Trzy kolory

poniedziałek, 27 listopada 2017

Miłość bez końca (2014)

W jakiś nieokreślony sposób film ten przyciągnął mnie do siebie. I przyznać muszę, że przyciąganie to dotknęło mą duszę. Miłość bez końca od początku do końca ma w sobie wyjątkową siłę, ma w sobie moc, która urzeka, porusza i nie pozwala przejść obojętnie.
Nie jest to ckliwa historyjka o nastolatkach, ale dobrze skrojona historia czerpiąca siłę z miłości, tej pierwszej, najmocniejszej, najpiękniejszej, tej, o którą się walczy, aż po kres dni... Miłość, która zaskakuje, onieśmiela, która nagle, jak piorun z jasnego nieba przynosi tak wiele nieznanych nigdy wcześniej doznań.
Jade, (urzekająca, niewinna Gabriella Wilde), przez całe swoje życie trzymana była pod kloszem. Miała jasno wytyczony cel. Była ambitna, mądra, piękna. Mogła mieć wszystko, jednak na progu szkoły, gdy pojawił się dzień rozdania dyplomów uświadomiła sobie, że dosłownie nikt nie będzie za nią tęsknił lub jej miło wspominał. Pochłonięta nauką i spełnianiem wytyczonych ambicji jej ojca nie miała wokół siebie nawet jednej, żywej duszy.
Mówi się, że w życiu nie ma przypadków, a skoro tak jest coś nagle musiało się wydarzyć. David nie należał do nieśmiałych chłopców, mógł mieć każdą dziewczynę, ale z nieznanych sobie powodów nie wypowiedział ani jednego słowa do Jade przez całe cztery lata wspólnej nauki. Tego dnia również w jego życiu jakże wiele miało się zmienić.

środa, 8 listopada 2017

Andy Mulligan - Śmieć

Sięgnąłem po książkę, która zupełnie nic mi nie mówiła. Sięgnąłem po nią, gdyż spodobał mi się tytuł, Śmieć, a także żywa, dynamiczna okładka. I nie zawiodłem się, bo podarowała mi coś więcej, niż jedynie miło spędzony czas. 
Śmieć w swoim zaskakującym kolorycie onieśmiela szczerością, ujmuje bezpośredniością, wreszcie ma w sobie siłę, choć nie pachnie ładnie. Śmieć, któremu na imię Gardo, a może Raphael, a może po prostu Szczur. Trzech nastoletnich przyjaciół połączonych tajemnicą na gigantycznym wysypisku śmieci Behala. 
Jego życiem są śmieci, jego zarobkiem i utrzymaniem również śmieci, jego domem składzik z dykty zbudowany na wysypisku. Od życia nie potrzebuje zbyt wiele, no może, aby zbyt często nie pojawiał się stupp: 

– Co tam masz? – pytam Garda.
- A jak myślisz, mały? – odpowiada pytaniem on. 
I już wiem. Interesująca paczka, jakby ładnie zapakowana? Co za niespodzianka! To stupp, a Gardo przekopuje się dalej, ocierając dłonie o koszulę i mając nadzieję, że znajdzie coś, co będziemy mogli sprzedać. Całymi dniami, słońce czy deszcz, chodzimy po wzgórzach. 
Chcecie przyjechać i to zobaczyć? No, Behalę wyczujecie na długo przed tym, zanim ją ujrzycie. Zajmuje powierzchnię ze dwóch tysięcy boisk piłkarskich albo może tysiąca do koszykówki — nie wiem: wydaje się rozciągać w nieskończoność. Nie, żebym miał pojęcie, ile z tego to stupp, ale w gorszy dzień wydaje się, że większość. A gdy spędzasz życie, brodząc w nim, oddychając nim, śpiąc obok niego — cóż… może któregoś dnia znajdziesz „coś miłego”. Na pewno. 
I nagle któregoś dnia znalazłem. 

wtorek, 7 listopada 2017

Laurence Bergreen - Poza krawędź świata

Zanim sięgnąłem po książkę Poza krawędź świata świadomość tego, kim był Ferdynand Magellan i czego dokonał, była wyjątkowo mglista. Coś wiedziałem, ale nie dążyłem do tego, aby poszerzyć mą wiedzę. Dopiero Laurence Bergreen otworzył mi oczy i zabrał w równie pasjonującą i pełną przygód podróż, jak miało to miejsce bez mała pięć wieków wstecz.
Dzięki staraniom Domu Wydawniczego REBIS jest to pięknie wydana publikacja, która co ważne nie jest klasyczną powieścią, a raczej żywą relacją dotykającą podróży dookoła ziemskiego globu. Nie zmienia to jednak faktu, że ma walory najlepszej powieści przygodowej i sensacyjnej w jednym.
To, co wartym jest podkreślenia na początku - Ferdynand Magellan zanim został kapitanem generalnym Armady Molukańskiej nie miał łatwego życia i musiał wiele przejść, a także doświadczyć, aby zyskać uznanie w oczach świata. Przez lata zabiegał o możliwość zorganizowania wyprawy do Wysp Korzennych u króla Portugalii, Manuela. Ten jednak przez lata nim gardził i odmawiał jej sfinansowania. Ostatecznym krokiem, jaki podjął Magellan, aby ziścić swoje odwieczne marzenia było przedstawienie swojego pomysłu królowi Hiszpanii, Karolowi I i raz na zawsze pozostawienie swojej ojczyzny Portugalii za sobą. Jednak zanim wypłynął w morze musiał się jeszcze wielokrotnie zmierzyć z zawiścią, niedowierzaniem w jego umiejętności udowadniając na każdym kroku, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu.