata.
Z całą pewnością nie jest to laurka, jak ktoś to nie tak dawno ładnie ujął. Stone nie dziękuje, Stone nie pozostaje obojętnym na to, co wydarzyło się w jego kraju. Zresztą nie po raz pierwszy. Rzetelnie. Bez patosu opowiadając historię człowieka, który postawił wszystko na jedną kartę. Wiedział, z czym się mierzy i co ma do stracenia. Wiedział, że odwrotu już nie ma. Polecam.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

środa, 20 września 2017

Internetowa cela No. 05

--@- @ -@--

Przyglądałem się światu, w którym od dłuższego czasu żyłem. Próbowałem wyobrazić sobie, jak wygląda ten świat w zupełnie innym miejscu, gdzieś na drugiej półkuli, tam gdzie jest ciepło, tam, gdzie człowiek zasypia szczęśliwy, nie martwiąc się o to, że poranek zastanie go bez dachu nad głową.
Kim byłem w tym szczególnym miejscu? Jak się tu znalazłem? Pytania, na które przynajmniej dziś nie znałem jeszcze odpowiedzi. Słuchałem kroków na korytarzu, chrapania człowieka na drugim łóżku, przyglądałem się często w czasie kolacji brudnej żarówce. Każdy inny obraz mógł mnie zainteresować, ja jednak kontemplowałem jej brudny blask, jaki roztaczała szczególnie w pochmurne dni. Słyszałem brzęczenie owadów, dźwięk, do którego, choć z trudem musiałem się przyzwyczaić. Był jak japońska tortura, jak uciążliwe, niezmienne kapanie kropli wody z uszkodzonego kranu.
Pierwsze krople mogłeś traktować jak krople, z czasem były to już uderzenia młota, kilofa, kucie w skale, praca olbrzymiego młota hydraulicznego, który swym potwornym hałasem rozsadzał twą czaszkę. Choć była to od początku do końca ta sama kropla wody. Z czasem jednak i do tego można się przyzwyczaić, człowiek jest inteligentną bestią, potrafi tak sobie poukładać w głowie, że czasami zupełnie nic go nie wzrusza.
Do pewnego momentu byłem również taką bestią. Wypełniałem sumiennie porządek dnia, nie wchodziłem nikomu w drogę, z nikim nie rozmawiałem, unikałem zgromadzeń, nie miałem przyjaciół, czasami komuś pomogłem, jednak nic więcej. Żyłem w swojej samotni, delektując się lekturą i dorywczo serwując po Necie.
Jeszcze o tym nie wiedziałem, ale gdzieś tam, na którejś stronie, w bardzo odległym miejscu, ktoś coś napisał. Ktoś napisał coś do mnie...

--@--@- @ -@--@--

-- @ -- Poznaj pozostałe rozdziały w TYM MIEJSCU -- @ --

niedziela, 17 września 2017

Przełęcz ocalonych (2016)

FILM, KTÓRY WARTO POZNAĆ

Jeśli nad twoją głową pojawia się chmurka z pytaniem, czy wybrać się na Przełęcz ocalonych odpowiedź może być tylko jedna. Film, którego nie można i nie wypada ominąć. I choć jest to kino wojenne nie jest to film dedykowany tylko do mężczyzn, kobieta odnajdzie w nim również coś dla siebie. 
4 listopada 2016 roku światło dzienne ujrzała najnowsza produkcja za którą odpowiada Mel Gibson. Jego Przełęcz ocalonych, to kino wybitne, ponadczasowe, charyzmatyczne opowiadające historię jednostki, której przekonania i poczynania miały istotny wpływ na zdrowie i życie wielu innych osób. Po raz kolejny Mel Gibson może być dumny ze swojego dzieła. 
Desmond T. Doss w trakcie zmagań armii amerykańskiej z wojskami japońskimi nie oddał ani jednego strzału nie chcąc być w niezgodzie ze swoimi przekonaniami. A jednak stał się bohaterem. Jego bronią była wiara, jego tarczą nadzieja, a miłość sprawiła, że dokonał niemożliwego. 
Jednak zanim do tego doszło wielokrotnie był poniżany i szykanowany. Za wszelką cenę starano się, aby zrezygnował ze służby. Nie ugiął się, a jego wiara była tarczą, która ochroniła innych. Z pola walki wyniósł i uratował 75 osób.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

piątek, 15 września 2017

Pachnące nowością No. 40

Pachnące nowością pojawiły się w kilkunastu odsłonach jakiś czas temu w blogu. Teraz powracam z nimi tutaj w tej właśnie postaci dzieląc się notką wydawniczą zanim sam będę mógł o niej opowiedzieć.
Jest to jednocześnie mój 31 patronat medialny.

Znasz to uczucie. Twoje życie jest na właściwym torze i wszystko idzie zgodnie z planem. A potem nieoczekiwanie wydarza się coś, co wywraca twój świat do góry nogami. Takie rzeczy mogą przydarzyć się każdemu, ale w przypadku Kristin Ryder sytuacja przybiera znacznie gorszy obrót.
Kristin jest dobrze zapowiadającą się fotograficzką. Mieszka w modnym lofcie w londyńskiej dzielnicy Hoxton wraz ze swoim chłopakiem Antonem, twórcą street artu. Kiedy Kristin zaczyna otrzymywać anonimowe e-maile, przestaje czuć się bezpiecznie. Niepokojące załączniki wskazują na to, że nadawca zna doskonale wiele faktów z przeszłości Kristin. Wkrótce jej życie wymyka się spod kontroli.
Komu może zaufać? Czy zdoła odkryć tożsamość tajemniczego nadawcy, zanim będzie za późno?
'Zaślepienie', zapierająca dech w piersiach powieść Agi Lesiewicz, będzie trzymała cię w napięciu aż do ostatniego trzasku migawki.

Data wydania: 27 września 2017 

Aga Lesiewicz, Zaślepienie, Wydawnictwo Insignis, Kraków 2017

Pachnące nowością No. 39

Pachnące nowością pojawiły się w kilkunastu odsłonach jakiś czas temu w blogu. Teraz powracam z nimi tutaj w tej właśnie postaci dzieląc się notką wydawniczą zanim sam będę mógł o niej opowiedzieć.
W zasięgu ręki, czeka na swoją chwilę i jestem przekonany, że już niedługo będę mógł powiedzieć o niej znaczenie więcej. 

Jego imię budziło grozę w całej Europie. Jego armia siała postrach od Łaby po Kijów. Niemcy widzieli w nim syna samego szatana. Czesi pałali do niego nienawiścią. Dla Polaków był jednak ojcem nowego mocarstwa. Imperatorem Słowian.
Zdobył Kraków, podbił Pragę, zaorał Połabie i zagarnął Kijów. Szydził z niemieckiego cesarza, wbijając słupy graniczne w toń rzeki przepływającej przez środek jego królestwa. Zasiadł na legendarnym tronie Karola Wielkiego. I miał nie mniejsze od niego ambicje. Nieustannie dążył do konfrontacji ze wszystkimi sąsiadami, chcąc wydrzeć im należne Polsce ziemie.
Bezczelny, zaborczy, diabelnie skuteczny. Polak, który nie kłaniał się nikomu – Bolesław Chrobry.

Data wydania: 4 września 2017 

Michael Morys-Twarowski, Narodziny potęgi. Wszystkie podboje Bolesława Chrobrego, Wydawnictwo CiekawostkiHistoryczne.pl, Kraków 2017

Pachnące nowością No. 38

Nominacja do Książki Roku 2017 w kategorii Reportaż nie budzi żadnej wątpliwości. Piotr Głuchowski wraz z Marcinem Górką napisał wcześniej doskonałą Karbalę. O tym, co tak naprawdę Wojsko Polskie robiło w Iraku, a później w Afganistanie.
W 1993 roku, kiedy doszło do starcia z bojówkami Czerwonych Khmerów rozpocząłem swoją zasadniczą służbę wojskową w JW 1230. I choć czternaście miesięcy spędziłem w sztabie pułku przemianowanego później na brygadę nie dotarły do mnie żadne wieści o tym, co działo się w maju 1993 roku w Kambodży. Tyle tytułem wstępu. Poniżej notka wydawnicza. Mam nadzieję, że będzie okazja, aby rozwinąć ten temat, bo w pełni na to zasługuje. 

Polska misja wojskowa w Kambodży (1992-1993) była przygotowana koszmarnie. Pojechali ludzie, którzy nigdy nie mieli broni w ręku, a nawet nie znali angielskiego. Brakowało jedzenia i sprzętu. Wartownik stał z bambusowym kijem, namioty pleśniały, auta się psuły, śmigłowce spadały. Sztab nie wiedział, co wyprawiają oddziały, bo nie miał radiostacji. A nasi żołnierze ćpali, chlali i urzędowali w burdelach, a potem uciekali, nie płacąc. Jednego trzeba było odbijać zbrojnie. Jednak gdy polską bazę zaatakowali Czerwoni Khmerzy, daliśmy im łupnia. Mimo że rozkaz brzmiał: Poddać się!

Data wydania: 17 sierpnia 2017 

Piotr Głuchowski, Pole śmierci, Wydawnictwo AGORA, Warszawa 2017

czwartek, 14 września 2017

#31książkapodpatronatem

Już 27 września do polskich księgarń trafi nowy kryminał – thriller psychologiczny Zaślepienie. Jego autorką jest mieszkająca od 30 lat w Londynie Aga Lesiewicz, prezenterka radiowa, lektorka, tłumaczka, scenarzystka, producentka i reżyserka telewizyjna. W 2013 roku uraz kolana zmusił ją do rezygnacji z dotychczasowej kariery i zmobilizował do napisania pierwszej powieści: thriller psychologiczny Rebound wydany został w Wielkiej Brytanii oraz we Francji. Zaślepienie to druga powieść Agi Lesiewicz. Obie książki odniosły duży sukces i zyskały wiele entuzjastycznych recenzji. Teraz Zaślepienie debiutuje w Polsce.
Thriller Lesiewicz to opowieść o kilku tygodniach z życia Kirstin Ryder, dobrze zapowiadającej się fotograficzki, mieszkającej w modnym lofcie w londyńskiej dzielnicy Hoxton i pragnącej realizować intrygujące projekty artystyczne. Kiedy wydaje się jej, że jej życie jest właściwym torze i wszystko idzie zgodnie z planem, otrzymuje od anonimowego nadawcy niepokojącego e-maila. Przesłany w nim załącznik wskazuje na to, że nadawca zna doskonale przeszłość Kirstin. Wkrótce nadchodzą kolejne maile, a Kirstn, która czuje się coraz bardziej osaczona, z przerażeniem obserwuje, jak jej życie wymyka się spod kontroli. Przestaje ufać osobom, które zna, i usiłuje ustalić tożsamość anonimowego nadawcy. Czy zdoła to zrobić, zanim będzie za późno?

wtorek, 12 września 2017

Czas wojny (2011)

Koniom dedykowano różnej maści filmy, jednak Czas wojny jest w tym względzie historią szczególną. Kinem familijnym, ale jednocześnie dramatem wojennym. Wyjątkową relacją młodego człowieka i pewnego konia. 
Nie dawałem tej historii wiary, nie sądziłem, że może być to dobre kino, jednak po seansie byłem poruszony, onieśmielony, wzruszony. Steven Spielberg ma w swoim obszernym dorobku twórczym kilka filmów dla młodego widza, z najnowszym The BFG włącznie.
W Czasie wojny urzekł mnie szczególnie fragment z małą, francuską dziewczynką. Jak i cały film.
Wielkie kino.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu 
w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Mr. Church (2016)

W PROSTOCIE TKWI SIŁA

Mr. Church zaskoczył mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. Ten liczący niespełna dwa miesiące film, gorąca amerykańska premiera, ma w sobie niewiarygodną siłę, choć w swojej przestrzeni wizualnej nie bazuje na zapierających dech plenerach.
Opowiada historię, którą zainspirowało życie. Historię niezwykłej, niesamowitej, wyjątkowej przyjaźni pewnego mężczyzny i dwóch kobiet. W zasadzie matki i córki i to ta ostatnia, subtelna Brittany Robertson jest narratorem tej opowieści.
W ich życiu pojawia się kucharz. Jakież musi być to zaskoczenie dla dziesięcioletniej dziewczynki. Od tego dnia życie jej i jej mamy odmieni się na zawsze. Mr. Church, Eddie Murphy, pojawia się z pewną misją, która choć miała trwać kilka miesięcy stała się misją jego życia. Eddie Murphy, doskonale znany i lubiany, najczęściej w rolach komediowych, tym razem w dramacie serc tworzy postać charyzmatyczną, intrygującą, tajemniczą. Jego relacja z dorastającą Charlotte jest esencją tego filmu. Oboje nie zdawali sobie sprawy, co się wydarzy, gdy kucharz po raz pierwszy przekroczy próg pewnego domu.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Pitbull. Niebezpieczne kobiety (2016)

