Trzy kolory

środa, 25 maja 2016

Maria Nurowska - Bohaterowie są zmęczeni


W morzu nieopisanego cierpienia, którego doświadczył Ludwik morze, polskie morze było jedyną drogą, którą trzeba było pokonać, aby poczuć się wolnym...

Obaj działali w konspiracji, jednak to Ludwik był znacznie lepiej poinformowany, niż jego brat Leon.
Obaj walczyli w Powstaniu Warszawskim i choć Leon przemierzał kanałami kilometry nosząc broń walczącym kolegom Ludwik już przed jego wybuchem wiedział, że skazane jest na porażkę. Jako „rachmistrz” AK miał świadomość każdej sztuki broni w Warszawie i tego, jak jest jej mało i jeszcze ubyło na kilka dni przed 1 sierpnia. Wiedział również o tym, że nie wszystkie skrytki udało się opróżnić. Walka ze świadomością klęski nie mogła być łatwa. A jednak, to, co planowano na dwa, trzy dni trwać miało ich sześćdziesiąt trzy i to jest powód do dumy bez względu na okoliczności.
Po powstaniu los połączył Leona z wielkim strategiem II wojny światowej generałem Pattonem (był jego osobistym szoferem). Był moment już pod koniec jego życia, w którym Leon Niemczyk żałował, że nie dane było mu go zagrać, bo nikt, nawet nagrodzony Oscarem George C. Scott, nie zrobiłby tego lepiej od niego. Ludwik nie mógł przypuszczać, że kiedy w obozie jenieckim rotmistrz Pilecki  zwróci się do niego słowami, „Panie Kolego”, sprawiając mu w ten sposób wielki honor, że kilka lat później tego wielkiego bohatera będzie odprowadzał w jego ostatnią drogę.

środa, 18 maja 2016

Honorowy patronat Konkursu literackiego - Kartka z Powstania Warszawskiego


Z dumą pragnę poinformować, że Honorowy Patronat nad Konkursem literackim, Kartka z Powstania Warszawskiego objął Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. - #kartkazpowstaniawarszawskiego

Społeczność Powstanie Warszawskie w Google+ poleca się uwadze..:)

wtorek, 17 maja 2016

Hanna Dikta - We troje

Są słowa i Słowa i jest takie… które nigdy nie przynosi nadziei. Trzy litery smutku, rozpaczy, zwątpienia, bólu i cierpienia, a także niejednokrotnie śmierci. Słowo, które obok kilku innych nigdy nie powinno pojawić się w życiu każdego z nas. Nigdy nie powinniśmy go poznać, usłyszeć i nie mieć styczności z tym wszystkim, co ze sobą niesie.
Chwilę czekała na swoją kolej. Chwilę za długo, być może. Jednak dobrze się stało, że i na nią przyszła chwila, odpowiedni czas, że udało mi się prawie za jednym podejściem poznać i polubić, choć temat nie jest łatwy i odprężenia nie przynosi. I gdyby nie okoliczności byłaby szansa przeczytania od deski do deski We troje na jednym oddechu.
Agata i Joanna żyją na dwóch końcach Polski, choć obie pochodzą z Piekar Śląskich. Jednak to Agata idąc przed laty za głosem serca i instynktu wybrała swoje miejsce na ziemi nad polskim morzem. Tutaj narodził się miło brzmiący z nazwy pensjonat Wiśniowy Sad, tutaj też przez lata kształtowała się i rosła w siłę miłość do znacznie starszego od niej męża Jacka.

niedziela, 15 maja 2016

Dzień dobry (a może dobry wieczór)...

Nadal mocno rozbity, rozkojarzony, daleki od twórczego działania... rozprawa z zębem mocno wybiła mnie z rytmu. Z drugiej strony zauważyłem, że jak się witam grafiką mało kto mnie czyta, bo tak jest zasadniczo spontaniczna reakcja..:)
Polecam Hello w interpretacji ośmioletniej Marii... niesamowite :)
Polecam też wyjątkową w swej treści i formie reklamę, w której Jason Statham pojawia się w kilkunastu wcieleniach... dawno żadna reklama tak mnie nie poruszyła, zaskoczyła, wprawiła w dobry nastrój... jest moc :)
Przypominam o obecnej między nami #66Książkatygodnia... Teatr Wskrzeszonych​ poleca się Waszej uwadze...:)

czwartek, 5 maja 2016

Opinia 50 stron...

A może raczej już prawie stu, gdyż tyle udało mi się dziś poznać w drodze do pracy. Jakiś czas czekała na swoją kolej, dziś wpadła w rękę, gdy sięgnąłem do torby i wybrałem ją wśród czterech (jedna akurat jest po lekturze i czeka na uporządkowane spojrzenie)...
Ja w drodze z Katowic do Gliwic, Agata w swojej podróży z nadmorskich krain do rodzinnych Piekar, bardziej z konieczności, niż z ochoty. Choroba siostry zmusza ją do sięgnięcia po auto i podróż na drugi koniec Polski. Pozostawienie pensjonatu, kochającego męża i zmierzenia się z demonami przeszłości, rodzinnym domem teraz jedynie zamieszkanym przez szwagra, którego wcześniej z pewnych względów nie miała okazji poznać.
Powieść Hanny Dikta jakiś czas czekała na swoją kolej, czekała, czekała i się doczekała i dobrze... bo po tych stu stronach chciałbym wiedzieć, jak rozwinie się historia, We troje i jak potoczą się losy sióstr, męża i szwagra. Poza tym lekkość słowa autorki sprawiła, że nawet nie odczułem, kiedy poznałem ich aż tyle w tak w sumie krótkim czasie.
Na tę chwilę sześć, jestem jednak przekonany, że będzie ich znacznie więcej. Gwiazdek rzeczna jasna...




http://koominek.blogspot.com - siedemdziesiąt dziewięć tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy,
zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...