Moje oczekiwanie tego filmu było duże, ale i wrażenia jakie ze sobą niesie wypełniły w sposób maksymalny wizualną i emocjonalną przestrzeń. Jest to, co już znamy i jest znacznie więcej.
Plakat filmowy w doskonały sposób podkreśla stosunek ról i określonych zależności. I to, co ważne kobiety wiodą prym w tym filmowym rozdaniu im w istocie dedykowanym. Patryk Vega ponownie stanął na wysokości zadania.
Doskonały powrót do polskiego filmu Alicji Bachledy-Curuś, świetnie zarysowana i zagrana rola Joanny Kulig, gdyż tak naprawdę obie panie są osią przewodnią tego rozdania. O prestiż i wielkie pieniądze, o szacunek i bycie fair wobec samego siebie.
Jest z uśmiechem, od czasu do czasu, ale jest całkiem na serio i to w tym filmie lubię. Wytrawne. Niemieszane. Doskonałe od początku do końca. Już jestem ciekaw końcowego aktu, bo finał tego filmu pozostawia pewne niedopowiedzenie. Ważny dzień polskiego kina w Dniu Niepodległości.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Internetowa cela No. 04

Rozdział III 

To było tydzień temu, teraz zaś potrzebowałam czegoś, co całkowicie poprawi mi humor. Może małe zakupy, któraś ulubiona restauracja lub wizyta u Marcina, świetnego fryzjera. Tak, to ostatnie chyba najbardziej mi się podobało, choć po drodze warto jeszcze wskoczyć po te włoskie buty. Rozsądna cena, oryginalny krój. Rozsądna cena? Czy taka dla mnie istniała? Fakt, czasami rzeczywiście coś było za drogie. Wtedy odczuwałam nieopisaną przykrość.
Nie chciałam, aby nasz związek upadł. Robiłam wszystko, aby uchronić nas od rozstania, aby dać mu jeszcze jedną szansę. Podziwiałam go, dobrze się czułam w jego towarzystwie, potrafił małymi drobiazgami tak bardzo mnie rozbawić. To było cudowne. Wciąż go podziwiam, jest taki mądry, jednak to jeszcze nie on.
Siedząc już w przytulnym, eleganckim salonie fryzjerskim rozmyślałam o propozycji Wiktorii. Co miałam do stracenia? Trochę wolnego czasu, większy rachunek. To nie miało znaczenia, więc czego się obawiałam? Tak, zrobię to! Co mi tam, ale chyba warto napisać o sobie coś oryginalnego?
Taką miałam naturę, więc musiałam przedstawić się w równie intrygujący sposób. Tekst w stylu - Jestem wesołą blondynką z dużym biustem. Jeśli chcesz mnie poznać koniecznie napisz!, odpadał. Po pierwsze, nie byłam blondynką, po drugie, mój biust był akurat i wcale nie aż tak duży, po trzecie, nie widziałam, co napisać. Totalna pustka, jednak, kiedy Marcin kończył już zabawę z moim włosami (a muszę przyznać, że miał do tego szczególną smykałkę), coś jednak mi zaświtało.

-- @ -- Poznaj pozostałe rozdziały w TYM MIEJSCU -- @ --

niedziela, 10 września 2017

Tower

Tower
dwie wieże
jedna obok drugiej

Tower
dwie wieże

ich już nie ma

Tower
początek i koniec
oczekiwanie
jedność doznań
siła spojrzeń

Tower
to Ty i ja
gdzieś dalej
nowe życie
kolejny wschód Słońca

(2011.09.11)

piątek, 8 września 2017

Monica Bellucci

Dziewięć osobistych spojrzeń w jednej wspólnej kompozycji na Instagramie.

Być kobietą piękną to znacznie więcej, być kobietą z klasą, 
Mona Lisą naszych czasów, to urodzić się Monicą Bellucci.

czwartek, 7 września 2017

Internetowa cela No. 03

Rozdział II 

Równo tydzień wcześniej spotkałam się z Wiktorią w naszym ulubionym miejscu. Mała, przytulna restauracja znana ze świetnej kuchni, tak polskiej, jak też włoskiej. Ukrywała się w piwnicach dużej kamienicy na Starówce. Kilka stolików, barek, świece na ścianach, małe, drewniane stoliczki. Wszystko tu było takie subtelne, wyważone. Racząc się omletem z truflami oraz aromatem podanego przed chwilą wina Medoc słuchałam jej propozycji:
- Sama kiedyś tego spróbowałam. Mówię ci Iwona, to świetna zabawa. Otwierasz tylko stronę (tu po raz kolejny podała mi adres, który już dawno zdążyłam zapamiętać), wpisujesz kilka swoich danych i gotowe. Teraz wystarczy tylko...
- Mówisz mi o tym już setny raz, sama nie wiem??
- Czego się boisz wariatko? Nikt cię nie zgwałci!
- No co ty, aż taka głupia nie jestem.
- Przepraszam, ale chcę ci tylko pomóc, pomyśl o tym, może wkrótce poznasz interesującego faceta.

wtorek, 5 września 2017

Anna Cieplak - Lata powyżej zera

Nie pozbierałem jeszcze słów na coś wielkiego, trudno mi oto ostatnio, jakkolwiek jest Anna Cieplak swoją niewielkich rozmiarów książką poruszyła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. Jej niesamowity manifest rodzącego się XXI wieku naznaczonego już po narodzinach traumą 11 września ma w sobie szczególną w swym wymiarze mentalnym moc.
Raptem kilka stron, a wiedziałem już, że szybko się od niej nie oderwę i gdyby nie praca, do której zmierzałem byłaby to książka na jedno podejście. Opowieść o Śląsku, ale i o Zagłębiu, o Będziniu i dorastaniu, o odkrywaniu samego siebie, ale też nowinek technicznych. Anita Szymborska dorastała w szczególnych czasach, kiedy pustoszały podwórka, znikały dzieciaki z trzepaków, a monitory komputerów zaczęły zastępować cały świat.

A przecież niepostrzeżenie dwór dobiegł końca. W pewnej chwili każdy zaczyna opuszczać dom tylko i wyłącznie w jakimś celu. Nawet jeśli to będzie spacer, to wiadomo, że już nie idziesz sprawdzić, kto jest na trzepaku.

Trudno nie polubić Anity i jej przyjaciółki Natalii, trudno nie utożsamiać się z nimi, choć dorastało się dekadę wcześniej, jednak właśnie od dekady Śląsk i Katowice to właśnie mój świat. Lata powyżej zera mają przedziwną moc... teraz tylko tyle, a może aż tyle. Czytać i nie czekać!
I jeszcze jeden malutki fragment, mógłbym cytować bez końca:

Wąchała! Miała kolczyk w nosie oraz wyregulowane brwi. To znaczy nie wiedziałam, czy można nazwać regulacją, bo miała całe brwi wyrwane i odrysowane, jakby od szklanki. Ale nic. Cieszyłam się i tak.

Anna Cieplak, Lata powyżej zera, Wydawnictwo Znak, Kraków 2017

piątek, 1 września 2017

Internetowa cela No. 02

Rozdział I 
 
Trzecia dekada października była jeszcze dosyć ciepła i pogodna. Warszawskie powietrze przytłaczało swą ciężkością. Miałam wrażenie, że zaraz spadnie mi na głowę dwadzieścia pięter, które były nade mną. Czy to lęk, czy też zmęczenie po ciężkim tygodniu pracy? Trudno powiedzieć, fakt, już dawno nie miałam urlopu. Wycieczka do Turcji była tylko miłym wspomnieniem. Musiałam znaleźć jakieś lekarstwo na moje lęki. Czy były to lęki, a może tylko coś sobie uroiłam? Zamęt panujący w mej głowie nie pozwalał na rozsądne myślenie. 
Dokończyłam raport, gdyż lubiłam nowy dzień rozpoczynać od zera, od nowych zadań, obowiązków, od nowej listy zamierzeń i spraw zleconych przez szefową. To lubiłam, natomiast przerażała mnie zawsze świadomość poranka, kiedy to przychodzę do pracy i znajduję niedokończony bilans, raport lub coś zupełnie innego. Taki drobiazg potrafił na dobre wytrącić mnie z równowagi, jednak taki stan trwał nie dłużej, niż kilka sekund. 
Wychodząc z pracy myślałam o propozycji, jaką złożyła mi kilka dni wcześniej przyjaciółka. Niby nic wielkiego, a jednak nie potrafiłam się zdecydować. W sumie to tylko kilka słów, a później wesoła lektura i dobra zabawa. Ale czułam jakieś zagrożenie, choć przecież nikt nie mógł mi nic zrobić. Więc czym się martwiłam? 
 
-- @ -- Poznaj pozostałe rozdziały w TYM MIEJSCU -- @ --